Rzecznik Prasowy Monika Kowalska, tel. 662 232 599, e-mail: rzecznik@usk.wroc.pl
Nowa kampania społeczna „Razem przed siebie”

Nowa kampania społeczna „Razem przed siebie”

 

Wrocław, 21.09.2021 r.


Informacja prasowa

Dobre życie z otępieniem jest możliwe. Pod takim właśnie hasłem ruszyła nowa kampania społeczna „Razem przed siebie”, którą zainaugurowała dzisiejsza konferencja prasowa na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu.

Wybór dzisiejszej daty nie był przypadkowy, to właśnie 21 września przypada bowiem światowy Dzień Choroby Alzheimera. Kampania powstała w ramach międzynarodowego projektu naukowego COGNISANCE realizowanego w Polsce przez zespół z Katedry Psychiatrii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Tożsame działania realizowane są także w Australii, Kanadzie, Holandii i Wielkiej Brytanii

Głównym celem Kampanii „Razem przed siebie” jest podniesienie świadomości społecznej na temat otępień oraz przeciwdziałanie stygmatyzacji osób z otępieniem i ich bliskich.

– Kampanię zaprojektowaliśmy wspólnie z osobami z otępieniem, ich opiekunami i pracownikami ochrony zdrowia – zaznacza kierująca projektem prof. Joanna Rymaszewska, kierownik Katedry Psychiatrii UMW. – Kampania ma na celu przede wszystkim odczarowanie tematu otępień, ściągnięcie z niego tabu. Chcemy, abyśmy śmielej rozmawiali o tych chorobach, tak jak teraz śmiało rozmawiamy o profilaktyce, wczesnym wykrywaniu i leczeniu chorób nowotworowych. Liczymy, że to jest możliwe, bo Kampania będzie żyła w przestrzeni publicznej do końca lutego przyszłego roku. Chcemy też wyczulić społeczeństwo i uwrażliwić na kwestie chorób otępiennych, nie bądźmy obojętni! – dodaje prof. Rymaszewska.

O codziennych problemach i trudnościach, z którymi borykają się rodziny i opiekunowie osób cierpiących na otępienie, mówiła Iwona Wachowicz, opiekun rodzinny, która przez kilka lat opiekowała się mężem chorym na chorobę Alzheimera. — Interesujemy się starszymi ludźmi i nie wykluczajmy ich z życia, a także nie wstydźmy się choroby, bo to choroba jak każda inna – mówiła.

O potrzebie zmiany myślenia o chorobach otępiennych i stygmatyzacji mówił też prof. dr hab. Piotr Ponikowski, Rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

– Nie bójmy się szukać pomocy wśród osób, które mogą i chcą nam tej pomocy udzielić. Jestem przekonany, że doświadczenie i pasja zespołu prof. Rymaszewskiej, realizujących projekt, będzie miało wymierne efekty. Kampania Razem przed siebie wychodzi daleko poza mury uczelni, by rzeczywiście służyć społeczeństwu i edukować. Bo potrzeba nam właśnie empatii i zrozumienia – mówił w czasie konferencji prof. dr hab. Piotr Ponikowski,

W dniu inauguracji kampanii podświetlone zostaną również Stadion Wrocław i Urząd Wojewódzki.

– Dziś wieczorem te rozpoznawalne dla wrocławian obiekty podświetlone zostaną na fioletowo, czyli na kolor symbolizujący chorobę Alzheimera – zaznacza prof. Dorota Szcześniak z Katedry Psychiatrii UMW – To przecież nie przypadek, że kampanię uruchamiamy w Światowy Dzień Choroby Alzheimera – i dodaje: – W tym roku dzień ten obchodzimy pod hasłem „Otępienie. Wiedzieć jak najwcześniej.” Chcemy więc pokazać mieszkańcom, że otępienie to choroba, a nie naturalny proces starzenia się. Dlatego tak ważna jest znajomość czynników ryzyka i najczęstszych objawów oraz wykonywanie badań przesiewowych.

Przypomnijmy, że takie badanie będzie można wykonać w autobusie, który stanie przy ulicy Oławskiej pierwszego października. Badanie takie, jak zapewnia psycholog Maria Maćkowiak, trwa kilkanaście minut i polega na wykonaniu kilku zadań na papierowym arkuszu. Nie będzie wymagało wcześniejszej rejestracji i wykonane zostanie bezpłatnie. Pozwoli ono sprawdzić, czy konieczna jest dalsza diagnostyka w kierunku zaburzeń poznawczych.

Kampanię we Wrocławiu wsparły: Urząd Marszałkowski, Urząd Wojewódzki, Urząd Miasta oraz MPK Wrocław i Koleje Dolnośląskie.

– Jako spółka odpowiedzialna społecznie chętnie wspieramy działania edukacyjne, a zwłaszcza te związane z ochroną zdrowia. Między innymi dzięki ekranom w naszych pojazdach mamy możliwość docierania ze swoim przekazem do tysięcy ludzi dziennie. Korzystamy z tego przywileju w słusznej sprawie. Ta kampania jest dla nas szczególnie ważna z tego powodu, że porusza kwestie związane z chorobami, o których do tej pory nie mówiono głośno. Najwyższa pora to zmienić – dodaje Krzysztof Balawejder, prezes MPK Wrocław.

Kluczowe aktywności związane z kampanią:

● 21 września 2021 – oficjalne otwarcie w Światowym Dniu Choroby Alzheimera
(konferencja prasowa z udziałem osób z otępieniem, opiekunów, personelu opieki medycznej i społecznej oraz przedstawicieli władz),

● 30 września 2021 - spotkanie w Centrum Spotkań na Ciepłej

● 1 października 2021 – akcja badań przesiewowych dla mieszkańców w autobusie MPK Wrocław przy ul. Oławskiej (pierwsza z trzech zaplanowanych tego typu akcji),

● 9-25 października 2021 – wernisaż prac malarskich artystki żyjącej z otępieniem (stojaki wystawowe na ul. Oławskiej),

● 20 października 2021 spotkanie i wykład na Forum Rad Senioralnych w Jeleniej Górze

● ekspozycja animacji z informacjami na temat chorób otępiennych, ich przebiegu i symptomów na ekranach w pojazdach MPK Wrocław i w pociągach Kolei Dolnośląskich,

● przejazdy autobusu MPK Wrocław z grafikami kampanii po ulicach Wrocławia,

● cykl webinarów dla opiekunów osób z otępieniem i pracowników ochrony zdrowia,

● działania informacyjne w mediach społecznościowych

● udostępnianie aktualnych informacji dla osób żyjących z otępieniem, dla opiekunów i dla profesjonalistów na stronie internetowejhttps://www.razemprzedsiebie.pl stworzonej w ramach międzynarodowego projektu naukowego Cognisance.

fot. Tomasz Walow/UMED


 
Forum kardiologiczne

Nowe europejskie zalecenia dotyczące diagnostyki i leczenia chorych na niewydolność serca


(27.08.2021 r.) 27 sierpnia 2021 roku podczas kongresu Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego zostały ogłoszone nowe europejskie zalecenia dotyczące diagnostyki i leczenia chorych na niewydolność serca. Zostały one jednocześnie opublikowane w wiodących czasopismach kardiologicznych: European Heart Journal i European Journal of Heart Failure. Jedynym polskim współautorem tego dokumentu jest prof. Ewa Jankowska z Uniwersytetu Medycznego i Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

– Jest to kluczowe opracowanie w obszarze kardiologii, które wywiera ogromny wpływ na praktykę kliniczną w obszarze opieki nad chorymi na niewydolność serca na całym świecie – mówi prof. Jankowska. – To dokument, który zawiera zalecenia dla klinicystów, jak należy postępować z chorymi na niewydolność serca, w oparciu o dane naukowe i wyniki badań klinicznych.

W Polsce zalecenia zostaną po raz pierwszy zaprezentowane podczas międzynarodowego forum ekspertów pn. „Nowe europejskie zalecenia dotyczące diagnostyki i leczenia chorych na niewydolność serca (2021): jak wpłyną na praktykę kliniczną w Polsce?”, które odbędzie się we wtorek 31 sierpnia 2021 na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu.

– Istnieje pilna potrzeba, aby w grupie kluczowych ekspertów z zakresu niewydolności serca w Polsce przedstawić i przedyskutować nowe zalecenia oraz określić sposoby ich rozpowszechniania w środowisku kardiologicznym i medycznym oraz wdrażania ich do codziennej praktyki klinicznej – mówi prof. Piotr Ponikowski, rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu i Dyrektor Instytutu Chorób Serca USK.

Spotkanie będzie mieć formę hybrydową - stacjonarnie dla wykładowców, panelistów i zaproszonych komentatorów oraz w formie transmisji on-line dla pozostałych uczestników.

W spotkaniu udział weźmie Prof. Marco Metra, współprzewodniczący grupy ekspertów, która opracowała nowe europejskie zalecenia dotyczące diagnostyki i leczenia chorych na niewydolność serca (2021), redaktor naczelny European Journal of Heart Failure.

Jednocześnie tego samego dnia odbędzie się Międzynarodowe Forum Eksperckie, którego celem jest prezentacja i omówienie najnowszych zaleceń dotyczące diagnostyki i leczenia chorych na niewydolność serca w gronie ekspertów krajów Europy Środkowej, Centralnej, Wschodniej i krajów bałtyckich.

Wydarzenie jest realizowane w ramach Akademii Niewydolności Serca, inicjatywy Instytutu Chorób Serca. Patronat nad nim objął Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu oraz Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu.

– Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom środowiska kardiologów, kardiochirurgów i współpracujących z nimi lekarzy innych specjalności zdecydowaliśmy się powołać Akademię Niewydolności Serca – mówi prof. Piotr Ponikowski. – W ramach Akademii będziemy inicjować i realizować projekty edukacyjne w obszarze niewydolności serca, szukać optymalnych rozwiązań do wdrażania europejskich i światowych zaleceń towarzystw kardiologicznych do codziennej praktyki klinicznej oraz monitorować skuteczności tych działań.

Strona Akademii Niewydolności Serca z programem:

https://educardio.umw.edu.pl/akademians/


Rejestracja na Forum:

https://forumeksperckie.pl/rejestracja


fot. USK we Wrocławiu



 
Terapia CAR-T

Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Strzelinie uruchomił kolejny oddział - 30-łóżkową rehabilitację ogólnoustrojową


(23.08.2021 r.) Pacjenci Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej Przylądek Nadziei Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu zmagający się z oporną na dostępne terapie nawrotową ostrą białaczką limfoblastyczną od 1 września będą mieli dostęp do terapii CAR-T.

- Minister zdrowia Adam Niedzielski opublikował 17 sierpnia 2021 r. pozytywną decyzję refundacyjną dla terapii CAR-T we wskazaniu oporna/nawrotowa ostra białaczka limfoblastyczna do stosowania u dzieci i dorosłych do 25. roku życia.

To decyzja o dostępie do terapii, na którą czekali eksperci, pacjenci pediatryczni i ich rodzice. Dotychczas w przypadku dzieci potrzebujących tej terapii leczonych w klinice „Przylądek Nadziei”, jedynym rozwiązaniem było uruchomienie zbiórek i zakup komercyjny produktu. Od 1 września leczenie terapią CAR-T będzie finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

Klinika Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej „Przylądek Nadziei” Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu jest pierwszym i jedynym ośrodkiem w Polsce, certyfikowanym do stosowania terapii CAR-T u dzieci i młodych dorosłych do 25. roku życia z ostrą/ nawrotową białaczką limfoblastyczną. W klinice terapię CAR-T podano już 9 dzieciom.

– Pierwszy pacjent Kliniki Przylądek Nadziei USK otrzymał komórki CAR-T 3 marca 2020 roku – mówi prof. Krzysztof Kałwak z Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej USK we Wrocławiu. – Dzięki terapii udało się u niego uzyskać wreszcie – po 7 latach od rozpoczęcia leczenia bardzo opornej białaczki ujemną chorobę resztkową. Po kilkunastu miesiącach od podania komórek CAR-T są one ciągle obecne w organizmie małego pacjenta i działają. Od tamtej pory leczenie zastosowaliśmy łącznie u kilkorga małych pacjentów, którzy wyczerpali już inne możliwości leczenia. Dzieci te mają się dobrze, większość z nich mogła wrócić w krótkim czasie do domów. To bardzo dobre informacje, ponieważ nie mogliśmy tym dzieciom wcześniej już w żaden sposób pomóc. Obserwowana zatem w naszej praktyce klinicznej skuteczność CAR-T budzi nadzieję i daje szansę na pokonanie wyjątkowo trudnego przeciwnika, jakim jest oporna lub nawrotowa ostra białaczka limfoblastyczna z komórek B, tam, gdzie tej szansy jeszcze niedawno nie było. Jestem niezmiernie szczęśliwy, bo terapia CAR-T będzie dostępna dla każdego naszego pacjenta, który zostanie zakwalifikowany do tego leczenia” – dodaje prof. Kałwak.

CAR-T to przygotowywana indywidualnie, jednorazowa terapia genowo-komórkowa, która do walki z nowotworem wykorzystuje układ odpornościowy dzięki poddaniu modyfikacji genetycznej limfocytów T pacjenta. W wyniku tej ingerencji limfocyty zyskują dodatkowy receptor, tzw. chimerowy receptor antygenowy, wychwytujący i niszczący komórki nowotworu.

Materiał filmowy z pierwszego w Polsce podania CAR-T u dziecka
https://www.youtube.com/watch?v=I4mrleZShIM

fot. USK we Wrocławiu
 
22 przeszczepy serca w niespełna pół roku

22 przeszczepy serca w niespełna pół roku


(10.08.2021) 22 pacjent Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego otrzymał szansę na drugie życie, dzięki transplantacji serca. Wiele przeszczepów nie doszłoby do skutku, gdyby nie natychmiastowa pomoc Zarządu Lotnictwa Głównego Sztabu Komendy Głównej Policji, która udostępniała swój śmigłowiec i transportowała narząd z najdalszych rejonów Polski.

- Pan Andrzej, nasz dwudziesty pacjent otrzymał informację o przeszczepie w dniu swoich 64 urodzin, jak mówił po operacji, w tym dniu narodził się na nowo - mówi prof. Michał Zakliczyński kierownik Kliniki Transplantacji Serca i Mechanicznego Wspomagania Krążenia USK. - W przypadku dwóch kolejnych transplantacji wykonaliśmy je tego samego dnia jedna po drugiej. - Każda transplantacja to walka z czasem, bo wielu pacjentów z uwagi na stan zdrowia nie może już opuszczać szpitala. Przeszczepienia wykonuje się wtedy, gdy są dawcy, dlatego naszym moralnym obowiązkiem jest skorzystać z sytuacji, kiedy narząd jest zgłoszony do pobrania. Nieocenioną pomoc niesie nam Policja, gdy trzeba przetransportować narząd z dalszych rejonów Polski.

USK to szósty ośrodek w kraju, który może wykonywać transplantacje serca. Pozytywną decyzję w tej sprawie Ministerstwo Zdrowia wydało na początku lutego br. Trzy tygodnie później, 25 lutego przeprowadzono pierwszy przeszczep w historii Wrocławia. Nowe serce otrzymał wówczas 26-letni mężczyzna. Od tego czasu zespół specjalistów z wrocławskiego szpitala przeprowadził już 22 udane transplantacje.

- Zakładaliśmy, że w pierwszym roku wykonamy około 20 transplantacji, jak widać wykonamy ich znacznie więcej, dlatego zdecydowaliśmy się na powiększenie naszego zespołu kardiochirurgów o kolejnego znakomitego fachowca - mówi prof. Piotr Ponikowski Rektor Uniwersytetu Medycznego, Dyrektor Instytutu Chorób Serca USK.

W 2021, do 10 sierpnia w całej Polsce wykonano 117 transplantacji.



 
Geografia determinuje przeżycie dzieci z wadami wrodzonymi

Geografia determinuje przeżycie dzieci z wadami wrodzonymi


(20.07.2021) Przeżycie noworodka z wadą wrodzoną zależy od tego, gdzie się urodził, dowodzą naukowcy z 74 krajów. W międzynarodowym badaniu „Global PaedSurg Collaborative Study” opublikowanym w „The Lancet”, w którym wzięli udział także badacze z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, zbadano ryzyko śmierci prawie 4 tys. dzieci z wadami wrodzonymi urodzonych w 264 szpitalach na całym świecie.

– Dzięki kooperacji naukowców z całego świata udało nam się wykazać, że dzieci z wadami wrodzonymi przewodu pokarmowego mają ok. 40 proc. ryzyko zgonu w krajach o niskim dochodzie – wyjaśnia prof. dr hab. Dariusz Patkowski, z Kliniki Chirurgii i Urologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. – Jeśli jednak porównamy te wyniki do krajów zamożniejszych, to okazuje się że to ryzyko spada do 20 proc. w krajach średniozamożnych i do zaledwie 5 proc. w krajach o najwyższych dochodach.

Naukowcy porównali m.in. noworodki z wytrzewieniem wrodzonym, wadą, przy której zauważa się największą różnicę w śmiertelności. Nawet 90 proc. dzieci z tym schorzeniem umiera w krajach o niskim dochodzie, w porównaniu z jedynie 1 proc. zgonów w krajach o wysokim dochodzie. W tych ostatnich, większość dzieci z wytrzewieniem wrodzonym będzie mogła wieść normalne życie.

– Geografia nie powinna determinować wyników leczenia dzieci z wadami, które podlegają leczeniu chirurgicznemu – mówi dr Naomi Wright, która poświęciła ostatnie cztery lata na badanie rozbieżności w wynikach leczenia na świecie. – Celem Zrównoważonego Rozwoju jest wyeliminowanie możliwych do uniknięcia zgonów noworodków i dzieci poniżej 5 roku życia do roku 2030. Nie da się tego osiągnąć bez pilnych działań na rzecz poprawy opieki chirurgicznej nad dziećmi w krajach o niskim i średnim dochodzie.

Międzynarodowy zespół naukowców podkreśla potrzebę skupienia się na poprawie opieki chirurgicznej nad noworodkami w krajach o niskim i średnim dochodzie na całym świecie.

– W ciągu ostatnich 25 lat udało się znacząco zmniejszyć śmiertelność dzieci poniżej 5. roku życia poprzez zapobieganie i leczenie chorób zakaźnych. – podkreśla prof. Dariusz Patkowski. – Zbyt mało natomiast medycyna w globalnym ujęciu skupiała się na poprawie opieki chirurgicznej nad dziećmi. Dlatego rośnie odsetek zgonów w przypadku chorób wymagających interwencji chirurgicznej. A należy podkreślić, że wady wrodzone są obecnie piątą najczęstszą przyczyną zgonów dzieci poniżej 5. roku życia na świecie, przy czym większość zgonów ma miejsce w okresie noworodkowym.

Co ważne, w krajach wysokorozwiniętych większość kobiet w trakcie ciąży jest pod stałą kontrolą lekarza i jest poddawanych badaniom USG w celu szybkiego wykrycia ewentualnych wad wrodzonych. Podejrzenie ich wystąpienia umożliwia kobiecie poród w szpitalu z dostępną opieką chirurgiczną, aby dziecko mogło otrzymać pomoc zaraz po urodzeniu. W krajach mniej zamożnych natomiast dzieci z takimi samymi schorzeniami często docierają do chirurga z opóźnieniem i już w złym stanie klinicznym, co znacząco zwiększa ryzyko zgonu.

Badanie podkreśla również znaczenie opieki okołooperacyjnej w ośrodku chirurgicznym. Dostępu do respiratorów i żywienia pozajelitowego znacząco zwiększa szansę na przeżycie noworodków z poważnymi schorzeniami. Z większym ryzykiem zgonu naukowcy wiążą także brak wykwalifikowanego personelu anestezjologicznego i niestosowanie kontrolnych list bezpieczeństwa w czasie operacji.

Jak wykazali naukowcy poprawa przeżywalności noworodków w krajach o niskim i średnim dochodzie musi objąć trzy kluczowe elementy:

– doskonalenie diagnostyki przedporodowej i poród w szpitalu z zapleczem dziecięco-chirurgicznym,
– poprawę opieki chirurgicznej nad dziećmi urodzonymi w szpitalach powiatowych i zapewnienie bezpiecznego i szybkiego transportu do dziecięcego centrum chirurgicznego,
– poprawę opieki okołooperacyjnej w dziecięcym centrum chirurgicznym.

Badacze przyznają, że wymaga to sprawnej współpracy i planowania pomiędzy zespołami położniczymi, neonatologicznymi i chirurgicznymi w centrach chirurgicznych dla dzieci, jak również edukacji i nawiązywania kontaktów ze szpitalami referencyjnymi. Przekonują tym samym, że obok lokalnych inicjatyw, opieka chirurgiczna nad noworodkami i dziećmi musi być włączona do krajowej i międzynarodowej polityki w zakresie ochrony zdrowia dzieci i nie powinna być dłużej zaniedbywana w kontekście globalnego zdrowia.

Więcej informacji na temat badania:

http://globalpaedsurg.com

 
Co 6 przeszczep serca w Polsce wykonują lekarze z USK

Co 6 przeszczep serca w Polsce wykonują lekarze z USK

10 pacjent Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego otrzymał szansę na drugie życie, dzięki udanej transplantacji serca. Narząd dla 65-letniego pacjenta przyleciał do Wrocławia aż z województwa zachodniopomorskiego dzięki wsparciu Komendy Wojewódzkiej Policji z Poznania, która udostępniła swój śmigłowiec. Inaczej nie byłoby możliwe dokonanie transplantacji - operacji, w której decydującą rolę gra czas. Cały proces trwający od pobrania narządu od dawcy do momentu wszczepienia go biorcy nie może trwać dłużej niż 4 godziny.

W 2021 r. co szósty przeszczep serca w Polsce odbył się w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu. USK to szósty ośrodek medyczny w kraju, który może wykonywać transplantacje serca. Pozytywną decyzję w tej sprawie Ministerstwo Zdrowia wydało niecałe pięć miesięcy temu, na początku lutego br. Trzy tygodnie później, 25 lutego przeprowadzono pierwszy przeszczep w historii Wrocławia. Nowe serce otrzymał wówczas 26-letni mężczyzna. Od tego czasu zespół specjalistów z wrocławskiego szpitala przeprowadził już 10 udanych transplantacji.

To już druga akcja lotniczego transportu serca, która udała się dzięki natychmiastowej pomocy Zarządu Lotnictwa Policji Głównego Sztabu Policji Komendy Głównej Policji. Poprzednim razem, w lutym br., funkcjonariusze policji serce dla oczekującej w USK pacjentki przywieźli śmigłowcem z województwa mazowieckiego.

Dane Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego ds. Transplantacji "Poltransplant":

- liczba przeszczepień serc (2021 r.): 64

- liczba osób oczekujących na przeszczepienia (maj 2021): 403

KRÓTKA HISTORIA

- 3 grudnia 1967 r. - pierwsza udana transplantacja serca na świecie, którą wykonał w Kapsztadzie zespół południowoafrykańskiego chirurga dr Christiaana Nethlinga Barnarda

- 4 stycznia 1969 r. - pierwsza nieudana transplantacja serca w Polsce, przeprowadzona w Łodzi przez prof. Jana Molla i prof. Antoniego Dziatkowiaka

- 5 listopada 1985 r. - pierwsza udana transplantacja serca w Polsce, wykonana w ówczesnym Wojewódzkim Ośrodku Kardiologii w Zabrzu przez zespół prof. Zbigniewa Religi

- 25 lutego 2021 r. - pierwsza udana transplantacja serca na Dolnym Śląsku, wykonana w Uniwersyteckim Szpitalu Kliniczny we Wrocławiu

- 27 lutego 2021 r. - druga udana transplantacja serca na Dolnym Śląsku, wykonana w Uniwersyteckim Szpitalu Kliniczny we Wrocławiu



Foto KWP we Wrocławiu

Film: KWP w Poznaniu, KWP w Szczecinie, KWP we Wrocławiu :
https://policja.pl/dokumenty/zalaczniki/1/1-366238.mp4.
 
USK szczepi wrocławskich licealistów w Dzień Dziecka

USK szczepi wrocławskich licealistów w Dzień Dziecka
Informacja prasowa
(31.05.2021) Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu przygotował z okazji 1 czerwca specjalny punkt szczepień dla najstarszych uczniów wrocławskich szkół ponadpodstawowych. Chętni 16 i 17-latkowie będą mogli otrzymać pierwszą dawkę szczepionki w V Liceum Ogólnokształcącym we Wrocławiu przy ulicy Jacka Kuronia. W wydarzenie zorganizowane pod patronatem Prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka zaangażował się także Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu organizując cykl prelekcji dla licealistów. Organizatorzy planują zaszczepić ponad 700 uczniów.

– W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym zaszczepiliśmy już ponad 200 tys. osób, robimy co w naszej mocy, by zaszczepić jak największą populację naszego miasta i regionu - mówi Barbara Korzeniowska, zastępca dyrektora ds. lecznictwa otwartego USK. – Wszystkich niezdecydowanych zachęcamy do tego, żeby jak najszybciej taką decyzję podjęli dla bezpieczeństwa własnego i nas wszystkich. W Dzień Dziecka będziemy szczepić uczniów wrocławskich uczniów szkół, którzy skończyli 16 r.ż. zgodnie z zaleceniami producenta preparatu. Akcja odbywa się wspólnie z Urzędem Miasta Wrocławia pod patronatem Prezydenta Jacka Sutryka.

W proszczepionkowej akcji ma być zaszczepionych 710 uczniów wrocławskich liceów preparatem Pfeizer – jedyną dotychczas dopuszczoną szczepionką na terenie UE dla młodzieży poniżej 18 r.ż. Chętni uczniowie zostają dopuszczeni do szczepienia po okazaniu wypełnionego i podpisanego przez rodziców lub opiekunów prawnych oświadczenia oraz wstępnej kwalifikacji lekarskiej. Szczepienia dla 16 i 17-latków będą wykonywać pracownicy medyczni Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego.

Ponadto w ramach akcji w Dniu Dziecka planowane są również wykłady dla młodzieży, podczas których o profilaktyce przeciwnowotworowej opowiedzą nauczyciele akademiccy Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Wykłady rozpoczynają się w Światowy Dzień Bez Papierosa czyli 31 maja.

– Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu zaproponował szkołom wykłady przedstawione przez nauczycieli akademickich dotyczące profilaktyki nowotworowej – wyjaśnia prof. Tomasz Zatoński prorektor ds. budowania relacji i współpracy z otoczeniem. – Wykłady rozpoczną się 31 maja także z uwagi na to, że jest to także Światowy Dzień bez Papierosa. Dotyczyć będą również zdrowego stylu życia w aspekcie aktywności fizycznej, ale i zasad zdrowego odżywiania się.

Wykłady potrwają do 2 czerwca. Przeprowadzą je w V i VII LO we Wrocławiu oraz w CKZiU w Ludowie Polskim laryngolodzy oraz dietetycy wykładający na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu.

Dotychczas Uniwersytecki Szpital Kliniczny zaszczepił już 171 osób poniżej 18 roku życia. Cały czas trwają zapisy na szczepienia, a na wolne miejsca czeka się około 1 tygodnia.

 
Szpital tymczasowy przy ul. Rakietowej kończy swoją działalność

Szpital tymczasowy przy ul. Rakietowej kończy swoją działalność


(31.05.2021) 1 czerwca wrocławski szpital tymczasowy przy ul. Rakietowej kończy swoją działalność. Przez 12 tygodni w placówce było hospitalizowanych 642 pacjentów. Z ostatnich 4 pacjentów dwóch wypisano 31 maja do domu, a pozostałych wymagających kontynuowania leczenia ambulatoryjnego przekazano do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego przy ul. Borowskiej we Wrocławiu oraz do oddziału USK w Strzelinie.

– Uruchomienie szpitala tymczasowego było dobra decyzją, stanowiło bufor dla innych szpitali, które w szczycie tzw. trzeciej fali błyskawicznie się zapełniały – mówił dr Janusz Sokołowski, dyrektor szpitala tymczasowego. – Ogromne podziękowania należą się personelowi medycznemu i administracyjnemu Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego oraz studentom Uniwersytetu Medycznego, który stanął na wysokości zadania.

Przypomnijmy, wśród pacjentów szpitala tymczasowego przeważali mieszkańcy Dolnego Śląska, choć były też osoby z sąsiadujących województw lubuskiego i opolskiego oraz obcokrajowcy, m.in. obywatele Japonii, Włoch, Wietnamu oraz kilku Koreańczyków. Wiek podopiecznych był bardzo zróżnicowany, od 18 do 95 lat, podobnie jak stan ich zdrowia.

– W najtrudniejszym momencie, gdy obserwowaliśmy przeciążenie systemu ochrony zdrowia, szpital ten stał się ważnym elementem strategii walki z pandemią – mówił Jarosław Obremski, wojewoda dolnośląski. - Cieszę się, że sytuacja epidemiologiczna i utrzymujący się spadek zakażeń oraz osób hospitalizowanych umożliwia wygaszenie działalności tego szpitala.

Do prowadzenia placówki wyznaczony został Uniwersytecki Szpital Kliniczny, z którego został oddelegowany personel medyczny do zajmowania się chorymi na Covid-19.

Do zespołu szpitala dołączyło też 50 studentów Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu oraz 100 stażystów.

– Wszyscy oni egzamin predyspozycji zawodowych zdali na piątkę z plusem – podkreślił prof. Ponikowski, rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. – Dziękuję wszystkim za ogromne zaangażowanie, za to, ze zdecydowali się zdobywać praktyki w tak trudnych warunkach i zgłosili się na wolontariat, żeby nieść pomoc i zdobywać doświadczenie.

Pomimo tego, że opieka nad pacjentami szpitala tymczasowego spadła w całości na pracowników USK, co odbiło się na organizacji pracy na innych oddziałach szpitala, ostatecznie rozwiązanie to przyniosło również korzyści dla szpitala. Dzięki temu powstał wieloprofilowy oddział internistyczny.

– Prosiliśmy o pomoc w leczeniu pacjentów z COVID-19 wszystkich naszych lekarzy, a więc nie tylko internistów, ale także kardiologów, angiologów, nefrologów, neurologów, chirurgów czy psychiatrów. Pozwoliło to na zapewnienie kompleksowej opieki chorym, których wielochorobowość i stan kliniczny wymagał współpracy wielospecjalistycznego zespołu fachowców medycznych. Kilkadziesiąt osób skierowaliśmy również na dalszą, specjalistyczną hospitalizację do szpitala przy ul. Borowskiej – tłumaczył Piotr Pobrotyn, dyrektor USK.

W szpitalu tymczasowym dyżurowali także psychologowie oraz rehabilitanci. Dziewięcioosobowa załoga fizjoterapeutów codziennie pracowała z pacjentami, aktywizując ich nie tylko oddechowo, ale także ruchowo, dzięki czemu mogli szybciej wrócić do formy.

W placówce przy ul. Rakietowej funkcjonowało 20 stanowisk do wentylacji mechanicznej obsługiwanych przez załogę z Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii USK.

Stała opieka specjalistów anestezjologii i intensywnej terapii nad wszystkimi pacjentami szpitala tymczasowego poprawiła bezpieczeństwo i umożliwiła zastosowanie odpowiednich terapii oddechowych. Pozwalało to na stosowanie u pacjentów z niewydolnością oddechową tlenoterapii z wysokimi przepływamy, tzw. high flow, która często pozwala uniknąć podłączenia do respiratora. Na miejscu działał również dział diagnostyki obrazowej (RTG, USG, tomograf komputerowy), a wykonane badania, dzięki zastosowanej teleradiologii, szybko mogły zostać zinterpretowane przez specjalistów z ul. Borowskiej. Pacjenci mieli także wykonywaną przyłóżkową szybką diagnostykę, co skracało czas do podjęcia decyzji klinicznych.

Ponadto szpital korzystał z własnych ambulansów do transportu pacjentów, często wspierając w przewozach Pogotowie Ratunkowe.

– Dziękuję pracownikom Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu oraz studentom Uniwersytetu Medycznego za zaangażowanie i ciężką pracę w szpitalu tymczasowym we Wrocławiu – dodał Jarosław Obremski, wojewoda dolnośląski.

W szpitalu tymczasowym od 9 marca do 31 maja br. chorymi na COVID-19 opiekowali się pracownicy oddelegowani z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w tym:

- 270 lekarzy,
- 155 pielęgniarek i ratowników medycznych oraz 14 opiekunów medycznych,
- 100 stażystów,
- 15 lekarzy i techników radiologów,
- 10 pracowników administracji oraz personelu pomocniczego,
- 9 fizjoterapeutów,
- 1 diagnosta laboratoryjny,
- 1 psycholog,
- 1 duchowny.


Ponadto personel szpitala tymczasowego był wspierany przez:

- 50 studentów Uniwersytetu Medycznego w ramach praktyk, jak i wolontariatu.

 

fot. Tomasz Modrzejewski/UMED Wrocław
 
Szczepienia studentów i pracowników MPK

Szczepienia studentów i pracowników MPK


(27.05.2021) Uniwersytecki Szpital Kliniczny razem z Uniwersytetem Medycznym we Wrocławiu wsparły wrocławską akcje szczepień przeciw Covid-19. Personel medyczny z USK przez dwa tygodnie szczepił chętnych studentów Uniwersytetu Wrocławskiego i pozostałych uczelni wrocławskich oraz pracowników MPK. Dzięki współpracy wrocławskich uczelni w tymczasowym punkcie szczepień zlokalizowanym w bibliotece Uniwersytetu Wrocławskiego pierwszą dawkę szczepionki przeciw Covid-19 otrzymało blisko 5 tysięcy osób.

– Współpracując możemy osiągać bardzo wiele dobrego, a wspólna akcja UMW i UWr jest przykładem takiej wspaniałej współpracy – zauważa dr hab. Tomasz Zatoński, prof. UMW, Prorektor ds. Budowania Relacji i Współpracy z Otoczeniem. – UMW rozpoczął szczepienia jeszcze w grudniu ubiegłego roku – cieszę się, że mogliśmy je rozszerzać na kolejne grupy. Zaszczepienie wrocławskich studentów pozwoli na to, by kolejny rok akademicki był lepszy i byśmy mogli mieć stacjonarne zajęcia.

Szczepienia przeciw Covid-19 dla wrocławskich studentów przeprowadzone przez personel medyczny USK w bibliotece Uniwersytetu Wrocławskiego trwały dwa tygodnie. W przeważającej większości zaszczepieni zostali studenci UWr, ale zgłaszali się też studenci pozostałych uczelni wrocławskich. I tak zaszczepionych zostało ok. 300 studentów Politechniki Wrocławskiej, 150 studentów AWF oraz 100 Uniwersytetu Ekonomicznego.

– Nie byłoby to możliwe gdybyśmy nie mieli wsparcia ze strony naszego partnera – Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu – podkreślił prof. dr hab. Przemysław Wiszewski, rektor Uniwersytetu Wrocławskiego. – Mam nadzieję, że to nie jest koniec współpracy – chcielibyśmy wyszczepić jeszcze naszych studentów drugą dawką i zachecić do tego również studentów z całego Wrocławia. Jeżeli chcemy wrócić do normalnego życia, musimy jak najwięcej osób zaszczepić, po to aby Wrocław odżył i stał się takim miejscem, jakim zawsze był – radosnym, pełnym życia i studentów.

W trakcie trwania akcji szczepień na Uniwersytecie Wrocławskim zostali także zaszczepieni pracownicy wrocławskiego MPK, którzy cały czas aktywnie wspierają Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu w walce z pandemią.

– Jesteśmy wspierani przez MPK od początku pandemii – mówi prof. Tomasz Zatoński - Najpierw pomoc od MPK dostali studenci i nauczyciele uniwersyteccy jeżdżący między kampusami. Potem kiedy otworzył się szpital tymczasowy na Rakietowej nasz personel, który pracował w największym narażeniu na ryzyko infekcji, otrzymał możliwość dojazdu tam i z powrotem. Teraz nasz nowy oddział szpitala w Strzelinie również został wsparty przez MPK. Cieszę się, że dostajemy taką pomoc na co dzień.

Przypominamy, że USK dysponuje codziennie otwartymi punktami szczepień przeciw Covid-19 mieszczących się:

1) przy ul. Borowskiej 213,
2) Na Wydziale Farmacji UM przy ul. Borowskiej 211
3) przy ulicy Skłodowskiej-Curie 50-52.

Aby skorzystać ze szczepień należy się zarejestrować za pomocą jednego z 4 sposobów:

- przez infolinię 989,
- online przez e-Rejestrację,
- wysyłając SMS o treści SzczepimySie na numer 880 333 333,
- bezpośrednio w punkcie szczepień m.in. w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu


 
USK uruchamia nowy punkt szczepień
 (Wrocław, 3.05.2021)

 

USK uruchamia nowy punkt szczepień



We wtorek, 4 maja, ruszy kolejny punkt szczepień, prowadzony przez Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu. Znajdzie się on na Wydziale Farmaceutycznym Uniwersytetu Medycznego przy ul. Borowskiej 211.

- Jako największy szpital w regionie, czujemy się zobowiązani, aby przyspieszyć tempo programu szczepień, bo to jedyna droga do pokonania epidemii - mówi Barbara Korzeniowska, wicedyrektor ds. lecznictwa otwartego USK. - Od końca grudnia ubiegłego roku zaszczepiliśmy już ponad 117 tys. osób. Teraz, dzięki zaangażowaniu Uniwersytetu Medycznego, liczba ta będzie mogła rosnąć jeszcze szybciej.

Nowy punkt szczepień będzie się mieścił w Centrum Wsparcia Badań Klinicznych na Wydziale Farmaceutycznym UMW - tuż obok Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego. Można się do niego dostać wejściem, które znajduje się na wysokości Szpitalnego Oddziału Ratunkowego.

- Wychodzimy naprzeciw potrzebom zintensyfikowania szczepień dla społeczności Wrocławia i Dolnego Śląska - mówi prof. Piotr Dzięgiel, prorektor ds. nauki Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. - W porozumieniu z dyrekcją USK postanowiliśmy udostępnić pomieszczenia, należące do uczelni, które znajdują się w bezpośrednim sąsiedztwie placówki.

Szczepienia będą wykonywane od poniedziałku do niedzieli w godz. 8.00-19.00. Punkt będzie w stanie obsłużyć 500 osób dziennie.

W punktach szczepień prowadzonych przez Uniwersytecki Szpital Kliniczny dostępne są wszystkie, dopuszczone w Polsce, szczepionki przeciwko COVID-19. - Szczepimy zgodnie z wytycznymi resortu zdrowia co do danej szczepionki, uwzględniając przedział wiekowy i wskazania medyczne - wyjaśnia Patrycja Korolewicz, koordynator szczepień w USK. - Na szczepienia można rejestrować się osobiście w punkcie przy Borowskiej 213, przez infolinię Narodowego Programu Szczepień pod numerem 989 lub przez internetowe konto pacjent.gov.pl.

Kadra nowego punktu będzie składała się z pracowników szpitala oraz osób, które zostały przeszkolone w zakresie wykonywania szczepień przeciwko COVID-19. Szkolenia przeprowadza UMW na zlecenie Ministerstwa Zdrowia, w ramach programu przygotowującego farmaceutów, fizjoterapeutów i diagnostów laboratoryjnych do wykonywania szczepień.

Punkt na Wydziale Farmaceutycznym UMW będzie trzecim, zorganizowanym przez USK, obok funkcjonujących już przy ul. Borowskiej 213 oraz przy ul. Curie-Skłodowskiej 50-52. W szpitalu podano już 117 946 dawek szczepionki.

 

 

 
Szpital w Strzelinie wznowił przyjmowanie porodów
(Wrocław, 30.04.2021)

Szpital w Strzelinie wznowił przyjmowanie porodów

 

W strzelińskim szpitalu znów przyjmowane są porody. W kwietniu, gdy przywrócono działalność oddziałów ginekologiczno-położniczego i neonatologicznego, jako pierwsza na świat przyszła Amelka, a po niej kilkanaścioro kolejnych dzieci.

W 2019 r. w Strzelinie urodziło się 595 dzieci, a do jesieni ubiegłego roku - już ponad 600. Wtedy też oddział musiał zawiesić działalność, ponieważ szpital został przekształcony w jednostkę dla chorych na COVID-19.

- Od początku ciąży chcieliśmy rodzić w Strzelinie. Mamy tam najbliżej i słyszeliśmy o tym oddziale dobre opinie, dlatego niecierpliwie czekaliśmy na jego ponowne otwarcie. Udało się niemal w ostatniej chwili - mówi Weronika Olejarz, mama Amelki. Dziewczynka przyszła na świat przez cesarskie cięcie 7 kwietnia. Ważyła 2920 g i mierzyła 53 cm. - Opieka była rewelacyjna, a panie położne przesympatyczne i bardzo pomocne - dodaje pani Weronika. Pierwsze dziecko, które urodziło się w Strzelinie po kilkumiesięcznej przerwie, uhonorował także samorząd. Sekretarz gminy, wraz a aktem urodzenia, wręczył rodzicom dziewczynki symboliczną wyprawkę.

Oddział ginekologiczno-położniczy w Strzelinie dysponuje 30 łóżkami, dwiema przestronnymi salami z nowoczesnymi łóżkami do porodów siłami natury oraz salą operacyjną, w której wykonywane są zabiegi cesarskiego cięcia (zarówno planowe, jak i ze wskazań nagłych). Szpital oferuje rodzącym łagodzenie bólu metodami naturalnymi, przy pomocy gazu wziewnego lub użyciu TENS. Przyszłe mamy mają do dyspozycji worki sako, specjalne piłki i materace.

Strzeliński oddział posiada I stopień referencyjności, co oznacza, że jest dedykowany kobietom rodzącym w terminie, których ciąże przebiegają bez powikłań. - Nasze pacjentki chwalą sobie przede wszystkim ciszę, spokój oraz kameralne warunki i bliskość personelu medycznego - mówi Artur Wysocki, lekarz kierujący Oddziałem Ginekologiczno-Położniczym Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Strzelinie. Niedługo oddział ma przejść remont, dzięki któremu poprawi się komfort pobytu podopiecznych placówki.

Oddział funkcjonuje w systemie rooming-in, co oznacza, że jeśli stan zdrowia na to pozwala, mamy przebywają w salach z dziećmi (w każdej jest stanowisko do pielęgnacji noworodka). Na miejscu też także Oddział Neonatologiczny, wyposażony w inkubatory, kardiomonitory, aparaty USG i RTG oraz stanowisko do wentylacji mechanicznej. Przy szpitalu działają poradnie: neonatologiczna i ginekologiczno-położnicza. W tej drugiej w każdą środę (w godz. 13.00-16.00) odbywają się kwalifikacje pacjentek ze skierowaniami na zabiegi cesarskiego cięcia oraz zabiegi ginekologiczne.

Od stycznia br. dawne Strzelińskie Centrum Medyczne jest częścią Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. - Z myślą o mieszkańcach powiatu i okolic, sukcesywnie przywracamy dotychczasową działalność szpitala, przede wszystkim w tych najważniejszych obszarach, a więc ginekologii, położnictwa i neonatologii oraz chorób wewnętrznych i podstawowej opieki zdrowotnej - mówi dr Piotr Pobrotyn, dyrektor USK.


Fot. Archiwum rodzinne

 
Siedem tygodni działalności szpitala tymczasowego
(Wrocław, 27.04.2021)

Siedem tygodni działalności szpitala tymczasowego

 

W czasie siedmiu tygodni działalności szpitala tymczasowego przy ul. Rakietowej, w placówce było hospitalizowanych 571 pacjentów. Chorymi na COVID-19 opiekuje się kilkuset pracowników medycznych, delegowanych z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego oraz kilkudziesięciu studentów Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Pierwszych pacjentów, decyzją Wojewody Dolnośląskiego, szpital tymczasowy przyjął 9 marca br. Początkowo w placówce uruchomiono 95 łóżek. Liczba ta, wraz z rosnącymi zachorowaniami, była sukcesywnie zwiększana - aż do 273 stanowisk, w tym 20 służących do wentylacji mechanicznej.

- Wśród pacjentów, którzy są u nas hospitalizowani dominują mieszkańcy Dolnego Śląska, choć mieliśmy też osoby z sąsiadujących województw lubuskiego i opolskiego oraz obcokrajowców, m.in. obywateli Japonii, Włoch, Wietnamu czy Korei - mówi dr Janusz Sokołowski, dyrektor szpitala tymczasowego. - Wiek naszych podopiecznych jest bardzo zróżnicowany, od 18 do 100 lat, podobnie jak stan ich zdrowia. Niestety nie udało nam się pomóc 35 osobom.

Przypomnijmy, że do prowadzenia placówki wyznaczony został Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu. Mimo ogłoszonej rekrutacji oraz licznych apeli o wsparcie, ostatecznie leczeniem chorych na COVID-19 zajmuje się jedynie personel medyczny, delegowany z USK. Przy ul. Rakietowej dyżur pełni naprzemiennie 260 lekarzy, pielęgniarki (sto etatów), ratownicy i opiekunowie medyczni, jak również kilkunastu pracowników administracji.

- Ogromną pomoc otrzymaliśmy od naszych studentów i absolwentów. Do zespołu szpitala dołączyło 50 studentów Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu oraz 30 stażystów, którzy zdecydowali się zdobywać praktyki w tak trudnych warunkach lub nieść pomoc i zdobywać doświadczenie w ramach wolontariatu. Wszyscy oni, naszym zdaniem, egzamin predyspozycji zawodowych zdali na piątkę z plusem - twierdzi prof. Piotr Ponikowski, rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. - Studenci wykonują drobne, lecz niezwykle ważne, odciążające pozostały personel, prace: pobierają krew do badań laboratoryjnych, wykonują pomiary saturacji, dbają o higienę pacjentów.

Fakt, że Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu, posiłkuje się jedynie swoim personelem, utrudniał organizację pracy na innych oddziałach USK, ale finalnie przyniósł duże korzyści, bo w ten sposób powstał wieloprofilowy oddział internistyczny.

- Prosimy o pomoc w leczeniu pacjentów z COVID-19 wszystkich naszych lekarzy, a więc nie tylko internistów, ale także kardiologów, angiologów, nefrologów, neurologów czy psychiatrów. Pozwala to na zapewnienie kompleksowej opieki chorym, którzy mają również inne schorzenia. Ostatecznie na dalszą, specjalistyczną hospitalizację do szpitala przy ul. Borowskiej, skierowaliśmy już prawie pięćdziesiąt osób - tłumaczy dr Piotr Pobrotyn, dyrektor USK. - W szpitalu tymczasowym dyżurują także psychologowie oraz rehabilitanci. Ośmioosobowa załoga fizjoterapeutów codziennie pracuje z pacjentami, aktywizując ich nie tylko oddechowo, ale także ruchowo, dzięki czemu mogą szybciej wrócić do formy.

W placówce przy ul. Rakietowej funkcjonuje 20 stanowisk do wentylacji mechanicznej, które obsługuje załoga z Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. - Dzięki temu, że mamy na miejscu specjalistów i dobrą instalację tlenową, możemy stosować u pacjentów z niewydolnością oddechową tlenoterapię z wysokimi przepływamy, tzw. high flow, która często pozwala uniknąć podłączenia do respiratora - tłumaczy dr Janusz Sokołowski.

Na miejscu jest także dział diagnostyki obrazowej (RTG, USG, tomograf komputerowy), a wykonane badania, dzięki zastosowanej teleradiologii, szybko mogą zostać zinterpretowane przez specjalistów z ul. Borowskiej. Dodatkowo szpital korzysta z własnych ambulansów do transportu pacjentów, często wspierając w przewozach Pogotowie Ratunkowe.

Fachowa opieka nad pacjentem to nie jedyna korzyść, jaką może przynieść działalność szpitala. - Utworzyliśmy na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu specjalne zespoły naukowe, które będą opracowywać dane kliniczne pacjentów leczonych przy ul. Rakietowej. Chcemy dzięki temu lepiej poznać wirusa, z którym walczymy - podkreśla prof. Piotr Ponikowski. Rektor Uniwersytetu Medycznego dodaje, że analiza materiału może przynieść wiele interesujących podpowiedzi dalszego postępowania i jest wartością wnoszoną przez naukowców wrocławskiej uczelni do walki z epidemią.


Fot. Biuro Prasowe DUW oraz Tomasz Modrzejewski/UMED Wrocław
 
Wizyta premiera Mateusza Morawieckiego w USK

(Wrocław, 26.03.2021 r.)


Wizyta premiera Mateusza Morawieckiego w USK

 

Premier Mateusz Morawiecki odwiedził w piątek, 26 marca, Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu. Podczas wystąpienia pochwalił placówkę za aktywną realizację Narodowego Programu Szczepień przeciw COVID-19. Od 27 grudnia ub.r. szpital zaszczepił już ponad 61 tys. pacjentów.


- Jesteśmy w krytycznej fazie walki z COVID-19, którą możemy wygrać przede wszystkim dzięki szczepieniom - mówił Mateusz Morawiecki, prezes Rady Ministrów po spotkaniu z przedstawicielami Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu


Premier podziękował prof. Piotrowi Ponikowskiemu, rektorowi Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, dr. Piotrowi Pobrotynowi, dyrektorowi USK oraz pracownikom szpitala za sprawną organizację procesu szczepień. W placówce szczepionych jest nawet 2,5 tys. osób dziennie, a przy odpowiedniej liczbie dostępnych preparatów, liczba ta mogłaby wzrosnąć nawet do 20 tys. osób.


Mateusz Morawiecki nawiązał również do czwartkowego szczytu Rady Europejskiej, w czasie którego rozmawiano na temat COVID-19. - Polska przynagla Komisję Europejską, aby dotarło do nas jak najwięcej dawek szczepionek, ponieważ 6,5 tys. punktów w całym kraju jest gotowych i mogłyby szczepić nawet pięć razy więcej osób, niż teraz - stwierdził premier. Zdaniem prezesa Rady Ministrów wkrótce zbiorowa odporność populacji powinna wzrosnąć, ponieważ w przeciągu 5 tygodni ma dotrzeć do Polski co najmniej 7 mln szczepionek. Na chwilę obecną - jak powiedział - zaszczepionych zostało już 5,5 mln osób, w tym ponad 3,5 mln osób dwiema dawkami: - Wyrażam przekonanie, że dzięki szczepieniom oraz przestrzeganiu obostrzeń i rygorów sanitarnych, już niedługo wspólnie pokonamy tę epidemię.


Premier podziękował też Wojewodzie Dolnośląskiemu oraz Uniwersyteckiemu Szpitalowi Klinicznemu za organizację pracy szpitala tymczasowego przy ul. Rakietowej we Wrocławiu. - Kilka miesięcy temu słyszeliśmy słowa krytyki, że budujemy szpitale rezerwowe, które stoją puste. Dziś okazuje się, że są bardzo potrzebne i niestety nie stoją puste - mówił, dodając, że z nazwy wrocławskiej placówki śmiało można usunąć przymiotnik „tymczasowy”. - Jest to szpital, który odpowiada wszystkim wysokim i należytym standardom prowadzenia działalności medycznej.


Podczas wizyty w szpitalu przy ul. Borowskiej premier pogratulował także prof. Piotrowi Ponikowskiemu, kierownikowi Centrum Chorób Serca USK i jego współpracownikom, którzy od początku lutego - gdy otrzymali zgodę Ministerstwa Zdrowia na wykonywanie przeszczepów serca - przeprowadzili już cztery transplantacje.


- Kadra Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu działa na najwyższych obrotach i na najwyższym poziomie. W tej placówce wyraźnie widać zarówno dbałość o pacjentów z COVID-19, jak i osoby z innymi, częstymi chorobami, a więc sercowo-naczyniowymi czy onkologicznymi – stwierdził Mateusz Morawiecki.



Fot. USK Wrocław

 
Pacjentka z nowym sercem wróciła do domu

(Wrocław, 26.03.2021 r.)


Pacjentka z nowym sercem wróciła do domu

 

Po czterech tygodniach pobytu w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu, do domu wróciła 20-letnia kobieta - druga osoba, której specjaliści z placówki przy ul. Borowskiej przeszczepili serce


Pacjentka została przekazana miesiąc do temu do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu z Wałbrzycha. Choć wcześniej nie cierpiała na żadne schorzenia kardiologiczne, wystąpiło u niej ostre zapalenia mięśnia sercowego. - Przebieg choroby był dramatycznie szybki, a kobieta trafiła do nas w stanie wstrząsu kardiogennego - mówi prof. Piotr Ponikowski, kierownik Centrum Chorób Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.


Chorą natychmiast przewieziono na blok operacyjny, gdzie doszło do zatrzymania krążenia. - Zastosowaliśmy mechaniczne wspomaganie krążenia ECMO żylno-tętnicze, a następnie wspomaganie lewokomorowe pompą Levitronix, jednak destrukcja narządu postępowała tak szybko, że nasze możliwości terapeutyczne okazywały się niewystarczające - wyjaśnia prof. Michał Zakliczyński, transplantolog z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.


Jedyną szansą na uratowanie kobiety był przeszczep serca. - Okazało się, że jest narząd, który moglibyśmy wykorzystać, ale znajduje się na terenie Województwa Mazowieckiego - dodaje dr Roman Przybylski, kardiochirurg z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.


Gdyby nie pomoc Zarządu Lotnictwa Policji Głównego Sztabu Policji Komendy Głównej Policji, pacjentce prawdopodobnie nie udałoby się pomóc, bo - przypomnijmy - w przypadku serca, czas niedokrwienia (tj. od pobrania do wszczepienia narządu) nie powinien przekroczyć czterech godzin. Policyjni piloci potrzebowali na przetransportowanie narządu 2 godziny i 25 minut. Wykorzystali w tym celu śmigłowiec Bell 407GXi, jeden z najnowszych sprzętów jakim dysponuje policyjne lotnictwo.


20-latka, która została dziś wypisana do domu, czuje się dobrze. Biopsje wykazały, ze organizm przyjął narząd. Teraz przed nią rekonwalescencja i wizyty kontrolne w Poradni Transplantacji Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego.



Fot. USK Wrocław

 
Specjaliści z USK leczą skoliozę nową metodą
(Wrocław, 19.03.2021 r.)

 

Specjaliści z USK leczą skoliozę nową metodą

 


Nową metodę leczenia skrzywienia kręgosłupa u dzieci zaczęli stosować dr hab. Wiktor Urbański z Kliniki Neurochirurgii wraz z dr. Krzysztofem Kołtowskim i zespołem z Kiniki Chirurgii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Zabieg VBT (Vertebral Body Tethering) przeszły już dwie 11-latki, a trzecia dziewczynka czeka na operację.


VBT (Vertebral Body Tethering) to innowacyjny sposób leczenia skoliozy idiopatycznej, który opracowali amerykańscy specjaliści - dr Peter Newton, dr Daryll Atonacci i dr Randal Betz. Wprawdzie dr Antonacci w marcu 2019 r. przeprowadził zabieg przy użyciu autorskiej terapii w białostockim szpitalu, jednak w Polsce nadal najczęściej stosowaną operacyjną metodą korekcji skrzywionego kręgosłupa pozostaje jego trwałe usztywnienie.


- Jeśli skolioza nie jest zaawansowana, to do czasu osiągnięcia dojrzałości kostnej u dzieci, stosowane są sztywne gorsety ortopedyczne oraz rehabilitacja. W przypadku, gdy deformacja mimo wszystko postępuje, a kąt skrzywienia rośnie, kręgosłup jest operacyjnie korygowany i usztywniany przy pomocy śrub i metalowych prętów - wyjaśnia dr hab. Wiktor Urbański z Kliniki Neurochirurgii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego.


Usztywnienie poprawia komfort życia chorego, jednak wiąże się z istotną utratą ruchomości kręgosłupa i może ograniczać aktywność fizyczną. W przypadku VBT kręgosłup pozostaje prawie całkiem ruchomy i elastyczny, a po kilku tygodniach rekonwalescencji pacjent może wrócić np. do uprawnia sportu. Dzieje się tak dlatego, że technika ta polega na wszczepieniu w trzony kręgów śrub, połączonych elastyczną linką.
- Wypukłą część skrzywionego kręgosłupa zakotwiczamy przy pomocy śrub i linki, co sprawia, że jej wzrost jest przyhamowany. Druga, wklęsła strona, może natomiast rosnąć do chwili wyprostowania się kręgosłupa - tłumaczy dr hab. Wiktor Urbański.


Wszystko to sprawia, że technikę VBT najlepiej stosować u młodych osób, które jeszcze dojrzewają. Są to zwykle pacjenci z tzw. skoliozą idiopatyczną młodzieńczą, deformacją której przyczyny powstawania wciąż nie znamy, a ujawnia się zwykle się w wieku dorastania. Twórca metody ocenia, że optymalny wiek pacjenta, u którego sprawdzi się metoda VBT to 10-13 lat u dziewczynek i 11-15 lat u chłopców.


- Skrzywienie wówczas już postępuje, ale układ kostny nie jest jeszcze w pełni ukształtowany, a kręgosłup wciąż się formuje - mówi dr hab. Wiktor Urbański. Specjalista dodaje, że metoda VBT jest też o wiele mniej inwazyjna, niż usztywnianie: - Podczas tradycyjnego usztywniania śruby i pręty umieszczane są od tyłu kręgosłupa, co wymaga inwazyjnego odłuszczenia mięśni przyczepiających się do kręgosłupa. Tu natomiast dostęp do bocznej powierzchni kręgosłupa uzyskujemy poprzez małoinwazyjne przednio boczne dostępy, przez które wprowadzamy śruby i linkę. Wiąże się to nie tylko z mniejszymi urazem operacyjnym, mniejszą utratą krwi, ale przede wszystkim szybszą rekonwalescencją pacjenta.

 

Nieleczona skolioza postępuje, co prowadzi do bólu, obciążenia układu kostnego i zwyrodnień, które utrudniają wykonywanie zwykłych czynności ruchowych, jak również - w zaawansowanych przypadkach - do zaburzeń funkcjonowania układu krążenia i oddechowego.

 

Technika VBT po raz pierwszy została zastosowana stosunkowo niedawno, trudno więc ocenić jej wieloletnią skuteczność. Pierwsi pacjenci byli operowani około 10 lat temu, jednak ich badania oraz obserwacje są obiecujące i wskazują na możliwość skutecznego leczenia deformacji kręgosłupa, bez konieczności usztywniania.


Fot. USK Wrocław

 
Pierwszy pacjent po przeszczepie serca wrócił do domu
(Wrocław, 16.03.2021 r.)

Pierwszy pacjent po przeszczepie serca wrócił do domu

 

26-pacjent, któremu jako pierwszemu na Dolnym Śląsku specjaliści z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu przeszczepili serce, wyszedł dziś do domu. Jednocześnie w poniedziałek w placówce wykonano kolejną, trzecią już, transplantację. Biorcą jest młody mężczyzna.

 

Pan Paweł nowy narząd i drugie życie otrzymał 25 lutego br. Wcześniej cierpiał na niewydolność serca, wywołaną wrodzoną kardiomiopatią rozstrzeniową. Przez lata był skutecznie leczony farmakologicznie, ale przebyty kilka miesięcy temu COVID-19, doprowadził do gwałtownego zaostrzenia choroby. Operację przeszedł pomyślnie i już w czwartej dobie po zabiegu mówił, że czuje się dobrze.

Dziś, po niespełna trzech tygodniach, wrócił do domu na Śląsku, gdzie czekali na niego rodzice, narzeczona, dwóch synków i przyjaciele. - Pierwsze, co zrobię, to zjem porządny obiad, w tym mój ulubiony żur. Śląski żur to chyba najlepsza zupa na świecie - żartował przed wypisem ze szpitala przy ul. Borowskiej.

Wyniki kontrolnych biopsji pacjenta, które przeszedł od czasu operacji, wykazały że układ immunologiczny nie odrzucił przeszczepionego narządu, a młody, silny organizm szybko się regeneruje. Dobrze wypadły też próby wysiłkowe.

- Pan Paweł bardzo szybko odzyskał siły i rozpoczął rehabilitację - ocenia prof. Michał Zakliczyński, transplantolog z Centrum Chorób Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. - Gdyby nie konieczność proceduralnego wykonania trzech biopsji, właściwie moglibyśmy wypisać go już około siódmej doby, tak jak pacjentów po standardowych operacjach kardiochirurgicznych.

Teraz przed 26-letnim pacjentem dalsza rehabilitacja, zmiana trybu życia i diety oraz regularne wizyty w poradni transplantacji serca. Najbliższa już za tydzień.

- Leczenie immunosupresyjne, stosowane po przeszczepach, wiąże się z dodatkowym ryzykiem innych schorzeń i wymaga stałej kontroli lekarskiej - wyjaśnia prof. Zakliczyński. - Jednak poza tym pacjent będzie mógł wrócić do tzw. normalnego życia i korzystać z niego, wyłączając jedynie ekstremalny wysiłek czy zachowania sprzyjające infekcjom, które są niebezpieczne dla osób po transplantacjach.

Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu jest szóstą placówką w Polsce, która ma zgodę Ministerstwa Zdrowia na przeszczepianie serc. Stosowne pozwolenie otrzymał 3 lutego br. po prawie półtorarocznych przygotowaniach. Pierwszą transplantację wykonał zaledwie trzy tygodnie później.

- Marzyliśmy o tej chwili od czasu powstania Centrum Chorób Serca i choć wielu osobom wydawało się, że jest to nierealne marzenie, dziś nasz pierwszy pacjent po przeszczepie serca pojechał do domu - cieszy się prof. Piotr Ponikowski, kierownik centrum oraz rektor Uniwersytetu Medycznego.

 


Fot. USK Wrocław

 
Szpital tymczasowy rozpoczyna działalność

Szpital tymczasowy rozpoczyna działalność

 

Pierwszych 95 łóżek zostanie oddanych do użytku we wtorek, 9 marca, w szpitalu tymczasowym we Wrocławiu. Pacjenci chorzy na COVID-19, będą pod opieką personelu medycznego Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego, który został wytypowany do prowadzenia placówki.

 

Decyzję o budowie szpitali tymczasowych rząd podjął w połowie października, gdy do Polski dotarła tzw. druga fala wirusa SARS-CoV-2. Obowiązek ich utworzenia spoczął na wojewodach. Szpital tymczasowy dla pacjentów z Dolnego Śląska powstał w Centrum Konferencyjnym przy ul. Rakietowej we Wrocławiu, a pierwsza część hali z około 100 łóżkami była gotowa na początku grudnia.

W środę, 3 marca, minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiedział, że w związku z gwałtownym przyrostem zarażonych wirusem SARS-CoV-9 (tzw. trzecią falą) szpitale tymczasowe zostaną uruchomione w dziewięciu województwach - także ten we Wrocławiu. Na wniosek wojewody Jarosława Obremskiego placówka ma ruszyć 9 marca. Będzie nią zarządzał Uniwersytecki Szpital Kliniczny.

- W tej chwili trwają ostatnie prace przygotowawcze - mówi dr Piotr Pobrotyn, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. - Już jesienią, gdy zostaliśmy wytypowani na operatora szpitala tymczasowego, wiedzieliśmy, że będziemy mieli 72 godziny na rozpoczęcie działalności, od chwili wydania decyzji w tej sprawie. Opracowaliśmy więc wszystkie niezbędne w tej placówce procedury.

W pierwszej kolejności w szpitalu przy ul. Rakietowej zostanie uruchomionych 95 łóżek internistycznych. - Jeśli jednak zajdzie taka potrzeba, będziemy otwierać kolejne moduły - wyjaśnia dr Piotr Pobrotyn. - Docelowo w placówka ma dysponować 400 miejscami. Jest w niej także sala zabiegowa oraz pracownie RTG i tomografii komputerowej.

Początkowo opiekę nad chorymi będzie sprawował personel medyczny oddelegowany z USK, który ma już doświadczenie w leczeniu pacjentów z COVID-19 - nawet tych najciężej chorych, którzy wymagali pomocy specjalistów z Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii USK.

- Dysponujemy także listą osób, które zgłosiły się w ramach pierwszej rekrutacji personelu szpitala tymczasowego. Bardzo chętnie skorzystamy z ich wsparcia, natomiast jeśli ktoś jeszcze chciałby nawiązać z nami współpracę, prosimy o kontakt, bo na chwilę obecną nikt niestety nie wie, jaką skalę osiągnie epidemia w najbliższych tygodniach - dodaje dr Piotr Pobrotyn.

Rekrutacja pracowników szpitala tymczasowego >>

 


Fot. USK Wrocław

 
Pierwsze na Dolnym Śląsku przeszczepy serca w USK
(Wrocław, 1.03.2021)

Pierwsze na Dolnym Śląsku przeszczepy serca w USK


Dwa pierwsze na Dolnym Śląsku przeszczepienia serca przeprowadzili specjaliści z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu - i to zaledwie trzy tygodnie po uzyskaniu zgody Ministra Zdrowia na wykonywanie transplantacji narządu. Biorcami byli 26-letni mężczyzna z niewydolnością mięśnia sercowego, która zaostrzyła się po przejściu COVID-19 oraz 20-letnia kobieta z zapaleniem mięśnia sercowego o błyskawicznym przebiegu.

- Przeprowadziliśmy dwie spektakularne i przełomowe dla nas transplantacje - mówi prof. Piotr Ponikowski, kierownik Centrum Chorób Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego i rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. - Dla mnie, lekarza który 35 lata temu skończył studia oraz moich współpracowników jest to historyczny moment. Cieszę się, że mogłem rektorowi prof. Bogdanowi Łazarkiewiczowi, nestorowi chirurgii, który jako jedyny spośród znanych mi osób pracował z twórcą polskiej kardiochirurgii prof. Wiktorem Brossem, przekazać to, co kiedyś obiecałem, że: dożyje profesor dnia, kiedy będę mógł mu powiedzieć, że we Wrocławiu robimy przeszczepy serca.

Wrocławski szpital jest szóstym ośrodkiem medycznym w Polsce, który może wykonywać transplantacje serca. Pozytywną decyzję w tej sprawie resort zdrowia wydał na początku lutego. Przygotowania i formalności trwały prawie półtora roku - właściwie od momentu powstania Centrum Chorób Serca, które stworzył prof. Piotr Ponikowski. Celem jednostki jest zapewnienie mieszkańcom regionu dolnośląskiego dostępu do najnowszych metod leczenia serca, jakimi dysponuje współczesna kardiologia, jak również edukacja studentów oraz prowadzenie działalności naukowej.

- Musieliśmy spełnić szereg wymogów, aby otrzymać zgodę. Dotyczyły one między innymi kwalifikacji personelu oraz posiadanej infrastruktury, oddziałów czy sprzętu - wyjaśnia prof. Piotr Ponikowski.

W placówce już wcześniej powstała poradnia transplantacji serca, która opiekowała się osobami wymagającymi przeszczepu. - Pacjentów ze wskazaniami do przeszczepienia serca kierowaliśmy do innych ośrodków, najczęściej do Zabrza i Warszawy - tłumaczy prof. Michał Zakliczyński, transplantolog z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. - W tej chwili tworzymy własną listę biorców, podzielonych pod względem grupy krwi i wagi ciała, licząc na to, że wkrótce będziemy mogli w optymalny sposób wykorzystać każdy narząd, jaki zostanie nam zaproponowany do pobrania.

W transplantacjach serca ogromną rolę odgrywa czas. W przypadku serca czas niedokrwienia (tj. od pobrania do wszczepienia narządu) nie powinien przekroczyć czterech godzin. Powstanie ośrodka przeszczepowego we Wrocławiu znacznie ułatwi wykonywanie transplantacji z wykorzystaniem narządów od dawców zgłoszonych lokalnie, jak również opiekę nad pacjentami oczekującymi na zabieg i po przeszczepieniu serca z południowo-zachodniej Polski.

- W niecałe dwa lata udało się zorganizować uniwersyteckie Centrum Chorób Serca, które tworzy ponad dwustu specjalistów w swoich dziedzinach, dysponujących najnowocześniejszym sprzętem, których wspiera kolejnych dwustu fachowców z zakresu anestezjologii i intensywnej terapii - mówi Piotr Pobrotyn, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. - Te dwa przeszczepy serca, najtrudniejsze operacje pod względem logistycznym, z powodu bardzo krótkiego czasu, jakim dysponują lekarze, udały się przede wszystkim dzięki perfekcyjnej organizacji pracy całego zespołu.

Biorcą pierwszego na Dolnym Śląsku serca jest 26-letni mężczyzna z rozpoznaniem niewydolności serca w przebiegu wrodzonej kardiomiopatii rozstrzeniowej, u którego po wielu latach prowadzonej z powodzeniem farmakoterapii doszło do gwałtownego zaostrzenia choroby po przejściu COVID-19. Z uwagi na konieczność przyjmowania leków dożylnych oraz nawracających i zagrażających życiu komorowych zaburzeń rytmu serca, ostatnie tygodnie przed transplantacją pacjent spędził na oddziale kardiochirurgii USK.

Na czele zespołu, który przeprowadził obie transplantacje, stanął dr Roman Przybylski, doświadczony kardiochirurg, który wcześniej pracował w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu i w Krakowie, a fachu uczył się od prof. Zbigniewa Religii i prof. Mariana Zembali. Były to 301. i 302. przeszczep, jakie dotychczas wykonał. - Oczywiście, że były emocje. Zawsze są, w końcu chodzi o ludzkie życie, poza tym byliśmy pionierami na Dolnym Śląsku - powiedział po zabiegu, dodając, że pacjent mógł wybrać inny ośrodek, ale zdecydował się na szpital przy ul. Borowskiej: - Dopiero zaczynamy, a już mamy pozytywną opinię wśród pacjentów. To cieszy.

W pierwszej operacji uczestniczyli także dr hab. Jacek Wojarski, kardiochirurg i transplantolog z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku oraz kilkunastoosobowa załoga specjalistów (kardiochirurgów, kardiologów, perfuzjonistów, anestezjologów, echokardiografistów i pielęgniarek) z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Całemu zabiegowi przyglądał się prof. Piotr Ponikowski: - To dla mnie bardzo ważny dzień, cieszę się, że Uniwersytecki Szpital Kliniczny stał się kolejnym ośrodkiem transplantacji serca. Dzięki temu mieszkańcy naszego regionu nie będą musieli szukać pomocy w innych częściach kraju.

Pierwszy zabieg rozpoczął się przed godz. 7.00, w czwartek, 25 lutego. Narząd pochodził od dawcy, przebywającego w szpitalu na Dolnym Śląsku. Od pobrania do wszczepienia serca minęły zaledwie 2 godziny i 20 minut. Sama operacja trwała niecałą godzinę. - Zgodnie z procedurami po narząd pojechał nasz zespół chirurgów, który jednocześnie ocenił go pod względem anatomicznym i makroskopowym oraz zakwalifikował do przeszczepienia - tłumaczy dr Roman Przybylski. - Mieliśmy o tyle komfortową sytuację, że z racji niewielkiej odległości czas niedokrwienia serca był krótki, a to sprzyja skutecznej transplantacji. Wszystko wskazuje na to, że się udało. Nasz pacjent, cztery dobry po operacji, czuje się bardzo dobrze.

- Mam nadzieję, że za trzy tygodnie wrócę do domu. To będą najlepsze święta w moim życiu - potwierdza pan Paweł. - Czuję się jakbym wygrał szóstkę w totolotka. Bardzo dziękuję lekarzom za to, że uratowali mi życie i za wsparcie, jakie od nich i całego personelu szpitala otrzymuję.

Z kolei w piątek, 26 lutego, znacznie pogorszył się stan zdrowia 20-letniej pacjentki, bez wcześniejszego wywiadu kardiologicznego, która została przekazana do wrocławskiego szpitala w stanie wstrząsu kardiogennego z Wałbrzycha. - U chorej zastosowaliśmy mechaniczne wspomaganie krążenia ECMO żylno-tętnicze, a następnie wspomaganie lewokomorowe pompą Levitronix - wyjaśnia prof. Michał Zakliczyński. - Na podstawie badania histopatologicznego, zdiagnozowaliśmy u chorej ostre zapalenie mięśnia sercowego ze znacznym uszkodzeniem narządu. Próba terapii immunomodulacyjnej nie przyniosła efektu, a postępująca destrukcja serca w każdej chwili groziła utratą możliwości kontynuowania wspomagania mechanicznego. Decydując się na pobranie narządu, zgłoszonego dla naszej pacjentki w piątek, liczyliśmy się z tym, że chora bez zabiegu nie przeżyje nadchodzącego weekendu.

Narząd na czas można było dostarczyć tylko droga lotniczą. Udało się to dzięki wsparciu Zarządu Lotnictwa Policji Głównego Sztabu Policji Komendy Głównej Policji, która helikopterem przetransportowała serce do Wrocławia z Województwa Mazowieckiego. Zabieg zakończył się sukcesem, ale z uwagi na ciężki stan pacjentka w dalszym ciągu wymaga intensywnej terapii.

- Za nami dwa przeszczepy serca, operacje, które według mnie są najbardziej nieprzewidywalne - mówi dr Roman Przybylski. - Pierwszy przeszczep to była dla nas wielka satysfakcja, bo po pięciu godzinach pacjent się wybudził i stwierdził, że czuje się świetnie. Druga transplantacja była wielki wyzwaniem. Mieliśmy czas tylko na to, by przejechać na blok operacyjny, gdzie nastąpiło zatrzymanie krążenia. Bardzo szybko otrzymaliśmy informację o dawcy, jednak znajdował się tak daleko, że klasycznymi środkami transportu nie mieliśmy szans dotrzeć. Pomogła nam policja, która dysponuje bardzo dobrą bazą śmigłowcową. W poniedziałek zamknęliśmy klatkę piersiową pacjentki. Mam przeczucie, że będzie dobrze - dodaje dr Przybylski.

Dr Maciej Bochenek, kardiochirurg z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu podkreśla również, jak wielkie podziękowania należą się dawcom organów i ich bliskim: - Największe słowa szacunku i uznania należą się rodzinom dawców narządów, które wyraziły zgodę, aby ich wielka tragedia stała się szansą na nowe życie dla wielu pacjentów w całej Polsce. Warto bowiem podkreślić, że pobrania są wielonarządowe, oprócz serca pobierane są także wątroba, nerki, trzustka.

KRÓTKA HISTORIA

- 3 grudnia 1967 r. - pierwsza udana transplantacja serca na świecie, którą wykonał w Kapsztadzie zespół południowoafrykańskiego chirurga dr Christiaana Nethlinga Barnarda
- 4 stycznia 1969 r. – pierwsza nieudana transplantacja serca w Polsce, przeprowadzona w Łodzi przez prof. Jana Molla i prof. Antoniego Dziatkowiaka
- 5 listopada 1985 r. - pierwsza udana transplantacja serca w Polsce, wykonana w ówczesnym Wojewódzkim Ośrodku Kardiologii w Zabrzu przez zespół prof. Zbigniewa Religi
- 25 lutego 2021 r. - pierwsza udana transplantacja serca na Dolnym Śląsku, wykonana w Uniwersyteckim Szpitalu Kliniczny we Wrocławiu
- 27 lutego 2021 r. - druga udana transplantacja serca na Dolnym Śląsku, wykonana w Uniwersyteckim Szpitalu Kliniczny we Wrocławiu

Dane Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego ds. Transplantacji „Poltransplant”
- liczba przeszczepień serc: 146
- liczba osób oczekujących na przeszczepienia: 415
(stan na koniec grudnia 2020 r.)


 
Przeszczepy serca w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym
(15.02.2021)

Przeszczepy serca w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym


Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu jest szóstą placówką medyczną w Polsce, która będzie przeszczepiać serca. Pozytywną decyzję w tej sprawie wydało właśnie Ministerstwo Zdrowia. Specjaliści i zakwalifikowani do transplantacji pacjenci są już w pełnej gotowości, teraz pozostaje im czekać na pierwszego dawcę.

Starania o dołączenie do grona placówek, które mogą przeszczepiać serca, rozpoczęły się dwa lata temu, gdy w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu powstało Centrum Chorób Serca, na czele którego stanął wybitny kardiolog, prof. Piotr Ponikowski.

- Uzyskanie zgody ministra zdrowia na przeprowadzanie transplantacji serca, a co za tym idzie realizację Programu mechanicznego wspomagania krążenia, jest długotrwałym procesem, ale udało nam się udowodnić, że jesteśmy wystarczająco dobrym oraz gotowym na to wielkie i bardzo ważne przedsięwzięcie, ośrodkiem - mówi prof. Piotr Ponikowski, kierownik Centrum Chorób Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego oraz rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. - Zgoda, którą otrzymaliśmy, to dla nas wielki przełom i ogromne wyzwanie.

Placówka medyczna, która ubiega się o pozwolenie na wykonywanie przeszczepów, musi spełnić szereg wymogów dotyczących m.in. liczby i kwalifikacji personelu, odpowiednich oddziałów, pomieszczeń czy sprzętu medycznego.

- W Centrum Chorób Serca mamy fantastycznych specjalistów, brakowało jednak osób, które mają już doświadczenie w transplantacji, dlatego zaprosiliśmy do współpracy doktora Romana Przybylskiego i profesora Michała Zaklińczyńskiego - dodaje prof. Piotr Ponikowski. - Musieliśmy również wykazać, że mamy wymagane doświadczenie w przeprowadzaniu wysokospecjalistycznych procedur kardiochirurgicznych w obszarze kardiologii interwencyjnej, przy czym chodziło nie tylko o liczbę, ale także jakość wykonywanych zabiegów.

Kardiochirurg dr Roman Przybylski i kardiolog prof. Michał Zakliczyński specjalizują się w transplantacjach, a do Wrocławia przyjechali ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, gdzie fachu uczyli się od najlepszych - prof. Zbigniewa Religii i prof. Mariana Zembali. Dr Roman Przybylski wykonał cztery z pięciu przeprowadzonych w Polsce autoprzeszczepień serca (w tym jedno już w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym) oraz kilkaset transplantacji tego narządu.

Według danych Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego ds. Transplantacji „Poltransplant” w ubiegłym roku przeszczepiono w Polsce 146 serc. W grudniu 2020 r. na nowy narząd czekało 415 osób. Załoga Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu ma nadzieję, że będzie mogła pomóc pacjentom i poprawić te wskaźniki.

- Na terenie Dolnego Śląska będzie to pierwszy przeszczep serca, ale przeprowadzi go bardzo doświadczony zespół, dla mnie to nie będzie pierwszy ale 301 taki zabieg - mówi dr Roman Przybylski, kardiochirurg z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

Jednym z wymogów, jaki musi spełniać ośrodek przeszczepiający serca, jest posiadanie biorców różniących się płcią, wagą, grupą krwi.

- Chodzi o to, abyśmy byli gotowi na przyjęcie narządu, który będzie akurat do dyspozycji transplantologów - wyjaśnia prof. Krzysztof Reczuch, kierownik Kliniki Chorób Serca USK. - Obecnie mamy pod opieką kilkunastu pacjentów, zarówno stabilnych, którzy przebywają w domu, jak i pilnych, którzy nie są w stanie funkcjonować bez wspomagania farmakologicznego i mechanicznego, czyli pomp które wspomagają pracę komór serca.

Decyzja o pierwszym przeszczepie we Wrocławiu zapadnie po potwierdzeniu pojawienia się dawcy.

- Do tej pory zgłaszani przez nas pacjenci byli przeszczepiani w innych ośrodkach w kraju - mówi prof. Michał Zakliczyński transplantolog, z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. – Teraz naszym celem jest stworzenie, takiej listy pacjentów, by móc optymalnie dobrać dla nich narząd.

Już dziś w USK na nowe serce czeka dwóch pilnych pacjentów.


Fot. USK Wrocław
 
Chirurdzy z USK będą rozwijać nowatorską metodę leczenia raka trzustki
(Wrocław, 15.02.2021)

Chirurdzy z USK będą rozwijać nowatorską metodę leczenia raka trzustki.
Dostali grant na 9,5 mln złotych.


Prestiżowy grant z Agencji Badań Medycznych został przyznany wrocławskim naukowcom w ramach III rundy konkursu na działalność badawczo-rozwojową w zakresie niekomercyjnych badań klinicznych. Rekrutacja pacjentów do leczenia rozpocznie się w drugiej połowie roku.

Projekt zespołu prof. Wojciecha Kielana kierownika II Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej i Chirurgii Onkologicznej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, dotyczy wpływu nieodwracalnej elektroporacji wapniowej, elektrochemioterapii oraz elektroporacji (IRE-CaCl2, ECT oraz IRE) na jakość życia oraz przeżycie wolne od progresji u chorych na raka trzustki. Konkurencja była ogromna, ostatecznie dofinansowanie otrzymało zaledwie 9 z 51 nadesłanych projektów. Do Wrocławia trafiło niemal 9,5 miliona złotych. – To ogromna szansa nie tylko dla nas, ale przede wszystkim pacjentów – podkreśla prof. Wojciech Kielan. – Dzięki temu będziemy mogli opłacić zakup igieł i kwestia finansowania badania przestanie być przeszkodą w leczeniu.

Urządzenie zakupił klinice Uniwersytecki Szpital Kliniczny. Pierwszy zabieg usunięcia guza trzustki tą metodą lekarze USK we Wrocławiu przeprowadzili w lutym 2018 roku u 60-letniej pacjentki. Operację wykonał zespół profesora Wojciecha Kielana wraz z asystą prof. Pawła Lampego ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, od wielu lat uznanego specjalisty w leczeniu chorób nowotworowych trzustki oraz prof. Michała Studniarka, radiologa z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. – To jest niewątpliwa przewaga szpitali uniwersyteckich – możliwość nawiązania współpracy i dostępność w tej samej jednostce różnego rodzaju specjalistów – podkreśla prof. Wojciech Kielan. – Te operacje wymagają dużego zespołu i interdyscyplinarności – bez anestezjologów, radiologów, onkologów klinicznych, odpowiedniej opieki pielęgniarskiej nic byśmy nie zrobili – podkreśla profesor.

Pieniądze zlikwidują poważną barierę – finansową. Koszt kompletu elektrod to 30 tysięcy złotych. Niewielu pacjentów może go ponieść, zwłaszcza, że lekarze podkreślają, że metoda, jak pokazują pierwsze wyniki, znacząco przedłuża chorym życie i poprawia jego jakość, ale nie wyleczy z choroby. Jest skierowana do pacjentów, którzy nie kwalifikują się do resekcji. Dotychczasowe rezultaty są obiecujące, możliwość potwierdzenia ich na grupie kolejnych 70 pacjentów, obserwowanych na przestrzeni 6 lat trwania projektu – bezcenna. Badacze ocenią wpływ zabiegu na jakość życia chorych, czas przeżycia, czas wolny od progresji.

– Jestem entuzjastką – deklaruje dr Julia Rudno-Rudzińska z Kliniki Chirurgii Ogólnej i Chirurgii Onkologicznej USK. Upowszechnimy nową metodę, sprawdzimy jej efekty na większej grupie leczonych, co pozwoli znaleźć odpowiedni „moment terapeutyczny”. Jest to część projektu „Personalizacja leczenia raka trzustki”, który obejmuje również hodowle linii komórkowych wyprowadzonych od danego pacjenta i sprawdzenie chemiowrażliwości. Być może w przyszłości możliwe będzie zastosowanie chemioterapii celowanej – dostosowanej dla poszczególnego pacjenta indywidualnie. Szukamy najlepszych rozwiązań, bo mierzymy się z wyjątkowo trudnym przeciwnikiem. Podobnie jak w przypadku elektroporacji współpracujemy z dr hab. inż Julitą Kulbacką, prof. uczelni z Katedry Biologii Molekularnej i Komórkowej Wydziału Farmaceutycznego Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. - Łączenie nauki z praktyką jest niewątpliwa zaletą pracy w ośrodkach Uniwersyteckich – dodaje lekarka.

Trudno wykryć, trudno operować, trudno leczyć

Chirurdzy nie mają najmniejszych wątpliwości – nowotwory to dziś jedna z częstszych przyczyn wykonywanych przez nich operacji. W klinice kierowanej przez prof. Wojciecha Kielana w minionym roku 30 procent zabiegów miało podłoże onkologiczne. Chirurdzy z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego specjalizują się w operacjach z powodu nowotworów przewodu pokarmowego. Rak trzustki jest w tym zestawie jednym z najtrudniejszych przeciwników.

- Trzustka jest specyficznie anatomicznie położona, w pewnym sensie można powiedzieć, że mamy ją „na plecach” – wyjaśnia prof. Wojciech Kielan. – Co to oznacza? Trudno przy standardowym USG zauważyć niepokojące zmiany; przez co pacjenci, uspokojeni prawidłowym badaniem, trafiają do nas późno. Objawy są niejednoznaczne: ból, utrata wagi powodowane mogą być spowodowane różnymi przyczynami, a pojawiająca się żółtaczka często diagnozowana jest wstępnie jako zakaźna i czas mija – wyjaśnia prof. Wojciech Kielan. – W tej pierwszej fazie pacjenci często nie mówią nawet o bólu a pewnym uczuciu dyskomfortu – dodaje dr Julia Rudno-Rudzińska. Statystyki są bezlitosne – zaledwie 20 procent pacjentów kwalifikuje się do operacji, resekcja wsparta chemioterapią pooperacyjną jest najskuteczniejszą formą leczenia. Aż 80 procent liczyć może jedynie na opiekę paliatywną i chemioterapię. A to nie koniec problemów. – Zabieg chirurgiczny w przypadku trzustki jest wyjątkowo trudny – po raz kolejny decyduje jej budowa anatomiczna i sąsiedztwo dużych naczyń – opisuje prof. Wojciech Kielan. I dodaje, że choć chirurgia onkologiczna bardzo się rozwija sięgając po nowe metody, choćby laparoskopowe, które niemal całkowicie zdominowały operacje w przypadku jelita grubego, to trzustka nawet przy standardowej operacji nadal sprawia problemy. – Tylko 20 procent pacjentów możemy zoperować, pozostałym pozostaje chemioterapia, ale ten rodzaj nowotworu jest niestety często chemiooporny, więc leczenie nie zawsze jest tak skuteczne, jak byśmy tego chcieli- przyznaje dr Julia Rudno-Rudzińska.

Metoda przyszłości?

Lekarze szukają więc niestandardowych rozwiązań, które pomogą pacjentom. W przypadku raka trzustki duże nadzieje wiążą z elektroporacją. Chirurdzy zainteresowali się metodą dzięki współpracy z naukowcami z kierowanej przez prof. Jolantę Saczko Katedry Biologii Molekularnej i Komórkowej Wydziału Farmaceutycznego Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Tam – we współpracy z dr hab. inż. Julitą Kulbacką, prowadzono próby na liniach komórkowych. Od tego zaczęło się zainteresowanie metodą NanoKnife. Na czym to polega? Wytwarza się serię mikrosekundowych impulsów elektrycznych w celu wytworzenia ubytków w błonach komórkowych, co powoduje utratę homeostazy, a następnie śmierć komórki. Impulsy elektryczne są aplikowane w tkance za pomocą specjalnych elektrod - igieł. Zabieg odbywa się pod kontrolą USG śródoperacyjnego lub przezskórnie pod kontrolą tomografii komputerowej. W wyniku zastosowania odpowiedniego napięcia, komórki nowotworowe zostają nieodwracalnie uszkodzone i obumierają. Badania dowodzą, że naczynia krwionośne i nerwy w rejonie uszkadzanych przez NanoKnife komórek nowotworowych zachowują swoją żywotność, co czyni z tej metody często jedyną perspektywę terapii w miejscach dotychczas trudnych do leczenia chirurgicznego. – Elektroporacja działa w przypadku guzów litych, w Wielkiej Brytanii czy Dani jest w standardach postępowania w niektórych nowotworach i jest refundowana, w Polsce niestety nie – przyznaje dr Julia Rudno-Rudzińska. To niewątpliwie poważny problem w jej rozpowszechnieniu, pomimo bardzo obiecujących wyników i obserwacji. – Metoda nie szkodzi, to wiemy, co więcej obserwuje się – na razie w przypadku czerniaków – znaczącą aktywizację układu immunologicznego organizmu. Czy w przypadku trzustki będzie podobnie? Tego chcielibyśmy się dowiedzieć – podkreśla dr Rudno-Rudzińska. I będą mieli na to szansę dzięki dofinansowaniu uzyskanemu z Agencji Badań Medycznych.




Fot. USK Wrocław
 
Terapia ECMO uratowała pacjenta z COVID-19
(Wrocław, 9.02.2021)

Terapia ECMO uratowała pacjenta z COVID-19


Po 42 dniach lekarzom z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu udało się odłączyć od ECMO pacjenta chorego na COVID-19. Młody mężczyzna, z ostrą niewydolnością oddechową, był w tak złym stanie, że został zakwalifikowany do przeszczepu płuc. Szczęśliwie udało się uniknąć transplantacji.

28-letni Mateusz trafił do wałbrzyskiego szpitala zarażony wirusem SARS-CoV-2. Przebieg choroby okazał się tak ciężki, że został podłączony do respiratora.

- Zastosowana u pacjenta wentylacja mechaniczna była na tyle agresywna, że oprócz COVID-19, pojawiły się komplikacje w postaci obustronnej odmy opłucnej. Właściwie natychmiast po przewiezieniu mężczyzny do naszego szpitala, musieliśmy zastosować terapię ECMO - mówi prof. Waldemar Goździk, kierownik Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

ECMO to tzw. płucoserce, które zastępuje pracę tych narządów w przypadku ich ostrej niewydolności, pozaustrojowo utleniając krew chorego. U cierpiących na COVID-19 terapia pozwala przede wszystkim zyskać niezbędny czas, aby uszkodzone płuca mogły się zregenerować.

- Mieliśmy już wielu pacjentów z COVID-19, u których stosowaliśmy terapię ECMO, ale ta, trwająca aż sześć tygodni, była najdłuższą w tej grupie pacjentów i jedną z najdłuższych, przeprowadzonych przez nas - przyznaje prof. Waldemar Goździk.

Pan Mateusz był też najmłodszym pacjentem oddziału intensywnej terapii wrocławskiego szpitala z COVID-19, a dodatkowo zakażenie koronawirusem przebiegało u niego bardzo szybko i gwałtownie. Co ważne, chory nie miał chorób współistniejących, prowadził aktywny, sportowy tryb życia.

- Uszkodzenie płuc było tak ciężkie, że po czterech tygodniach terapii ECMO rozpoczęliśmy rozmowy z ośrodkiem przeszczepowym w Gdańsku, który zakwalifikował pana Mateusza do transplantacji narządu. Był pierwszy na liście oczekujących - wyjaśnia dr Jakub Śmiechowicz z Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

Informację, że jest dawca, lekarze otrzymali, gdy praca płuc stopniowo zaczęła się poprawiać i rozważali próbę odłączenia pacjenta od ECMO.

- To była bardzo trudna decyzja: kierować pacjenta na przeszczep, czy dać narządowi szansę, aby zaczął samodzielnie pracować - przyznaje dr Jakub Śmiechowicz. - Patrząc na wskaźniki oddechowe, zdecydowaliśmy się na drugie rozwiązanie i udało się.

Przez pierwsze trzy tygodnie pan Mateusz był podłączony do respiratora. Teraz jego układ oddechowy jest jeszcze wspomagany tlenoterapią przez rurkę tracheotomijną, natomiast może już - po dwóch miesiącach spędzonych w szpitalu przy ul. Borowskiej - wrócić do Wałbrzycha.

- Czeka go intensywna, wielotygodniowa rehabilitacja, ale to młody i silny organizm. Wierzymy że wróci do pełnej sprawności - cieszy się prof. Waldemar Goździk.




Fot. USK Wrocław
 
Uniwersytecki Szpital Kliniczny zagra z WOŚP
(Wrocław, 21.01.2021 r)

Uniwersytecki Szpital Kliniczny zagra z WOŚP


Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu, jak co roku zagra z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. Placówka zaplanowała konsultacje specjalistyczne, które potrwają od 25 do 31 stycznia,
a udzielać ich będą specjaliści z zakresu otolaryngologii, laryngologii, pediatrii oraz chirurgii dziecięcej.


Hasło przewodnie 29. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy brzmi „Gramy z głową!”, a zabrane pieniądze zostaną przeznaczone na zakup sprzętu laryngologicznego, otolaryngologicznego oraz do diagnostyki głowy.

- Jako potencjalni beneficjenci tegorocznej zbiórki, czujemy się wręcz w obowiązku zagrać z Orkiestrą
- żartuje prof. Tomasz Zatoński, kierownik Kliniki Otolaryngologii, Chirurgii Głowy i Szyi Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu i dodaje: - Przede wszystkim jednak chcemy dać innym coś od siebie, skoro mamy taką możliwość.
Lekarze z kliniki będą konsultowali pacjentów wraz z prof. Alicją Chybicką, szefową Przylądka Nadziei USK oraz prof. Dariuszem Patkowskim i zespołem Kliniki Chirurgii i Urologii Dziecięcej USK.

Ze względu na sytuację epidemiologiczną, konsultacje, organizowane przez szpital, będą miały głównie formę teleporad, ale każdy pacjent z niepokojącymi dolegliwościami czy objawami, zostanie zaproszony na wizytę osobistą. Dzięki badaniom lekarze chcą dotrzeć m.in. do osób, zagrożonych nowotworami, w tym głowy i szyi czy też pacjentów z niedosłuchem, kwalifikujących się do wszczepienia implantów. W niedzielę podczas porad stacjonarnych mali pacjenci będą diagnozowani w zakresie chirurgii, urologii i ortopedii dziecięcej.

Program badań przesiewowych w USK:

25 stycznia (poniedziałek) i 26 stycznia (wtorek) w godz. 9.00-13.00 - teleporady w zakresie:
- otolaryngologii (nr tel. 882 742 661)
- otolaryngologii dziecięcej (nr tel. 882 742 198)

27 stycznia (środa) w godz. 9.00-13.00 - teleporady oraz kwalifikacja do badań endoskopowych
osób z objawami nowotworów głowy i szyi. Adresowane do wszystkich pacjentów, a zwłaszcza palaczy tytoniu,
u których występują objawy: niegojące się owrzodzenia w jamie ustnej; czerwone lub białe naloty w jamie ustnej;
ból gardła; przewlekła chrypka; ból w trakcie przełykania i problemy z połykaniem; guz na szyi; jednostronna niedrożność nosa; krwawy wyciek z nosa; pieczenie języka (nr tel. 882 742 661 lub 882 742 198)

28 stycznia (czwartek) w godz. 9.00-13.00 - teleporady dla pacjentów z zaburzeniami słuchu,
kwalifikacje do wszczepiania implantów ślimakowych (nr tel. 882 742 661 lub 882 742 198)

29 stycznia (piątek)
- w godz. 10.00-16.00 - teleporady w zakresie pediatrii, udzielane przez prof. Alicję Chybicką,
kierownik Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej (nr tel. 882 744 655)
- godz. 9.00-13.00 - teleporady w zakresie otolaryngologii i otolaryngologii dziecięcej (nr tel. 882 742 198)

31 stycznia (niedziela) w godz. 10.00-16.00 – stacjonarne badania z zakresu chirurgii, urologii i ortopedii dziecięcej, udzielane przez zespół specjalistów Kliniki Chirurgii i Urologii Dziecięcej (Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu, ul. Borowska 213, przychodnia bud. L, parter, gab. 1.02 d).
Prosimy w miarę możliwości o wcześniejsze zapisy w sekretariacie kliniki tel. 71 736 49 00 (pn.-pt. w godz. 8.00-14.00).

 
USK otrzymał zamrażarki do przechowywania szczepionek
(Wrocław, 13.01.2021)

USK otrzymał zamrażarki do przechowywania szczepionek


Prawie 45 tys. zł przekazał Uniwersyteckiemu Szpitalowi Klinicznemu we Wrocławiu prezydent Jacek Sutryk na zakup dwóch zamrażarek niskotemperaturowych do przechowywania szczepionek przeciwko COVID-19.

Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu jest jednym z 509 szpitali węzłowych, co oznacza, że przeciwko COVID-19 szczepi - oprócz swoich pracowników - również personel innych jednostek ochrony zdrowia, m.in. szpitali, przychodni oraz aptek. Jest także jednym z 73 szpitali w kraju, do których trafiły pierwsze dawki preparatu Pfizer i BioNTech, zatwierdzonych przez Europejską Agencję Leków. Od 27 grudnia 2020 r. placówka zaszczepiła już ponad 9,5 tys. osób. Aktualnie obsługuje około tysiąca pacjentów dziennie.

- Mamy gabinety lekarskie do kwalifikacji oraz punkty szczepień w dwóch lokalizacjach naszego szpitala, czyli na kampusie Curie-Skłodowskiej oraz przy ulicy Borowskiej - mówi dr Piotr Pobrotyn, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. - Pracowaliśmy w Święto Trzech Króli, bo wiemy, jak ważny jest czas, aby nie zmarnowała się żadna dawka preparatu. Chcielibyśmy pracować także w weekendy, bo mamy świadomość, jak ważne jest zabezpieczenie przed COVID-19 jak największej liczby osób.

Placówkę wsparły, już nie po raz pierwszy, władze Wrocławia. Prezydent Jacek Sutryk przekazał szpitalowi prawie 45 tys. zł na zakup dodatkowych, specjalistycznych zamrażarek, które ułatwią i przyspieszą akcję szczepień przeciwko COVID-19.

- Nie przestajemy pomagać wrocławskim szpitalom w czasie epidemii i mam nadzieję, że sprzęt przyczyni się do efektywniejszego realizowania programu szczepień - wyjaśnia Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia. - To szczególnie ważne, abyśmy wszyscy przystąpili do szczepień, nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla naszych bliskich, dla naszego otoczenia.

Preparat Pfizer i BioNTech, który szpital otrzymuje od Agencji Rezerw Materiałowych, można po rozmrożeniu przetrzymywać do pięciu dni w temperaturze 2-8 st. C.

- Dzięki zakupionym, dzięki dotacji z miasta, urządzeniom, będziemy mogli zamawiać szczepionki w stanie zamrożonym i zgodnie z zaleceniami producenta, przechowywać je w temperaturze - 70 st. C oraz rozmrażać zgodnie z zapotrzebowaniem, bez presji czasu - tłumaczy Barbara Korzeniowska, zastępca dyrektora ds. lecznictwa otwartego Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

Sprzęt, który pozyskał szpital, jest dedykowany laboratoriom i placówkom medycznym. Pozwala na utrzymanie stabilnej temperatury w zakresie od - 60 do - 86 st. C za pomocą zewnętrznego panelu sterującego oraz alarmu, informującego o nieprawidłowościach. Urządzenie ma też rejestrator niepożądanych zmian temperatur, awaryjnie zasilacze UPS oraz - co ważne w tej sytuacji - zamek, uniemożliwiający dostęp osobom postronnym.


 
Szczepienia przeciwko COVID-19 w USK
(Wrocław, 27.12.2020)

Szczepienia przeciwko COVID-19 w USK



126 osób zostało dziś zaszczepionych przeciwko COVID-19 w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu. Wśród osób, które otrzymały szczepionkę, był prof. Piotr Ponikowski, rektor Uniwersytetu Medycznego, dr Piotr Pobrotyn, dyrektor szpitala oraz kierownicy i pracownicy klinik.

- Zaszczepiłem się jako lekarz, w trosce o zdrowie pacjentów, z myślą o bezpieczeństwie swoim i swoich bliskich; w obecnej sytuacji uważam szczepienie za absolutną konieczność, bez tego z epidemią będziemy borykać się przez lata - mówi prof. Piotr Ponikowski, rektor Uniwersytetu Medycznego oraz kierownik Centrum Chorób Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu jest jednym z 73 szpitali w kraju, do których trafiła pierwsza partia szczepionek. 10 tys. sztuk preparatu firm Pfizer i BioNTech, zatwierdzonych przez Europejską Agencję Leków, dotarło do Polski w sobotę. Szczepienia odbywają się w klinikach na tzw. kampusie Curie-Skłodowskiej oraz w szpitalu przy ul. Borowskiej, gdzie zorganizowano lekarskie gabinety kwalifikacyjne, punkty szczepień oraz miejsca do obserwacji pacjentów po podaniu preparatu.

- W ramach pierwszej dostawy, która rozpoczęła się w niedzielę rano otrzymaliśmy 450 dawek szczepionki - mówi Barbara Korzeniowska, wicedyrektor ds. lecznictwa otwartego Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. - Okres przydatności preparatu, po rozmrożeniu, wynosi pięć dni, mamy więc czas do czwartku, aby podać go kolejnym 324 osobom.

Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu jest też jednym z 509 tzw. szpital węzłowych w całej Polsce. Oznacza to, że w terminie zerowym oprócz swoich pracowników, będzie szczepił również zatrudnionych w innych jednostkach ochrony zdrowia. Jak dotąd zainteresowanie wyraziło 2,5 tys. pracowników etatowych placówki (65 proc. załogi) oraz dziesięć tysięcy osób z zewnątrz, czyli innych szpitali, przychodni, aptek, jak również pracownicy i studenci Uniwersytetu Medycznego

- Mamy dużo zgłoszeń od personelu medycznego, zwłaszcza z tych oddziałów, na które przyjmowani są pacjenci zarażeni wirusem SARS-CoV-2. Ci pracownicy mają świadomość, jak ważne są szczepienia, bo na co dzień widzą chorych z ciężkim przebiegiem COVID-19, którzy walczą o oddech pod respiratorami i czasem tę walkę przegrywają, ponieważ medycyna okazuje się bezradna - tłumaczy dr Piotr Pobrotyn, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. - Widzą też młodych ludzi z koronawirusem, bez chorób współistniejących, których płuca z godziny na godzinę odmawiają posłuszeństwa albo takich, którzy COVID-19 przeszli spokojnie, ale występują u nich groźne dla zdrowia powikłania.

Liczba zainteresowanych szczepieniami prawdopodobnie jeszcze się zmieni, ponieważ ostateczny termin zgłoszeń mija w poniedziałek, a szpital cały czas prowadzi kampanię informacyjną, aby zachęcić niezdecydowanych. Część osób na razie się nie zgłosiła, ponieważ przeszli już COVID-19, zapisali się w innych punktach albo byli nieobecni z powodu zarażenia koronawirusem czy przedświątecznych urlopów.

 
Konsolidacja dwóch dolnośląskich szpitali
(Wrocław, 07.12.2020)

Konsolidacja dwóch dolnośląskich szpitali



W styczniu Strzelińskie Centrum Medyczne stanie się częścią Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Oznacza to, że placówka - mimo ogłoszenia przez sąd upadłości - nadal będzie przyjmowała pacjentów, a załoga nie straci zatrudnienia.

Wniosek o ogłoszenie upadłości szpitala powiatowego prezes spółki złożyła w marcu. Powodem były powracające od kilku lat problemy finansowe placówki, w tym m.in. zaległości wobec ZUS-u oraz urzędu skarbowego. Upadłość jedynego szpitala w powiecie który zabezpieczał zdrowia ponad 40 tys. mieszkańców została ogłoszona 30 czerwca, a pod koniec października syndyk wystawił centrum na sprzedaż. Placówkę za ponad 8,3 mln zł kupił Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu.

Aktualnie - na mocy decyzji Wojewody Dolnośląskiego z 20 października - szpital w Strzelinie funkcjonuje jako placówka dedykowana chorym na COVID-19. W centrum medycznym działa ponad 60 łóżek dla zarażonych koronawirusem.

- Gdy sytuacja epidemiologiczna na to pozwoli, będziemy kontynuować działalność medyczną placówki - mówi dr Piotr Pobrotyn, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. - To dla nas oczywiste że mieszkańcy powiatu potrzebują zabezpieczania internistycznego, ginekologiczno-położniczego czy w ramach podstawowej opieki zdrowotnej. Niezwykle ważna jest dla nas również kontynuacja działalności zakładu opiekuńczo-leczniczego oraz pielęgnacyjno-opiekuńczego. Od lat mamy na rynku deficyt takich miejsc, a starzenie się społeczeństwa jest faktem.

Uniwersytecki Szpital Kliniczny zamierza też rozwijać zakres usług rehabilitacyjnych, świadczonych w Strzelinie. Istniejący oddział oferuje szeroki zakres świadczeń dla wielu grup pacjentów, co pozwoli na poszerzenie oferty i możliwości terapeutycznych podopiecznych szpitali.

- Dawny szpital powiatowy stanie się nie tyko jednostką kliniczna, ale również akademicką i będzie uzupełnieniem wrocławskiej bazy dydaktycznej dla studentów Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich, którzy w Strzelnie będą mogli szlifować swoje umiejętności m.in. z zakresu rehabilitacji pacjentów ortopedycznych czy neurochirurgicznych – mówi prof. Szymon Dragan prorektor ds. Klinicznych UMW. - Przypomnijmy, że Uniwersytet Medyczny jest podmiotem tworzącym szpitala klinicznego, a teraz będzie nim także dla strzelińskiego centrum.

W przypadku pacjentów i pracowników dotychczasowego Strzelińskiego Centrum Medycznego zmiana właściciela nie powinna być odczuwalna. Pierwsi staną się podopiecznymi największej, wielospecjalistycznej placówki medycznej w regionie – z dostępem do nowoczesnej infrastruktury medycznej, a drudzy dołączą do załogi Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

Rozmowa z prorektorem ds. klinicznych Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu prof. Szymonem Draganem, o konsolidacji USK z Centrum Medycznym w Strzelinie:

https://www.youtube.com/watch?v=QEchw8RBM7Q
 
Piąte urodziny Przylądka Nadziei USK
(Wrocław, 23.11.2020)

Piąte urodziny Przylądka Nadziei USK



Mija właśnie pięć lat od powstania Przylądka Nadziei Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu - największego i najnowocześniejszego w Polsce ośrodka dla dzieci z chorobami nowotworowymi oraz schorzeniami układu krwiotwórczego. Każdego roku w szpitalu leczy się około 2 tysięcy małych pacjentów, a przychodnia przykliniczna udziela 7 tysięcy porad specjalistycznych.

Kierownictwo kliniki o nową siedzibę walczyło wiele lat, a jego starania zostały wynagrodzone 23 listopada 2015 r., kiedy Przylądek Nadziei został oficjalnie otwarty przy ul. Borowskiej 213 i stał się częścią Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Wcześniej mali pacjenci leczeni byli w placówce przy ul. Bujwida 44. Przed wojną w tym poniemieckim budynku mieściła się Królewska Klinika Neurologiczna, pod kierownictwem Aloisa Alzheimera.

- Budynek przy Bujwida udało się nam pozyskać i wyremontować dzięki staraniom założycielki naszej kliniki, profesor Janinie Bogusławskiej-Jaworskiej - wspomina prof. Alicja Chybicka, kierownik Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. - Kiedy się do niego przeprowadzaliśmy w 1989 roku, byliśmy szczęśliwi, jednak z roku na rok stan techniczny obiektu był coraz gorszy i zagrażał naszym pacjentom oraz pracownikom.

Zbiórkę pieniędzy na budowę nowej siedziby kliniki zainicjowała Fundacja „Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową”, a w ogólnopolską akcję włączyła się m.in. słynna podróżniczka Martyna Wojciechowska. Inwestycja kosztowała ponad 100 mln zł (85 mln zł pozyskał z Unii Europejskiej Uniwersytet Medyczny, 15 mln zł przekazało Ministerstwo Zdrowia, a 10 mln zł zdobyła Fundacja). Budowa ruszyła w czerwcu 2013 r.

- Dziś klinika mieści się w przestronnym, nowoczesnym i przyjaznym pacjentom budynku, a pracownicy mają do dyspozycji wyposażenie medyczne, które spełnia najwyższe europejskie standardy. Dzięki temu mogą wdrażać najnowocześniejsze metody leczenia - mówi dr Piotr Pobrotyn, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Wyleczalność ostrych białaczek limfoblastycznych i chłoniaków nieziarniczych w ośrodku wynosi 80 procent, a chłoniaków ziarniczych - 98 procent.

Placówka dysponuje 85 łóżkami szpitalnymi i rocznie hospitalizuje około 2 tysięcy dzieci. Nie tylko z Dolnego Śląska i ościennych województw, ale z całej Polski. W Przylądku Nadziei USK przeprowadza się ponad połowę wszystkich transplantacji szpiku, wykonywanych na terenie kraju. W klinice stosowane są innowacyjne metody leczenia niedokrwistości aplastycznych, przewlekłych małopłytkowości o immunologicznym podłożu oraz zespołów niedoboru odporności. Dodatkowo ośrodek obejmuje opieką dzieci z hemofilią z całego Dolnego Śląska, zapewniając im kompleksowe leczenie i rehabilitację.

- Klinika jest też miejscem, w którym podejmowane są innowacyjne i przełomowe działania medyczne - podkreśla prof. Piotr Ponikowski, rektor Uniwersytetu Medycznego. - W ubiegłym roku ośrodek pozytywnie przeszedł proces certyfikacji, dzięki któremu, jako jedyny ośrodek medyczny w Polsce, może stosować terapię genową CAR-T u pacjentów pediatrycznych, chorujących na oporną lub nawrotową ostrą białaczkę limfoblastyczną (ALL). Docelowo chcielibyśmy produkować własne komórki CAR-T i wierzymy, że za kilka lat będzie to możliwe.

Do tej pory terapię CAR-T zastosowano z powodzeniem u dwóch chłopców: 11-letniego Olka oraz 12-letniego Krzysia, a jeszcze w tym roku poddana jej zostanie mała pacjentka z Wrocławia.

Tak było w siedzibie przy Bujwida... ...tak jest w Przylądku Nadziei USK

 
Cesarskie cięcie u ciężarnej pacjentki połączonej do ECMO
(Wrocław, 17.11.2020)

Cesarskie cięcie u ciężarnej pacjentki połączonej do ECMO



Ginekolodzy we współpracy z anestezjologami Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego przy ul. Borowskiej we Wrocławiu wykonali bezprecedensowy zabieg cesarskiego cięcia u ciężarnej ze skrajną niewydolnością oddechową, podłączonej do systemu pozaustrojowego utlenowania krwi ECMO. Dziś zarówno mama, jak i mała Amelka, czują się dobrze i planują powrót do domu.

Pani Ewelina ze Świebodzic pamięta tylko, że źle się czuła. - Gorączkowałam, nie mogłam swobodnie oddychać - wspomina. Myślała, że to przeziębienie, ale test, który wykonano w wałbrzyskim szpitalu, wskazał zarażenie wirusem SARS-CoV-2. Ponieważ pacjentka była w ciąży, trafiła do I Kliniki Ginekologii i Położnictwa USK przy ul. Chałubińskiego we Wrocławiu, która jest dedykowana położnicom, chorym na COVID-19. - Nie wiem, co było dalej, nie pamiętam, dopiero dociera do mnie, że moja córeczka jest już na świecie - mówi.

Stan pacjentki gwałtownie się pogarszał, dlatego została przekazana na Borowską. - Choroba przebiegała bardzo ciężko, a badania obrazowe wykazały dynamicznie postępujące uszkodzenie płuc. Chora nie była w stanie samodzielnie oddychać, musieliśmy podłączyć ją do respiratora i wprowadzić w stan śpiączki farmakologicznej - przyznaje prof. Waldemar Goździk, kierownik Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii wrocławskiego szpitala.

Położnicy z II Kliniki Ginekologii i Położnictwa przy ul. Borowskiej przejęli walkę nie o jedno, a o dwa życia. Pacjentka była wówczas w 27/28 tygodniu ciąży. - To bardzo trudny czas. Dziecko nie jest jeszcze w pełni rozwinięte, aby bezproblemowo funkcjonować samodzielnie poza organizmem matki - wyjaśnia prof. Mariusz Zimmer, kierownik II Kliniki Ginekologii i Położnictwa USK. - Trzeba było ustalić optymalny moment rozwiązania ciąży w tak skrajnie ciężkim stanie matki.

Wobec braku skuteczności leczenia respiratorem, podjęto decyzję o podłączeniu pani Eweliny do ECMO, urządzenia do pozaustrojowego natleniania krwi, stosowanego w leczeniu zespołu ostrej niewydolności oddechowej lub ostrej niewydolności serca. Dawało to jedyną możliwość uratowania matki, a jednocześnie umożliwiało przedłużenie czasu trwania ciąży, dając dziecku większe szanse na przeżycie po urodzeniu. Ginekolodzy z Borowskiej, we współpracy z anestezjologami, podjęli się wykonania cięcia cesarskiego u pacjentki utrzymywanej przy życiu dzięki ECMO. Przez podłączenie pacjentki do ECMO zabieg cięcia należy zaliczyć do unikatowych zabiegów w położnictwie - nikt do tej pory nie miał takiego doświadczenia. - Dziewczynka przyszła na świat w 29. tygodniu ciąży, ważyła 1440 g i otrzymała 7 punktów w skali Apgar. To całkiem dobre parametry, zważywszy, w jak złym stanie była jej mama - informuje prof. Barbara Królak-Olejnik, kierownik Kliniki Neonatologii USK. W miesiąc dziecko przybrało na wadze prawie 500 g, a karmione było mlekiem z działającego przy szpitalu banku.

Pani Ewelina jeszcze dwa tygodnie po przyjściu córki na świat, nie miała świadomości, że została mamą. W trakcie terapii ECMO pacjentka przeszła dwie kolejne operacje, spowodowane intensywnym krwawieniem, nietypowym w normalnym przebiegu pooperacyjnym. Ostatecznie ECMO udało się bezpiecznie odłączyć po 9 dniach, a w kolejnych pacjentkę odłączono także od respiratora. Całkowity czas pobytu na Oddziale Intensywnej Terapii trwał ponad miesiąc.

- To była bardzo trudna terapia. Leczenie COVID-19 wiąże się z podawaniem różnych leków, a doniesienia naukowe na temat ich skuteczności rodzą szereg wątpliwości, stosuje się min. remdesivir, osocze ozdrowieńców, inhibitory receptora interleukiny-6, sterydy, a także leki przeciwkrzepliwe. Dodatkowo nie ma lub jest bardzo mało danych na temat możliwości ich stosowania u ciężarnych z COVID-19 - tłumaczy prof. Waldemar Goździk.

Gdy stan pani Eweliny się poprawił, została przekazana na oddział położniczy, gdzie w końcu mogła zobaczyć Amelkę. Wynik ostatniego prześwietlenia płuc pacjentki zaskoczył lekarzy. Po zmianach, jakie wywołał w nich COVID-19, pozostały niewielkie ślady. U dziecka testy na obecność koronawirusa od początku były negatywne. Wkrótce obie wyjdą do domu, podobnie jak pani Małgorzata i jej córka Zosia. Pani Małgorzata również zachorowała na COVID-19 i wymagała leczenia na oddziale intensywnej terapii, na szczęście organizm szybciej poradził sobie z zarażeniem. Matka nie wymagała tak zaawansowanych technik ratowania życia, jakim jest ECMO. Dziecko urodziło się w 34. tygodniu ciąży, także przez typowe cięcie cesarskie w klinice USK przy ul. Chałubińskiego.

Obie dziewczynki przyszły na świat przedwcześnie i dziś mają swoje święto. 17 listopada obchodzony jest bowiem Światowy Dzień Wcześniaka. W poprzednich latach w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu organizowano z tej okazji spotkania, konsultacje dla rodziców i zabawy dla dzieci.

- W tym roku nie mamy możliwości świętować, ale chcemy aby rodzice i nasze wcześniaki wiedzieli, że o nich pamiętamy, że mimo pandemii życie toczy się dalej. Na świat przychodzą nowe istnienia, a wśród nich także wcześniaki - mówi dr Małgorzata Czyżewska, kierownik Oddziału Klinicznego Neonatologicznego przy ul. Chałubińskiego i wojewódzka konsultant ds. neonatologii. Szpitalne korytarze ozdobione zostaną fioletowymi balonikami i symbolizującymi ten dzień papierowymi łańcuchami, składającymi się z dziewięciu małych skarpetek i jednej, jeszcze mniejszej. - Takiej, jak na wcześniaka, bo przed 37. tygodniem ciąży rodzi się na świecie jedno na dziesięcioro dzieci.


Zabieg cesarskiego cięcia
u pacjentki podłączonej
do ECMO

Pani Ewelina pod koniec
pobytu na Oddziale
Intensywnej Terapii

Opieka nad małą Zosią, która
urodziła się w 34. tygodniu ciąży

Pani Małgorzata z córeczką w klinice
dla pacjentek z COVID-19

Fot. USK we Wrocławiu
 
Badania polskich naukowców

Lancet publikuje badania prowadzone przez polskich naukowców

 

(16.11.2020 r.) Kardiolodzy z Centrum Chorób Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu oraz Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu - prof. Piotr Ponikowski i prof. Ewa Jankowska - kierowali badaniem AFFIRM-AHF z udziałem 121 ośrodków z 15 krajów Europy, Ameryki Południowej oraz Azji. Jego wyniki udowodniły, że podawanie dożylnie żelaza chorym z niewydolnością serca poprawia ich rokowania i jakość życia.

 

Od 13 do 17 listopada trwa jeden z największych światowych kongresów kardiologicznych The Scientifc Sessions of American Heart Association 2020. Podczas spotkania ogłoszono wyniki badania AFFIRM-AHF, które zostały jednocześnie opublikowane w jednym z najbardziej prestiżowych magazynów medycznych The LANCET. Badanie trwało 4 lata, uczestniczyło w nim 1100 pacjentów, którzy byli hospitalizowani z powodu ostrej niewydolności serca przy współistniejącym niedoborze żelaza. Przed wypisem ze szpitala uczestnicy mieli losowo podawaną dożylnie karboksymaltozę żelazową lub placebo. Obserwacja każdego pacjenta trwała rok.

- Dotychczas intuicyjnie wiązano niedobór żelaza z niedokrwistością, dziś wiemy, że to niedobór żelaza upośledza funkcjonowanie mięśnia sercowego i przemiany energetycznej w organizmie - mówi prof. Piotr Ponikowski. - Niedobór żelaza występuje u co drugiego pacjenta z niewydolnym sercem, a w grupie chorych przyjętych do szpitala nawet u 80 procent.

- Przeprowadzone badanie objęło chorych o wysokim ryzyku kolejnych dekompensacji krążenia i zgonów sercowo-naczyniowych. Efekt leczenia był fenomenalny - liczba wielokrotnych hospitalizacji spadła o 30 proc. w obserwacji rocznej - mówi prof. Ewa Jankowska.

- U 80 proc. chorych wystarczyły dwa dożylne wlewy żelaza, żeby osiągnąć tak silny efekt terapeutyczny - mówi prof. Piotr Ponikowski. - Wykazaliśmy po raz pierwszy, że korygując niedobór żelaza modyfikujemy przebieg choroby sercowo-naczyniowej. Nie licząc korzyści ekonomicznych, które są ogromne, dajemy pacjentom szanse na diametralną poprawę jakości ich życia i rokowania.

Wyniki badań spotkały się z ogromnym zainteresowaniem na całym świecie i niewątpliwie przełożą się na nowe rekomendacje odnośnie leczenia chorych z niewydolnością serca. Publikacje firmowane przez polskich naukowców rzadko trafiają do czasopism o takim prestiżu jak The LANCET, a już sytuacja, by pierwszy i ostatni autor pochodził z polskiego ośrodka (w tym przypadku Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu) są ewenementem. To doskonały przykład na to, że polscy naukowcy potrafią wejść do medycznej pierwszej ligi badań naukowych, które realnie zmieniają oblicze światowej medycyny. Co ważne, badania w tym obszarze będą we wrocławskim ośrodku kontynuowane. Agencja Badań Medycznych przyznała uczelni grant na dalsze badania wpływu dożylnego podawania żelaza w innych chorobach sercowo-naczyniowych.

 

 
Chirurdzy z Wrocławia uratowali zdrowie małej Irlandki

(Wrocław, 3.11.2020)

 

Chirurdzy z Wrocławia uratowali zdrowie małej Irlandki



Lekarze z Children's Health Ireland w Dublinie nie czuli się na siłach, aby pomóc Olivii Whyte, która urodziła się z trudną do leczenia formą zarośniętego przełyku, dlatego o pomoc poprosili specjalistów z Kliniki Chirurgii i Urologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Zabieg zakończył się sukcesem, a 6-miesięczna dziewczynka wróciła już, wraz z mamą, do rodzinnego domu w Irlandii.

- Miewamy pacjentów z innych krajów, ale zwykle są to mieszkający tam Polacy. Olivia jest natomiast rodowitą Irlandką, która przyszła na świat z tym schorzeniem - mówi prof. Dariusz Patkowski, kierownik Kliniki Chirurgii i Urologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Schorzenie, jakim jest zarośnięty przełyk to wada wrodzona, która występuje u jednego na 3-4 tys. dzieci. Dodatkowo u Olivii specjaliści mieli do czynienia z rzadką postacią tzw. długoodcinkowego zarośnięcia. Powszechnie stosowaną metodą leczenia tej choroby jest klasyczna operacja na otwartej klatce piersiowej.

- Taki zabieg wiąże się z przecinaniem mięśni i rozciąganiem delikatnego rusztowania kostnego klatki piersiowej, co negatywnie wpływa na jej dalszy rozwój. Niejednokrotnie też trzeba go powtarzać, proszę więc sobie wyobrazić kilkukrotnie otwieraną klatkę piersiową u noworodka czy niemowlęcia - wyjaśnia prof. Patkowski.

W 2004 r. prof. Dariusz Patkowski jako pierwszy w Polsce przeprowadził - wraz ze swoim zespołem - zabieg rekonstrukcji zarośniętego przełyku u dziecka przy użyciu metody torakoskopowej. Dziś ma na koncie ponad 200 takich operacji, a zabiegi wykonywał także poza krajem, szkoląc przy okazji lekarzy w Niemczech, Szwajcarii, Czechach, Ukrainie, Rosji, Włoszech, Kuwejcie czy Egipcie. Nadal jednak wrocławska Klinika Chirurgii i Urologii Dziecięcej jest jednym z niewielu ośrodków na świecie, specjalizujących się w operacjach tego narządu przy użyciu chirurgii małoinwazyjnej (szczególnie w przypadkach długoodcinkowej postaci zarośnięcia przełyku, jaką miała mała Olivia). Pozostałe szpitale, obok wspomnianej operacji na otwartej klatce piersiowej, stosują tracheotomię odżywczą (do czasu aż pacjent podrośnie) lub decydują się na zabieg podniesienia żołądka.

- Metoda torakoskopowa jest skomplikowana, ale najkorzystniejsza dla dziecka. Nie zostawia trwałych śladów, a pacjent szybciej wraca do zdrowia - przyznaje prof. Patkowski i tłumaczy, jak przebiega operacja: - Do przełyku docieramy poprzez tylną powierzchnię klatki piersiowej, tworząc dziurki o kilku milimetrach średnicy, którymi wprowadzamy miniaturową kamerę i narzędzia chirurgiczne. W przypadku malutkiego dziecka przestrzeń operacyjna wynosi zaledwie 2x2 cm. Dzięki torakoskopii widzimy ten obszar na monitorach w kilkukrotnym powiększeniu, co ułatwia precyzyjne wykonanie zabiegu.

Precyzja jest niezbędna, bo aby przywrócić ciągłość zarośniętego przełyku u Olivii, specjaliści musieli etapowo zbliżyć do siebie, a następnie śródoperacyjnie połączyć końce narządu. Przerwa między odcinkami, biegnącymi z gardła i żołądka, wynosiła około 5 cm. Lekarzom zależało na odtworzeniu ciągłości naturalnego przełyku (tzn. bez przeszczepu fragmentu jelita czy żołądka), dlatego do zabiegu wykorzystali własną technikę operacyjną, tzw. wewnętrznej trakcji.

- Metoda polega na maksymalnym zbliżeniu obu końców przełyku za pomocą specjalnego, założonego pomiędzy nimi szwu trakcyjnego, który utrzymuje napięcie. Zwykle po 3-4 dniach wykonuje się kolejny zabieg i w zależności od warunków zespala się ze sobą oba końce przełyku lub zbliża się je jeszcze bardziej - objaśnia prof. Patkowski.

U Olivii udało się wykonać zespolenie podczas trzeciego zabiegu, co zajęło chirurgom tydzień. Za czwartym razem poszerzyli już tylko miejsce scalenia narządu. Wszystkie operacje wykonali techniką torakoskopową przez trzy te same, małe dziurki w klatce piersiowej. Do ostatniego zabiegu dziewczynka pozostawała podłączona do respiratora na oddziale intensywnej terapii, co miało zapobiec nadmiernym ruchom dziecka, które mogłyby zwiększyć napięcie pomiędzy końcami przełyku. Zastosowana przez specjalistów technika wykorzystuje ideę rozciągania narządu, opracowaną przez amerykańskiego chirurga prof. Johna Fokera, podczas zabiegów na otwartej klatce piersiowej.

Dziewczynka wraz z mamą Gwen przebywała we wrocławskiej klinice prawie miesiąc. W ubiegłym tygodniu odleciały do domu w Irlandii. Kilka dni przed podróżą niemowlę, karmione dotąd przez gastrostomię i sondę, po raz pierwszy w życiu mogło zjeść mleko z butelki.

Fot. USK we Wrocławiu

 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 Następna > Ostatnie >>

Strona 1 z 4