Rzecznik Prasowy Monika Kowalska, tel. 662 232 599, e-mail: rzecznik@usk.wroc.pl
Bieg Uniwersytetu Medycznego - pobiegną dla Darii

Bieg Uniwersytetu Medycznego – pobiegną dla Darii


10 km z atestem PZLA – to dystans, który pokonają uczestnicy Biegu Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Kolejną edycję zaplanowano 30 września. Start i meta mieścić się będą przy Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym na ul. Borowskiej 213. Bieg będzie wspierał zbiórkę pieniędzy na operację wszczepienia implantu dla 14-letniej Darii.


– Do udziału w zawodach zapraszamy całe rodziny, poza konkurencjami dla dorosłych biegaczy przewidzieliśmy także biegi dla dzieci na trzech dystansach: 400, 800 i 1200 metrów – wyjaśnia główny organizator dr hab. Tomasz Zatoński.


Cały dochód z BUMKids przeznaczony zostanie dla Darii. Dziewczynka uczy się w gimnazjum w Oławie, ale jej życie bardzo się różni od życia rówieśników. Wymaga opieki wielu specjalistów: endokrynologa, okulisty, nefrologa, ortopedy, kardiologa i laryngologa. Tym, co najbardziej przeszkadza Darii, jest poważny niedosłuch. Wykryto go podczas przesiewowych badań słuchu przeprowadzanych u każdego noworodka. By jej pomóc, wystarczy jeden zabieg wszczepienia implantu, ale niestety procedura nie jest refundowana. Potrzebujemy 30 tysięcy złotych. Poza przekazanymi opłatami startowymi najmłodszych uczestników, organizatorzy prowadzą też zbiórkę i planują licytacje, z których dochód przeznaczony będzie dla Darii.


Pomóc może każdy. Pieniądze można wpłacać już teraz na konto Fundacji „Biegaj dla Zdrowia”, nr konta – Raiffeisen Bank Polska S.A.: 21175000120000000029151717 z dopiskiem „Pomóż Darii usłyszeć”.


– Bieg Uniwersytetu Medycznego to, poza kategoriami open, także rywalizacja pracowników szpitali, lekarzy, fizjoterapeutów czy wrocławskich uczelni. Mamy nadzieję, że także w tym roku będziemy mieli w gronie startujących reprezentację rektorów, nasz - prof. Marek Ziętek – od samego początku startuje z numerem 1 – opowiada dr Tomasz Zatoński. – W minionym roku mieliśmy okazję zmierzyć czasy rektorom Akademii Wychowania Fizycznego, Papieskiego Wydziału Teologicznego czy Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Liczymy, że w tym roku grono jeszcze się powiększy – dodaje.



– Środowisko akademickie biega chętnie – mamy nadzieję, że studenci, doktoranci i pracownicy wrocławskich uczelni tłumnie świętować będą z nami początek nowego roku akademickiego na sportowo – zachęca dyrektor Biegu Uniwersytetu Medycznego. Szczegółowe informacje i formularze rejestracyjne znaleźć można na stronie:
http://www.bieg.umed.wroc.pl

 
Nowy rezonans w USK

Nowy rezonans w USK


4.08.2017 r. oficjalnie otwarta została druga pracownia rezonansu magnetycznego w Zakładzie Radiologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.


Nowy rezonans należy do najnowocześniejszych w Polsce. To aparat 3 - teslowy, (ten, z którego szpital dotychczas korzystał ma 1,5 tesle) co daje dużo większą jakość obrazu. Dzięki temu możliwa będzie diagnostyka pacjentów na najwyższym poziomie: m.in. zaawansowane badania serca, mózgu, kręgosłupa czy prostaty. Aparat ma najnowocześniejsze oprogramowanie, które umożliwia precyzyjną ocenę i pomiar istotnych funkcji narządów.


- Rezonans kupiony został również z myślą o badaniach dla dzieci z Kliniki Transplantacji Szpiku Hematologii i Onkologii Dziecięcej USK – mówi prof. Marek Sąsiadek, kierownik Zakładu Radiologii USK. – Dotychczas, by przyśpieszyć diagnostykę, część małych pacjentów musiała jeździć do innych placówek.


Pozyskanie nowego aparatu przy utrzymaniu dotychczasowego rezonansu znacznie zmniejszy kolejki pacjentów szpitalnych i ambulatoryjni. Obecnie czas oczekiwania w AOS USK to ok rok. Rocznie w USK wykonywanych jest ok. 6100 badań rezonansem magnetycznym.


- Pracownicy szpitala stanęli przed ogromnym wyzwaniem logistycznym – mówi inż. Marek Dmoch nadzorujący inwestycję z ramienia USK. - W ciągu 3 miesięcy udało się zrealizować projekt obejmujący dostosowanie pomieszczeń, wykonanie instalacji, osłon radiologicznych, a przede wszystkim wzmocnienie konstrukcji stropu. Sam magnes rezonansu transportowany był nad dachem budynku J (blok operacyjny), dźwigiem o ramieniu 57 m i udźwigu 15 ton i przetransportowany przez otwór w ścianie szczytowej (od strony patio.



Koszt całej inwestycji: 9 761 104 zł.


Koszt aparatu rezonansu megnetycznego: 7 103 046 zł.


Koszt remontu, instalacji aparatu, szkolenia pracowników: 1 866 341 zł.


Sprzęt anestezjologiczny oraz strzykawka automatyczna, aparat do znieczulania, pulsoksymetr: 200 000 zł


Pozyskane środki:
4 758 000 zł. Ministerstwo Zdrowia,
2 500 000 zł Fundacja na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową.
Pozostała kwota to środki własne USK.




Fot. Ewelina Kodzis, Przemysław Podgórski

 
Finał Drugie Życie

1. finał dolnośląskiej edycji kampanii Drugie życie.

Happening z kartonowymi modelami przeszczepianych narządów.

Milion rozdanych oświadczeń woli.

Happeningiem z kartonowymi modelami narządów, które można przeszczepiać,uczciła rozdanie miliona oświadczeń woli i zakończenie pierwszej w województwie a dziewiątej w skali kraju edycji akcji młodzież z kampanii Drugie życie na Dolnym Śląsku. Uczniowie z 27 szkół z regionu przez cały rok szkolny promowali transplantację.Młodzi ludzie organizowali zawody sportowe, koncerty, kiermasze, happeningi, zbiórki krwi, akcje rozdawania oświadczeń woli. Docierali do mediów, władz lokalnych, innych szkół, a nawet przedszkoli. Uczniowie kręcili filmy, teledyski, promowali ideę przeszczepiania narządów na mszach i w sanktuariach. Ograniczała ich tylko wyobraźnia. Dziś, w piątek (9.06.2017) wszystkie szkoły odebrały dyplomy, wiele otrzymało specjalne wyróżnienia, a trzy placówki czeki charytatywne - o wartości 1000 zł każdy. Laureatami akcji zostali: Technikum nr 1 im. T. Kościuszki w Wołowie, Liceum Ogólnokształcące im. M. Skłodowskiej-Curie w Bogatyni oraz Zespół Szkół i Placówek Kształcenia Zawodowego w Bielawie. Czeki ufundowane firmę Fresenius Medical Care Polska, zwycięzcy przekażą na wybrane cele charytatywne.

Pacjenci i lekarze ramię w ramię

W czasie kampanii Drugie życie niemal do wszystkich szkół, które wzięły udział w akcji udali się lekarze transplantolodzy i osoby po przeszczepie, by spotkać się z młodzieżą i porozmawiać o przeszczepianiu narządów. Jednoczesna wizyta lekarza iosoby po przeszczepie to najlepszy sposób na pokazanie wielu aspektów przeszczepiania narządów. „Podczas spotkań z młodzieżą widzę, że młodzi ludzie potrzebują wiedzy merytorycznej na temat transplantacji, by walczyć z mitami, które narosły wokół tego tematu. Ale nic tak do nich nie przemawia jak prawdziwe historie osób, które żyją z przeszczepionym organem. To te osoby są prawdziwymi bohaterami naszej akcji. To ich opowieści wzruszają i napędzają tych młodych ludzi do działania"– mówiła dr n. med. Dorota kamińska, transplantolog w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu, główny ekspert medyczny kampanii.

Kampania na wagę życia

Młodzież, podczas kampanii odważnie, z zapałem i pełnym przekonaniem o słuszności swoich działań promowała transplantację zarówno wśród swoich rówieśników, jak i wśród mieszkańców miast. Do działania i wymyślania kolejnych, kreatywnych akcji promocyjnych zachęcały nie tylko spotkania z lekarzami i pacjentami po przeszczepieniu. Uczniowie na bieżąco śledzili statystyki dotyczące przeprowadzanych przeszczepień, a te są lepsze niż rok temu. To napawa optymizmem i jeszcze bardziej zapala do działania. Takiego czasu nie można zmarnować.
W maju tego roku przeszczepiono więcej narządów od dawców zmarłych: 70 nerek (51 w maju 2016), 23 wątroby
(17 w maju 2016), 5 serc (4 w maju 2016) i 3 płuca (2 w maju 2016). "Coraz lepsze statystyki napawają optymizmem nie tylko nas, organizatorów i ekspertów medycznych kampanii Drugie życie. Cieszy się także młodzież, bo to ona jest autorem sukcesu tej akcji. Musimy jednak pamiętać, że ani na chwilę nie wolno nam zwolnić tempa
w promowaniu transplantacji, bo zawsze może być lepiej. Poza tym właśnie tego oczekują od nas pacjenci, którzy czekają na nowy organ. Ta wspaniała młodzież, która z roku na rok bierze udział w kampanii, doskonale o tym wie."
tłumaczyła dr Teresa Dryl-Rydzyńska, dyrektor generalny Fresenius Medical Care Polska.

Manekin Challenge, czyli bez słów o transplantacji

 

O tym, czy oddać narządy po śmierci do transplantacji rozmawia się niezwykle trudno. Obraz mówi więcej niż tysiąc słów. Udowodniła to młodzież z Technikum nr 6 w Głogowie, która wzięła udział w akcji zorganizowanej
z okazji Ogólnopolskiego Dnia Transplantacji (26 stycznia 2017). Szkoły z Dolnego Śląska nagrały krótkie, 30-sekundowe filmy w konwencji Manekin Challenge, chcąc w ten nietypowy sposób zwrócić uwagę na problem wciąż niskiej wiedzy społecznej na temat świadomego dawstwa narządów. Technikum nr 6 z Głogowa zrealizowało najlepszy film, za który dziś przedstawiciele tej szkoły odebrali nagrodę specjalną z rąk organizatorów kampanii.

Laureaci

Pomysłowość, zaangażowanie i zapał uczniów oceniali członkowie Kapituły, w skład której weszli przedstawiciele organizatorów i partnerów kampanii. Dziś w Auli im. Jana Pawła II, na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu członkowie Kapituły wręczyli najbardziej zaangażowanym zespołom wyróżnienia i nagrody w wysokości 1000 zł ufundowane przez firmę Fresenius Medical Care Polska. Nagrodzeni uczniowie przekażą pieniądze
na wybrane cele charytatywne.
Nagrodzone szkoły:

· Technikum nr 1 im. T. Kościuszki w Wołowie

· Liceum Ogólnokształcące im. M. Skłodowskiej-Curie w Bogatyni

· Zespół Szkół i Placówek Kształcenia Zawodowego w Bielawie

Wyróżnione szkoły: Zespół Szkół Ekonomicznych w Głogowie, Zespół Szkół Ogólnokształcących w Kłodzku, Zespół Szkół w Strzegomiu, Liceum Ogólnokształcące nr 12 we Wrocławiu oraz Zespół Szkół nr 1 w Dzierżoniowie. Technikum nr 6 w Głogowie otrzymało nagrodę specjalną za realizację najlepszego filmu promującego transplantację, wykonanego w konwencji Manekin Challenge.

 

Historia

Pierwsza edycja kampanii Drugie życie wystartowała w roku szkolnym 2008/2009. Od tego czasu, wzięło w niej udział 300 tys. uczniów z 750 szkół. W dziewięciu województwach (wielkopolskie, małopolskie, lubuskie, warmińsko-mazurskie, kujawsko-pomorskie, śląskie, podkarpackie, łódzkie i dolnośląskie) młodzi ludzie rozdali milion oświadczeń woli, a zwycięzcy wsparli czekami charytatywnymi kilkadziesiąt osób i instytucji.

 

Organizatorzy i patroni akcji

Organizatorem akcji jest Fresenius Medical Care Polska. Kampania Drugie życie jest elementem rządowego programu „Partnerstwo dla Transplantacji” w Wielkopolsce i Małopolsce. W województwie dolnośląskim patronat nad kampanią objęli: Cezary Przybylski - Marszałek Województwa Dolnośląskiego, Roman Kowalczyk - Dolnośląski Kurator Oświaty, ks. abp Józef Kupny - Metropolita Wrocławski, Rafał Dutkiewicz – Prezydent Miasta Wrocławia, prof. dr hab. Marek Ziętek – Rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu oraz TVP Wrocław. W skali ogólnopolskiej przedsięwzięciu patronują także: Prymas Polsk - abp Wojciech Polak, Minister Edukacji Narodowej - Anna Zalewska, prof. dr hab. n. med. Lech Cierpka - Krajowy Konsultant w dziedzinie Transplantologii Klinicznej, Polska Unia Medycyny Transplantacyjnej, Ogólnopolskie Stowarzyszenie Osób Dializowanych, Polska Federacja Pacjentów Dialtransplant, Polskie Stowarzyszenie Sportu po Transplantacji, Stowarzyszenie "Życie po przeszczepie" oraz Polskie Towarzystwo na Rzecz Donacji Narządów.


 
Informacja

USK w pierwszej trójce w Polsce

Dziennik „Rzeczpospolita” opublikował dzisiaj Ranking Szpitali Publicznych 2017. W gronie najlepszych szpitali w Polsce znalazł się Uniwersytecki Szpital Kliniczny przy ul. Borowskiej we Wrocławiu. W kategorii dużych placówek USK zajął trzecie miejsce.

Ranking po raz 13. przeprowadziła firma Magellan. Analitycy brali pod uwagę sukcesy finansowo – organizacyjne: efektywność aktywów, rentowność sprzedaży oraz dynamikę kontraktu z NFZ. Szpitale podzielone zostały w zależności od wysokości kontraktu na trzy grupy: małe, średnie i duże.

- Przed dziesięciu laty byliśmy jednym z najbardziej zadłużonych szpitali w Polsce. – Obecnie jesteśmy jednym z najbardziej stabilnych finansowo, co wpływa to na lepszą jakość opieki nad pacjentem – mówi Piotr Pobrotyn, dyrektor szpitala. – Dziś wraz z pracownikami świętuje 11-lecie mojej pracy na stanowisku dyrektora szpitala – wysoka pozycja w rankingu to dla mnie najlepszy prezent – dodaje.

– Jesteśmy jedną z największych placówek w Polsce. Mamy ponad 1 tys. łóżek i ok. 3,5 tys. pracowników. Z powodzeniem łączymy trzy funkcje: kliniczną dla pacjentów, dydaktyczną dla studentów medycyny oraz naukową. Dzięki sukcesom medycznym naszych pracowników mamy już nie tylko uznanie w Polsce, ale również na świecie.


 
Zabieg przezskórnego zamknięcia przecieku okołozastawkowego
 
 

Zabieg przezskórnego zamknięcia przecieku okołozastawkowego



Przecieki okołozastawkowe (PVL, paravalvular leaks) są rzadkim, ale poważnym powikłaniem operacyjnego leczenia wad zastawkowych. Mogą powodować, pomimo wdrożenia optymalnej farmakoterapii, typowe objawy niewydolności serca - w tym zmniejszenie tolerancji wysiłku, duszność podczas wykonywania codziennych czynności, większe niż zwykle uczucie zmęczenia, czy występowanie obrzęków. Może również dochodzić do hemolizy, a więc uszkodzenia i rozpadu czerwonych krwinek.

Brak dokładnej styczności pierścienia sztucznej zastawki z tkanką serca powoduje powstanie szczeliny, przez którą strumień krwi przedostaje się w niewłaściwym kierunku. Powoduje to obciążenie jam serca i krążenia płucnego, a tym samym opisane wcześniej objawy. W takich przypadkach pacjent może wymagać ponownej interwencji operacyjnej, jednak często jest to zbyt ryzykowne. W tej sytuacji alternatywą jest wykonanie procedury przezskórnego zamknięcia przecieku za pomocą tzw. okludera.

Okluder to niewielkie, kilku-, kilkunastomilimetrowe urządzenie skonstruowane z drobnej elastycznej plecionej siateczki metalowej, zbliżone kształtem do dwóch połączonych ze sobą parasolek. Jest ono wprowadzane do układu naczyniowego przez specjalny cewnik umieszczony wewnątrz tętnicy lub żyły, po odpowiednim nakłuciu w pachwinie. Przez cewnik, w miejscu występowania przecieku, implantowany jest wymieniony okluder, którego „parasolki” - po otwarciu - zamykają światło przecieku. Cały zabieg przeprowadzany jest w znieczuleniu miejscowym lub ogólnym, jeśli wymaga tego bezpieczeństwo chorego. Zakładanie okludera monitorowane jest radiologicznie, przy czym precyzyjne zlokalizowanie przecieku oraz dokładne umieszczenie urządzenia wymaga jednoczesnego obrazowania z użyciem trójwymiarowego badania ultrasonograficznego serca, za pomocą sondy umieszczonej w przełyku.
W Klinice Kardiologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego, kierowanej przez prof. dr. hab. Andrzeja Mysiaka, wykonano - z bardzo dobrym efektem - zabieg przezskórnego zamknięcia przecieku okołozastawkowego. Zabieg przeprowadzili dr hab. Marcin Protasiewicz, dr hab. Wiktor Kuliczkowski i dr hab. Tomasz Witkowski, przy udziale dr. n. med. Grzegorza Smolki z III Oddziału Kardiologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. To pierwsze na Dolnym Śląsku wykorzystanie tej metody leczenia. Wprowadzenie jej pozwoli na skuteczniejsze postępowanie w przypadku określonych pacjentów po zabiegach kardiochirurgicznych.

Uczestnicy konferencji:

Prof. dr hab. Andrzej Mysiak
Kierownik Kliniki Kardiologii
Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu

Dr hab. Marcin Protasiewicz
Klinika Kardiologii
Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu

Dr hab. Wiktor Kuliczkowski
Klinika Kardiologii
Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu

Dr hab. Tomasz Witkowski
Klinika Kardiologii
Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu



 
XVII Światowy Dzień Walki z Rakiem

XVII Światowy Dzień Walki z Rakiem



W piątek 3 lutego 2017 r. w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym odbyły się bezpłatne badania profilaktyczne oraz konsultacje ze specjalistami, onkologiem, chirurgiem onkologiem, anestezjologiem, ginekologiem i hematologiem. Z bezpłatnych porad z zakresu: profilaktyki, diagnostyki i leczenia onkologicznego skorzystało kilkaset osób. Inicjatorem akcji było USK i Dolnośląski Oddział Wojewódzki NFZ.
Swoje stanowiska miały także Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna we Wrocławiu oraz Dolnośląski Wojewódzki Ośrodek Medycyna Pracy, które przeprowadziły pomiary tlenku węgla w wydychanym powietrzu.

Na stanowisku NFZ - wydawanie były dane dostępowe do konta w Zintegrowanym Informatorze Pacjenta (ZIP). Przedstawiciele Funduszu udzielali informacji na temat leczenia onkologicznego, programów profilaktycznych finansowanych przez NFZ oraz innych świadczeń zdrowotnych w ramach publicznej opieki zdrowotnej.

Fot. Tomasz Gola




 
Oni piszą historię medycyny

Oni piszą historię medycyny


32-letni Piotr z Zamościa nie miał ręki od urodzenia. Teraz jest jedynym człowiekiem na świecie, któremu w takim przypadku przeszczepiono kończynę. Dokonał tego zespół lekarzy z Kliniki Urazowej i Chirurgii Ręki Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Znowu byli pierwsi – pokazali, że nie ma dla nich rzeczy niemożliwych, jednocześnie dając nadzieję setkom osób, urodzonych z kalectwem.

Proteza albo przystosowanie do życia z kalectwem – dotychczas były to jedyne możliwości dla tych, którzy przyszli na świat bez kończyn. W przypadku braku ręki jedno i drugie jest trudne. Tylko najnowocześniejsze i bardzo drogie protezy mogą w sposób satysfakcjonujący zastąpić jej funkcję. Proteza bioniczna kosztuje ok. 100 tysięcy dolarów, więc stać na nią tylko nielicznych. Nie każdy też potrafi przystosować się do życia bez ręki. Dla pana Piotra był to ogromny życiowy problem, mimo że normalnie funkcjonuje (pracuje w Muzeum Zamoyskich). A dlaczego nie przeszczep? – można by zapytać. W końcu także w Polsce są specjaliści, którzy to potrafią.
– Na świecie wykonano dotąd ok. 120 przeszczepów kończyny górnej – tłumaczy jeden z nich, dr Adam Domanasiewicz z Kliniki Urazowej i Chirurgii Ręki USK. – Jednak wszystkie u pacjentów, którzy stracili ją w wyniku urazu. To zupełnie inna sytuacja.

Co umie mózg?

Przede wszystkim chodzi o to, że mózg człowieka, który miał rękę potrafi ją „obsługiwać”. Odpowiada za to reprezentacja korowa, dzięki której można świadomie poruszać kończyną. Dotychczas sądzono, że u ludzi z wadą wrodzoną taka reprezentacja się nie wykształciła, więc nawet gdyby przeszczepić im rękę, to i tak nie da się sterować jej ruchem. Teoretycznie przeszczep byłby tylko żywą protezą, której nie można by używać pod kontrolą umysłu. Przeszczep kończyny jest zabiegiem skomplikowanym, uważano więc że nie ma sensu wykonywać go w takich przypadkach.
– Nawet najdłuższa podróż zaczyna się od pierwszego kroku – powiedział prof. Jerzy Gosk, szef Kliniki Urazowej i Chirurgii Ręki USK po udanym zabiegu, przytaczając popularne przysłowie. – I my właśnie ten krok zrobiliśmy.
Wrocławski zabieg przybliża nas do obalenia tezy o nieodwracalności pewnych procesów w mózgu. Pacjent USK nie miał ręki całe życie, a jednak tuż po zabiegu, gdy tylko został rozintubowany, ruszał palcami. Lekarze przyznają: jeszcze nie czuje dłoni, ale porusza palcami pod kontrolą wzroku, co świadczy o większych możliwościach mózgu niż dotąd zakładano. I otwiera zupełnie nowe perspektywy ludzi, którzy rodzą się bez górnych kończyn.

Wcześniejsze doświadczenia

– Nie robiliśmy eksperymentów medycznych – zastrzega dr Domanasiewicz, przedstawiając wcześniejsze dokonania innych ośrodków.
Do tej pory na świecie wykonano dwa takie zabiegi u bliźniąt syjamskich (Malezja 2000 r. - dr Pathmanathan i Kanada 2006 r. - dr Ronald Zuker). W obu przypadkach podczas operacji rozdzielenia zroślaków trzeba było poświęcić życie jednego dla ratowania drugiego. Pod względem medycznym to sytuacja zupełnie inna, choćby z powodu jednakowego kodu genetycznego dawcy i biorcy. Inny przypadek dotyczy już Polski. W 2009 r. w ośrodku w Trzebnicy, gdzie przez 25 lat pracował dr Domanasiewicz, zespół kierowany przez prof. Jerzego Jabłeckiego przeszczepił rękę od zmarłego dawcy mężczyźnie, który stracił ją w dzieciństwie. Żył bez niej przez blisko 30 lat, więc także można było się obawiać, że nastąpił u niego nieodwracalny zanik reprezentacji korowej. A jednak dziś pacjent ma coś znacznie więcej niż „żywą protezę”, jego mózg nauczył się ponownie „obsługiwać” nową kończynę. Oczywiście, wymagało to specjalistycznej i długotrwałej neurorehabilitacji, ale okazało się możliwe.
– Od tego czasu myślałem o tym, by pójść jeszcze dalej – przyznaje chirurg.
Ostateczna decyzja o przeprowadzeniu pionierskiego zabiegu zapadła w grudniu, gdy do USK dotarła informacja o potencjalnym dawcy. Okazało się, że najbardziej odpowiednim kandydatem do przeszczepu jest pan Piotr.

13 godzin napięcia

Cała operacja trwała 13 godzin. Składało się na nią kilka etapów: pobranie ręki od dawcy, przygotowanie kikuta biorcy i ostateczne zespolenie.
Uczestniczyły w tym dwa zespoły lekarzy z USK. Podczas gdy zespół kierowany przez dr Adama Domanasiewicza pobierał i preparował amputant do połączenia, inna grupa, z szefem Kliniki Urazowej i Chirurgii Ręki USK dr. hab. Jerzym Goskiem na czele, przygotowywała do przeszczepu kikut biorcy. Lekarze wiedzieli, że mają przed sobą wyjątkowe trudności, z którymi nikt przed nimi się nie zmierzył. W przeciwieństwie do pacjenta, który stracił kończynę na skutek urazu, osoba z wadą wrodzoną nie ma wykształconych wszystkich elementów anatomicznych, część ma w zaniku, a części w ogóle nie ma. Mięśnie, kości, naczynia krwionośne i nerwy dawcy i biorcy mogą do siebie nie pasować lub nie mieć swoich odpowiedników.
W tym przypadku np. średnica naczyń krwionośnych i nerwów biorcy była aż czterokrotnie mniejsza od ich średnicy u dawcy. Dlatego zespolono je wyżej od zespolenia kostnego, czyli na ramieniu (kości zespolono na poziomie nadgarstka). Samo zespolenie wykonały połączone siły obu zespołów. Łącznie z instrumentariuszkami i pielęgniarkami anestezjologicznymi w zabiegu brało udział kilkanaście osób.

Co dalej?

Pan Piotr mówi, że spełniło się jego największe marzenie. Ma świadomość, że czeka go jeszcze długa droga, zanim będzie mógł używać swojej nowej ręki. Na razie cieszy się, że jego organizm nie odrzucił przeszczepu i może poruszać palcami. Jego rehabilitacja potrwa około roku - aksony nerwów regenerują się w tempie ok. 1 mm na dobę. Osobną sprawą jest neurorehabilitacja, podczas której jego mózg będzie się uczył poruszać ręką. Ambicje lekarzy z Kliniki Chirurgi Urazowej i Chirurgii Ręki Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu sięgają jeszcze dalej. W planach jest przeszczep u pacjenta, który od urodzenia nie ma obu rąk. Dr Domanasiewicz zapowiada, że w takim przypadku biorca zostanie poddany neurorehabilitacji przed zabiegiem, co zwiększy szansę na reedukację funkcji ruchowych.
– Transplantologia jest jednym ze strategicznych obszarów naszego ośrodka – mówi dyrektor USK Piotr Pobrotyn. – Przeszczep, wykonany w grudniu przez naszych lekarzy to także element naszej strategii dla pacjentów, która nie zbliża nas do świata, ale sprawia, że to świat przychodzi do nas.

Funkcjonowanie Banku Mleka Kobiecego pozwala w pełni zrealizować zalecenia dotyczące sposobu żywienia wcześniaków i dzieci chorych, które nie mogą być karmione mlekiem własnej matki. Pasteryzowane mleko kobiece stanowi uzupełnienie pokarmu własnej matki, a obowiązujące procedury sprzyjają w przyszłości karmieniu naturalnemu.


Zespół uczestniczący w pionierskim zabiegu:
Operatorzy: dr Adam Domanasiewicz, dr hab. Jerzy Gosk, dr Jacek Martynkiewicz, lek. Marek Stępniewski, dr Piotr Barć, dr Monika Pfanhauser, lek. Sebastian Kuliński, lek. Szymon Manasterski, lek. Ewa Wagner , lek. Olga Gutkowska, dr Tomasz Dawiskiba.
Anestezjolodzy: lek. Ewa Stadnik , lek. Krzysztof Lewandowski.
Instrumentariuszki: Maria Pawlus, Alina Grozik, Małgorzata Bednarek, Edyta Kryś
Pielęgniarka anestezjologiczna: Barbara Jeszke.
Lekarze oddziałowi: Michał Bąk, Łukasz. Michalak, Zbigniew Pawęzowski.


Alicja Giedroyc



 
RUSZA REGIONALNY BANK MLEKA KOBIECEGO

RUSZA REGIONALNY BANK MLEKA KOBIECEGO WE WROCŁAWIU


19. grudnia 2016 roku rozpoczął działalność Regionalny Bank Mleka w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu.

Dowody naukowe niezbicie wskazują, że żywienie mlekiem kobiecym we wczesnym etapie życia dziecka ma ogromne znaczenie dla jego zdrowia i rozwoju. Do popularyzacji idei banku mleka przyczyniają się przekonania matek karmiących o wartości kobiecego mleka i potrzeby dzielenia się nim w bezpieczny sposób.

Program Regionalnego Banku Mleka zakłada gromadzenie, badanie i pasteryzację nadmiaru mleka, pozyskanego od matek dzieci urodzonych w Szpitalu, z przeznaczeniem dla tych noworodków, które z przyczyn losowych nie mogą być czasowo karmione mlekiem własnej mamy. Mleko z banku przeznaczone zostanie w pierwszej kolejności dla noworodków urodzonych przedwcześnie.

Cenny lek dla wcześniaków i noworodków chorych

- Mleko biologicznej matki jest najlepszym pokarmem dla dziecka – zarówno zdrowego, jak i chorego, ponieważ zaspokaja wszystkie potrzeby odżywcze noworodków, a ponadto zawiera unikalne bioaktywne składniki. Zachęcamy wszystkie mamy, które mają więcej pokarmu niż potrzebują ich dzieci, do jego honorowego oddawania. Dla najbardziej potrzebujących pacjentów – wcześniaków i noworodków chorych – mleko kobiece ma wartość cennego leku, a nie zawsze mogą go otrzymać od własnej mamy - mówi dr hab. n. med. prof. nadzw. Barbara Królak-Olejnik, Kierownik Kliniki Neonatologii w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu.

Bank Mleka w szpitalu przy ul. Borowskiej 213 jest wyposażony w najnowszy sprzęt do utrwalania i badania pokarmu kobiecego, zapewniający jego bezpieczeństwo i jakość.

- Bank Mleka otwierany w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu, stanowi dopełnienie opieki okołoporodowej nad matką i noworodkiem. Z zasobów banku będą korzystać dzieci przedwcześnie urodzone nie tylko w naszym szpitalu. Zapas pokarmu będziemy mogli przekazywać innym placówkom - zaznacza Piotr Pobrotyn Dyrektor Szpitala

Sukcesy i plany na przyszłość

- Cieszymy się jako Fundacja z powstania nowego banku mleka o zasięgu regionalnym. Wierzymy, że działalność Regionalnego Banku Mleka w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu potwierdzi korzyści polegające na skróceniu czasu hospitalizacji oraz obniżeniu kosztów leczenia płynących ze zmiany modelu żywienia wcześniaków, które wykazał już program realizowany w banku mleka w Toruniu. Potrzebne są jednak rozwiązania systemowe i regulacje prawne. Zapewni to nieograniczony dostęp do mleka kobiecego dla dzieci najbardziej potrzebujących w całym kraju. – ocenia dr Aleksandra Wesołowska, Prezes Fundacji Bank Mleka Kobiecego.

Przedsięwzięcie realizowane przez Uniwersytecki Szpital Kliniczny przy ul. Borowskiej oraz Fundację Bank Mleka Kobiecego, jest współfinansowane z budżetu Miasta Wrocławia. Dzięki temu możliwy był zakup nowoczesnego sprzętu m.in pasteryzatora, aparatu do badania składu pokarmu oraz urządzeń chłodniczych do bezpiecznego przechowywania mleka.



 
Rynek Zdrowia

Portret Polskiej Medycyny


Czwarty Portret Polskiej Medycyny dla lekarza z USK Prof. Andrzej Kübler z Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii USK został laureatem Portretów Polskiej Medycyny 2016 (26.10.2016 r.). Wyróżnienie przyznawane jest przez dziennikarzy miesięcznika i portalu Rynek Zdrowia już po raz jedenasty. W latach ubiegłych laureatami konkursu byli: Piotr Pobrotyn, dyrektor USK, prof. Alicja Chybicka, kierownik Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej USK oraz dr hab. Paweł Tabakow z Kliniki Neurochirurgii USK.

Portrety są wręczane w sześciu kategoriach: Menedżer Rynku Zdrowia (placówki publiczne), Menedżer Rynku Zdrowia (placówki niepubliczne), Wydarzenie Rynku Zdrowia, Lekarz Rynku Zdrowia, Osobowość Rynku Zdrowia, Lider Rynku Zdrowia.

Prof. Andrzej Kübler otrzymał tytuł Lekarza Rynku Zdrowia za podtrzymywanie przez kilkudziesięcioosobowy zespół, którym kierował funkcji życiowych kobiety tak, by na świat przyszedł jej syn. Zazwyczaj w takiej sytuacji szpital wszczyna procedurę orzeczenia śmierci mózgowej. Tym razem procedurę wstrzymano do czasu urodzenia dziecka. - Gdybyśmy uruchomili tę procedurę, kobieta byłaby formalnie martwa. Nie mielibyśmy wtedy prawa opiekować się nią w szpitalu. Utrzymywanie funkcji ciała nieżyjącej matki było dla dziecka jedyną szansą na przeżycie - tłumaczył prof. Kübler w jednym z wywiadów.

To nie jedyne wyróżnienie dla Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii USK w tym roku. W październiku otrzymała tytuł Idealnej Kliniki i została wybrana wymarzonym miejscem pracy przez anestezjologów z całej Polski. Ranking przeprowadził prestiżowy medyczny magazyn Medical Tribune. USK został już po raz trzeci wyróżniony tym tytułem.



Fot.Rynek Zdrowia

 


 
Drugie życie

Drugie życie


Pierwsza edycja kampanii Drugie życie na Dolnym Śląsku.
Modzież będzie promować transplantację.
Światowy Dzień Donacji i Transplantacji 26.10.2016 r.



Pełny tekst:





 
Kreatywny Wrocławia 2016

Kreatywny Wrocławia 2016


Dr hab. Paweł Tabakow z Kliniki Neurochirurgii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu znalazł się wśród 30 Kreatywnych Wrocławia w kategorii nauka. To wyróżnienie dla nieszablonowych i nowatorskich wrocławian, przyznawane w tym roku po raz drugi przez portal www.wroclaw.pl.


Nagrody wręczano podczas uroczystej gali 22 września b.r. Przedstawiając sylwetkę wyróżnionego podkreślano, że osiągnięcie zespołu pod kierunkiem dr. hab. Pawła Tabakowa i prof. Włodzimierza Jarmundowicza jest sukcesem światowej skali. Neurochirurdzy z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w 2012 r. wykorzystali eksperymentalną metodę rekonstrukcji rdzenia kręgowego, używając glejowych komórek węchowych. Kolejne półtora roku trwała intensywna rehabilitacja młodego mężczyzny. Pacjent odzyskał częściowe czucie w nogach, kontrolę nad funkcjami fizjologicznymi i seksualnymi, zaczął chodzić. Efekty operacji i rehabilitacji wrocławianie publicznie przedstawili w 2014 r.


Film o sukcesie polskich lekarzy pokazała prestiżowa BBC One, wyniki prac zespołu opublikowane zostały w naukowym „Cell Transplantation”, informowały o nim media na całym świecie. Rezultaty zabiegu wzbudziły nadzieję na powrót do zdrowia u tysięcy ludzi z uszkodzonym rdzeniem kręgowym.


Prace nad nową metodą rekonstrukcji zniszczonego rdzenia kręgowego w Klinice Neurochirurgii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego trwały ponad 12 lat. Z klinicystami współpracowali naukowcy z Instytutu Immunologii i Terapii Doświadczalnej PAN oraz fizjoterapeuci i rehabilitanci.



 
Wesprzyj Przylądek Nadziei!
  30.08.2016

Wesprzyj Przylądek Nadziei


Zakup nowego sprzętu do rezonansu magnetycznego to koszt 7 mln zł.
Każda kwota będzie dla nas nieocenioną pomocą.

Pieniądze wpłacać można na specjalnie utworzone subkonto Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego:

BGK 85 1130 1033 0018 8007 3520 0015
z dopiskiem „Rezonans dla Przylądka Nadziei USK”

 

 
Z prasy…
 

Dzień Dobry TVN



Dzień Dobry TVN 10 czerwca 2016

Ciąża monitorowana z domu pacjentki….

Materiał filmowy (drugi od góry)
----------------------------------------------------------------

Dzień Dobry TVN 8 czerwca 2016

Po napadzie nożownika stracił władzę w nogach

Dariusz Fidyka, bo o nim mowa, trafił do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu gdzie, po operacji rekonstrukcji rdzenia kręgowego, stanął na własnych nogach. A jego pierwsze kroki porównywane były do najważniejszego kroku w dziejach ludzkości! Zobaczcie, jak Pan Dariusz radzi sobie dziś, 4 lata po operacji.

Materiał filmowy
----------------------------------------------------------------

Dzień Dobry TVN, 29 maja 2016

Hodowla komórek regenerujących chore chrząstki to szansa dla osób cierpiących na zwyrodnieniowe zmiany stawów i tych, które doznały poważnych urazów stawów w wyniku wypadków. W Dzień Dobry TVN gościliśmymy prof. Szymona Dragana i prof. Julię Bar z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu pracujących nad wdrożeniem tej rewolucyjnej metody. Dowiedzieliśmy się od nich, na czym polega wytwarzanie chondrocytów, które mają regenerować zepsute chrzastki i na jakim etapie są prace.


Materiał filmowy
----------------------------------------------------------------


 
55_dni

55 dni utrzymali ciążę kobiety po śmierci mózgu"


O trudnych decyzjach i wyjątkowym medycznym wyzwaniu z prof. dr. hab. med. Andrzejem Küblerem, kierownikiem Katedry i I Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii UM we Wrocławiu, rozmawia Alicja Giedroyć

Pełny tekst wywiadu



 
Przeszczepiona nerka wydłuża życie

Przeszczepiona nerka wydłuża życie, nawet trzykrotnie


31 marca mija 50 lat od pierwszego w Polsce przeszczepu nerki od dawcy żyjącego. Wykonał go prof. Wiktor Bross z Akademii Medycznej we Wrocławiu. Zespół w ciągu kilku kolejnych lat przeszczepił w sumie 11 nerek, w tym dwie od żywych dawców. Zespołowi nefrologów przewodził prof. Zdzisław Wiktor

W latach 70 zaprzestano przeszczepiania nerek. Program transplantacyjny reaktywowano dopiero w 1983 roku z inicjatywy profesorów: Klemensa Skóry i Zenona Szewczyka. Jednym z pierwszych chirurgów, który na nowo rozpoczął przeszczepianie nerek był prof. Piotr Szyber obecnie kierownik Kliniki Chirurgii Naczyniowej Ogólnej i Transplantacyjnej.
Obecnie zespół Kliniki Nefrologii i Medycyny Transplantacyjnej kontynuuje te działania, zajmując się dializoterapią, nefrologiczną stroną przeszczepów, promocją transplantologii.

Niestety w Polsce liczba wszystkich przeszczepów nie rośnie lecz wykazuje tendencje spadkową. Liczba przeszczepów od dawcy żywego, to zaledwie 5 proc. W Skandynawii, Holandii czy Stanach Zjednoczonych to od 30 do 50 proc. Jak podkreślają transplantolodzy nie ma to medycznego uzasadnienia.

W rzeczywistości by wykluczyć jakiekolwiek ryzyko powikłań dawca i biorca mają wykonane wszystkie badania, a sam zabieg jest bezpieczny. Dawcy i biorcy są pod kontrolą przez całe życie. Dawca po przeszczepie prowadzi normalnie życie i może wykonywać wszelkie aktywności zawodowe czy sportowe, które miały miejsce przed zabiegiem. W USK nerki zwykle są pobierane laparoskopowo. Po dwóch, trzech dniach dawca może wyjść do domu.Musimy jednak pamiętać, że oddawanie narządu musi być dobrowolne i w pełni świadome, dlatego przez rozpoczęciem kwalifikacji dawca spotyka się z psychologiem.
Dla pacjenta narząd pobrany od żywej osoby jest dużo lepszy. Narząd pobrany od dawcy po śmierci mózgowej nie jest w tak dobrym stanie, co więcej od pobrania do przeszczepienia mija zawsze kilkanaście – kilkadziesiąt godzin niedokrwienia narządu, co dodatkowo uszkadza nerkę.
Pacjenci, oczekujący na przeszczep muszą być dializowani. Ich życie podporządkowane jest wizytom w szpitalu. Pacjent musi przyjeżdżać trzy, cztery razy w tygodniu do stacji dializ na czterogodzinny zabieg. Jakość życia po przeszczepie jest znacząco lepsza, prowadzone w tym zakresie badania wskazują, że życie takich pacjentów trzykrotnie się wydłuża.

Przeszczepy w Polsce

• Liczba przeszczepów od dawców zmarłych (2015 r.) 958
• Liczba przeszczepów rodzinnych (2015 r.) 60
• Liczba osób oczekujących w Polsce na przeszczep to ponad 900, realnie osób oczekujących na zabieg jest dwukrotnie więcej.
• W 2015 r. w USK wykonano 7 przeszczepów od żywych dawców. Na Dolnym Śląsku to największy ośrodek przeszczepiający nerki od żywych dawców.

Kto może być dawcą:

1. Bez zgody sądu: osoby spokrewnione (rodzice, dziadkowie, rodzeństwo, współmałżonkowie, dzieci, wnuki).
2. Potrzebna jest zgoda sądu oraz opina Komisji Etyki przy Krajowej Radzie Transplantacyjnej w przypadku osoby z dalszej rodziny lub osoby niespokrewnionej.

Gdzie mogą zgłaszać się pary dawcy-biorcy?

• Katedra i Klinika Nefrologii i Medycyny Transplantacyjnej USK tel. 71 733 25 43 lub 71 733 25 00, e-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

• Biuro ds. Transplantacji, Klinika Chirurgii Naczyniowej, Ogólnej i Transplantacyjnej tel. 71 733 20 40, Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.


Polecam stronę:
www.zywydawcanerki.pl





 
Informacja Prasowa

Kolejni pacjenci otrzymają szansę na odzyskanie sprawności


(Wrocław, 8.03.2016 r.) Rozpoczęły się poszukiwania dwójki pacjentów, którzy przejdą nowatorską operację regeneracji rdzenia kręgowego. Zostaną oni wybrani spośród osób z całego świata, które zgłoszą się za pośrednictwem strony internetowej walk-again-project.org.


Projekt „Wrocław Walk Again” jest kontynuacją nowatorskiej eksperymentalnej terapii rekonstrukcji przerwanego rdzenia kręgowego przy użyciu komórek glejowych pobranych z opuszki węchowej oraz wszczepów z nerwów obwodowych. W 2012 r. przeprowadzona została pierwsza tego typu operacja. Pacjent – Dariusz Fidyka – odzyskał częściowo czucie w porażonych kończynach i możliwość poruszania się. Powodzenie eksperymentu stało się inspiracją do kontynuacji badania, co pozwoli ocenić bezpieczeństwo i skuteczność zastosowanej terapii.


Kwalifikacje już ruszyły!
Wkrótce kolejne dwie osoby, wyłonione na podstawie wniosków złożonych za pośrednictwem strony walk-again-project.org, będą miały szansę znów zacząć chodzić. Zakwalifikowani zostaną pacjenci o szczególnym uszkodzeniu rdzenia – jego całkowitym przecięciu ostrym narzędziem. Na stronie internetowej zostały umieszczone szczegółowe kryteria udziału w eksperymentalnym leczeniu, a także informacje o tym, jakie dokumenty należy przesłać za pomocą specjalnego formularza, dostępnego po zalogowaniu. Na podstawie otrzymanych informacji komisja wybierze grono osób, które przejdą dodatkowe badania w Zakładzie Neurorehabilitacji „Akson” we Wrocławiu oraz Zakładzie Patofizjologii Narządu Ruchu w Poznaniu. Pozwoli to na wybór dwóch pacjentów do udziału w projekcie.
– Na przykładzie jednej udanej operacji nie możemy wyciągać daleko idących wniosków. Chcemy powtórzyć swój sukces, by móc powiedzieć, że opracowaliśmy nową metodę leczniczą – mówi dr hab. Paweł Tabakow, kierownik projektu. Od kwalifikacji i początkowych badań do przeprowadzenia zabiegu minie co najmniej rok.


Pod okiem specjalistów
Projekt jest prowadzony w ramach działalności Kliniki Neurochirurgii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. W badaniu uczestniczy interdyscyplinarny zespół lekarzy i naukowców, m.in. z Zakładu Podstaw Nauk Medycznych Wydziału Farmacji Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, Zakładu Rehabilitacji Leczniczej w Urazach i Chorobach Kręgosłupa „Akson” we Wrocławiu, Zakładu Patofizjologii Narządu Ruchu Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, Instytutu Immunologii i Eksperymentalnej Terapii Polskiej Akademii Nauk we Wrocławiu, a także badacze z University College London pod kierownictwem prof. Geoffreya Raismana. Koszty badania zostaną pokryte m.in. ze środków Nicholls Spinal Injury Foundation z Wielkiej Brytanii. Zakwalifikowani uczestnicy nie będą płacić za swoje leczenie i rehabilitację.


Przyszłość opracowanej metody
Liczbę uszkodzeń kręgosłupa i rdzenia kręgowego szacuje się na świecie na około 25-35 osób rocznie na milion mieszkańców. Ich połowa to uszkodzenia odcinka szyjnego, które mają zwykle najcięższe konsekwencje. Większość uszkodzeń rdzenia to następstwo wypadków komunikacyjnych, upadków z wysokości, skoków do wody. Te, które dają największe szanse na wyleczenie w ramach projektu „Wrocław Walk Again”, czyli uszkodzenia rdzenia zadane ostrym narzędziem, są zdecydowanie najrzadsze. Jednak opracowanie skutecznej metody ich leczenia może stać się szansą na stworzenie terapii także dla osób z innymi uszkodzeniami rdzenia i, tym samym, na odzyskanie sprawności ruchowej przez tych, którym dotąd nie dawano żadnej nadziei.



Więcej informacji:
Monika Kowalska
rzecznik USK
tel. 662 232 599
e-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.




 
Konferencja Prasowa

Konferencja Prasowa


Szanowni Państwo,
Serdecznie zapraszam na konferencję prasową na temat przełomowego eksperymentu medycznego regeneracji rdzenia kręgowego „Walk Again”. Właśnie rozpoczynamy poszukiwanie na całym świecie kolejnych dwóch pacjentów, którzy poddani zostaną tej nowatorskiej metodzie leczenia i przejdą kompleksową rehabilitację pod okiem najlepszych specjalistów z Polski i Wielkiej Brytanii. Wynik ich operacji z pewnością będzie miał wpływ na przyszłość przywracania sprawności osobom z najcięższymi uszkodzeniami rdzenia kręgowego.


Projekt „Walk Again” jest kontynuacją nowatorskiej eksperymentalnej terapii rekonstrukcji przerwanego rdzenia kręgowego u pacjentów przy użyciu ich własnych glejowych komórek z opuszki węchowej oraz wszczepów z nerwów obwodowych. Badanie jest prowadzone w ramach działalności Kliniki Neurochirurgii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Kierownikiem badania jest dr hab. Paweł Tabakow. W 2012 r. przeprowadzona została pierwsza tego typu operacja. Rekonstrukcja rdzenia zakończyła się sukcesem: pacjent – strażak Dariusz Fidyka, jeżdżący na wózku inwalidzkim po ataku nożem – odzyskał częściowo czucie w porażonych kończynach i możliwość poruszania się. Powodzenie eksperymentu stało się inspiracją do dalszego prowadzenia projektu, co pozwoli ocenić bezpieczeństwo i skuteczność zastosowanej terapii


Więcej informacji dotyczących naboru przekażemy podczas konferencji prasowej:
8 marca 2016 r. (wtorek), godz. 12.00, która odbędzie się w auli budynku Wydziału Farmaceutycznego, ul. Borowska 211

 

 
Neurochirurdzy z USK
 

O neurochirurgach z USK pisze prestiżowy amerykański magazyn


Z dumą informujemy, że na łamach opiniotwórczego amerykańskiego tygodnika New Yorker ukazał się artykuł „One small step” na temat nowatorskiej metody rekonstrukcji rdzenia kręgowego. Tekst powstawał blisko rok. Dziennikarz New Yorkera D. Max dwukrotnie przyjechał na spotkanie z dr hab. Pawłem Tabakowem, twórcą metody. Odwiedził także pacjenta Dariusza Fidykę.
Pełna wersja publikacji:
http://www.newyorker.com/magazine/2016/01/25/one-small-step-annals-of-medicine-d-t-max

 
Niezwykły przypadek

Przeszczep, który uratował życie


Chorzy, którzy wymagają przeszczepu wątroby, zwykle czekają całymi miesiącami, a nawet latami na dawcę, bo pozwala na to ich stan. W tym przypadku było inaczej: gdyby 24-letni Dolnoślązak nie dostał nowego organu, w ciągu doby by zmarł. W swoim nieszczęściu miał dużo szczęścia. Dawca znalazł się dosłownie w ostatniej chwili, a resztę zrobili lekarze z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

Po dwóch tygodniach od zabiegu Mariusz jest lekko blady, widać, że wiele przeszedł. Ale jego stan jest na tyle dobry, że zostaje wypisany ze szpitala. Wiadomo już, że przeszczep się przyjął i choć pierwotna choroba nie minęła, mężczyzna może normalnie funkcjonować. Wraca do domu, choć jeszcze nie tak dawno lekarze nie dawali mu większych szans na przeżycie.
Nagłe załamanie i śpiączka
– We wrocławskim USK wykonaliśmy dotąd 12 przeszczepów wątroby, ale ten był pierwszym ratującym życie, który trzeba było zrobić w trybie pilnym – przyznaje chirurg transplantolog dr Paweł Chudoba. – Dla życia pacjenta kluczowe było to, że dawca znalazł się w ciągu dwóch dni. On naprawdę nie mógł dłużej czekać. Mariusz od lat cierpi na wrzodziejące zapalenie jelit. To choroba przewlekła, diagnozowana w Polsce u kilkuset osób rocznie. Jej przyczyna nie jest dokładnie znana, ale lekarze obserwują coraz więcej zachorowań. Leczenie jest długotrwałe, ale można skutecznie łagodzić objawy. – Jeśli u tych chorych dochodzi do upośledzenia funkcji wątroby, zwykle dzieje się to powoli i stopniowo – wyjaśnia prof. Elżbieta Poniewierka z Kliniki Gastroenterologii i Hepatologii USK we Wrocławiu. – U tego młodego człowieka doszło do nagłego załamania, a w konsekwencji do śpiączki wątrobowej. Śpiączkę taką wywołują toksyny, atakujące centralny układ nerwowy. Mariusz trafił do USK nieprzytomny. Został przyjęty na oddział intensywnej terapii i poddany m.in. dializie albuminowej. Lekarze już jednak wiedzieli, że żadne leczenie nie przywróci funkcji jego wątroby i bez przeszczepu nie jest w stanie przeżyć. W dodatku nawet najlepsza opieka na oddziale intensywnej terapii nie mogła zagwarantować długiego utrzymania Mariusza przy życiu. Skierowano go na listę do przeszczepu w trybie pilnym. Pozostało czekać, a liczyła się dosłownie każda godzina.
Dawca znalazł się w ostatniej chwili
– Dla mnie i dla całej rodziny to była trauma – matka Mariusza Dorota Jastrzębska opowiada o tych dramatycznych chwilach łamiącym głosem. - Mariusz leżał z tymi wszystkimi rurkami, nie było z nim żadnego kontaktu. Lekarze nie kryli, że jego stan jest bardzo zły. Dawali mu 20 proc. szansy na przeżycie. Czekaliśmy na informację o dawcy, jak na wybawienie. I nagle telefon: „Będzie dobrze, jest dawca”. Wstąpiła w nas nadzieja, choć nadal nie było gwarancji, że wszystko się uda. Mariusz może mówić o wielkim szczęściu. Do USK trafił w piątek, a informacja o dawcy dotarła do szpitala w niedzielę. Chirurg dr Agnieszka Lepiesza przyznaje, że dawca znalazł się naprawdę w ostatniej chwili, a tylko dzięki wielkiej pracy anestezjologów pacjenta „jakimś cudem” udało się utrzymać przy życiu do przeszczepu.
Trzeba było działać natychmiast, a dodatkową trudnością był fakt, że dawca znajdował się 500 km od Wrocławia, w jednym z pomorskich szpitali. Transplantolodzy wstępnie ocenili, że wątroba jest odpowiednia dla Mariusza. Zespół lekarzy, specjalizujących się w pobieraniu narządów wyruszył natychmiast w drogę, która zajęła 6 godzin.
– Musieliśmy jechać ambulansem, bo mgła uniemożliwiła transporty lotniczy – opowiada dr Paweł Chudoba. – Pomoc obiecało nam wojsko, ale jadąc na miejsce nie mieliśmy pewności, czy pogoda się poprawi i start samolotu będzie możliwy. Tymczasem w takich sytuacjach czas gra kluczową rolę. Pobrany narząd trzeba jak najszybciej przeszczepiać, a każda minuta tzw. zimnego niedokrwienia jest niezwykle istotna. Nie powinno to trwać dłużej niż 8 godzin.
Samo pobranie wątroby wymagało także koordynacji lekarzy, ponieważ od dawcy pobierano jednocześnie także inne organy (serce, płuca i nerki). Ostatecznie wszystko się powiodło, mgła zeszła, samolot wystartował, transportując błyskawicznie zespół wrocławskich lekarzy z pobraną wątrobą do USK.
Zegar stanął
W międzyczasie inny zespół przygotował Mariusza na bloku operacyjnym do zabiegu.
– Lekarze poinformowali mnie, że to skomplikowany zabieg i wszystko się może zdarzyć – wspomina matka Mariusza. - Powiedzieli też, że zadzwonią, gdy coś się stanie. Nie da się opisać, co przeżywałam w ciągu tych dziesięciu godzin trwania operacji. Patrzyłam na zegar, a wskazówka się nie przesuwała. To było najdłuższe 10 godzin w moim życiu. Chciałam wyłączyć telefony, żeby nie odebrać tej najgorszej wiadomości. Każda kolejna godzina bez telefonu ze szpitala dawała jednak nadzieję, że wszystko idzie dobrze.
Już sama w sobie transplantacja jest skomplikowana, a w przypadku osób z niewydolnością wątroby dochodzi dodatkowe ryzyko. Związane jest ono z zaburzeniem krzepnięcia krwi. O tym, jak bardzo to poważna sprawa, świadczy fakt, że nawet dentyści boją się usuwać zęby pacjentom cierpiącym na niewydolność wątroby i ten banalny z pozoru zabieg zwykle odbywa się w ich przypadku na sali operacyjnej z wszelkimi zabezpieczeniami.
Gdy dziesięciogodzinna operacja się zakończyła, także nie można było mieć pewności, że życie 24-latka jest uratowane. Kolejne traumatyczne godziny oczekiwania i... Mariusz odzyskuje świadomość już w pierwszej dobie po przeszczepie. A potem z każdym dniem jest coraz lepiej.
Dziękuję za syna
Choć pierwotna choroba Mariusza nie zniknęła, a do końca życia będzie musiał przyjmować leki – to jednak żyje.
– Jestem szczęśliwa, że dziś mój ukochany syn siedzi obok mnie – mówi Dorota Jastrzębska. – Dziękuję wszystkim za jego życie. Przede wszystkim dziękuję rodzinie dawcy za zgodę na pobranie narządów. Apeluję do wszystkich, by nie wahali się w takich sytuacjach. Dzięki takiej decyzji mam syna.

Więcej
Rozmowa Faktów: 07.01.2016
7 stycznia 2016, 20:00

Nowa wątroba uratowała życie nastolatce. We Wrocławiu takich zabiegów nie robiono ponad rok. Czy dolnośląscy pacjenci, czekający na przeszczep mogą już liczyć na pomoc wrocławskich lekarzy? Gośćmi programu są dr Paweł Chudoba i dr Katarzyna Rotter z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego.
http://wroclaw.tvp.pl/23476607/07012016

 
Neurochirurdzy

Wrocławscy neurochirurdzy znowu w czołówce


Unikalny zabieg wykonali 11 stycznia b.r. neurochirurdzy z USK we Wrocławiu. Pacjentowi z uszkodzonym stożkiem rdzenia kręgowego wszczepili elektrostymulator, który ma pomóc przywrócić upośledzone funkcje. Choć tzw. neuromodulacja jest metodą stosowaną od 20 lat, to jednak korzysta się z niej głównie w innych wskazaniach medycznych. Takich zabiegów, jak we Wrocławiu, wykonano dotąd na świecie zaledwie kilka, a w Polsce po raz pierwszy.

Stożek rdzeniowy to najniższy odcinek rdzenia kręgowego. U tego 49-letniego mężczyzny został on uszkodzony na skutek wypadku, podczas którego doznał on złamania pierwszego kręgu lędźwiowego kręgosłupa. I choć szybka interwencja lekarzy i rehabilitacja pozwoliła mu w miarę dojść do zdrowia, to jednak pozostały pewne konsekwencje – niezagrażające życiu, ale na pewno wpływające na jego komfort i uniemożliwiające normalne funkcjonowanie w codziennym życiu oraz w pracy.
Inne metody już nie działały
– Doszło do problemów z kontrolą oddawania moczu i stolca, zaburzenia funkcji seksualnych, osłabienia czucia w m.in. okolicy krocza, pośladków i ud, a także upośledzenia mięśnia podudzia, co powodowało utrudnione zgięcie podeszwowe stóp – wylicza dr hab. Paweł Tabakow z Kliniki Neurochirurgii USK we Wrocławiu.
Mężczyzna cały czas był leczony farmakologicznie i poddawany zabiegom rehabilitacyjnym. Jego stan nieco się poprawiał, ale dolegliwości zupełnie nie zniknęły. Po 1,5 roku od wypadku było wiadomo, że dotychczas stosowanymi metodami wiele się już nie zdziała. Terapia w tym przypadku doszła do przysłowiowej ściany.
– Często lekceważymy takie przypadłości, jak nietrzymanie moczu – tłumaczy dr Krzysztof Tupikowski, urolog z Kliniki Urologii i Onkologii Urologicznej USK, który konsultował pacjenta. – Niesłusznie, ponieważ dla chorych są one bardzo kłopotliwe i powodują wykluczenie socjalne. Naszemu pacjentowi konieczność chodzenia z wkładkami czy zaburzenia erekcji utrudniają życie i powodują jego cierpienie. Ponadto stwierdziliśmy u niego podwyższone ciśnienie we wnętrzu pęcherza, co może powodować określone konsekwencje zdrowotne, łącznie (w dłuższej perspektywie) z niewydolnością nerek.
We wrocławskiej klinice mężczyzna przeszedł także badania urodynamiczne , pozwalające bardzo dokładnie określić, jakie funkcje i w jakim stopniu są upośledzone. Było to konieczne przed przystąpieniem do zabiegu.
Prądem w nerwy
Neuromodulacja krzyżowa polega na wszczepieniu w okolicę pośladka niewielkiego stymulatora, który pobudza nerwy krzyżowe za pomocą impulsów elektrycznych. Metoda jest stosowana na świecie od ponad dwudziestu lat w różnych wskazaniach, m.in. w nadreaktywności pęcherza czy zatrzymaniu moczu.
– Nie ma jednak do tej pory badań na dużych populacjach, potwierdzających skuteczność tej metody w przypadkach uszkodzenia stożka rdzenia kręgowego – wyjaśnia neurochirurg Krzysztof Chmielak. - W piśmiennictwie naukowym istnieją opisy pojedynczych przypadków pacjentów, którzy zyskali na tej metodzie. Ze względu na wskazanie zabieg wykonany przez nasz zespół jest absolutnie unikalny.
Wrocławscy neurochirurdzy zdecydowali się na zastosowanie neuromodulacji krzyżowej w przypadku tego pacjenta m.in. dlatego, że jego stożek rdzenia kręgowego nie jest uszkodzony całkowicie, co może korzystnie wpłynąć na rezultaty.
Teraz czas na testy
11 stycznia lekarze z Kliniki Neurochirurgii przeprowadzili pierwszy etap operacji.
– Podczas zabiegu wprowadziliśmy elektrody na poziomie trzeciego nerwu krzyżowego, który ma bogaty zakres działania i wpływa na wiele funkcji, w tym na funkcje pęcherza i jelit – wyjaśnia dr hab. Paweł Tabakow. - Zabieg odbywał się pod kontrolą ramienia C, dzięki czemu mogliśmy na bieżąco obserwować położenie elektrody, by umieścić ją precyzyjnie w określonym miejscu. W pierwszym etapie elektrody zostały podłączone do stymulatora zewnętrznego. Jeśli w ciągu ok. 3 tygodni okaże się, że działanie impulsów elektrycznych przyniesie efekty, a objawy ustąpią lub zostaną zredukowane, pacjent będzie miał wszczepiony stymulator na stałe pod skórę.
Konsultantem przy zabiegu w USK był dr Martti Aho z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Tampere w Finlandii, który ma ogromne doświadczenie w neuromodulacji krzyżowej i wiele takich zabiegów na koncie. Jest także wielkim entuzjastą tej metody.
– W wielu przypadkach przynosi ona znakomite efekty, a poza tym należy do metod, którymi z założenia nie możemy pacjentowi zaszkodzić – powiedział dr Aho na konferencji prasowej w USK. – Jest to też metoda odwracalna. Wszczepiając stymulator możemy pacjentowi tylko pomóc.
W Finlandii wykonuje się rocznie ok. 270 takich zabiegów. W Polsce możemy o tym na razie pomarzyć.
Kwestia przyszłości?
Leczenie za pomocą neuromodulacji krzyżowej nie jest refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia, a koszty wrocławskiego zabiegu (ok. 30 tys. zł) pokryła fundacja. Światełkiem w tunelu jest pozytywna opinia Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, dzięki czemu jest szansa, że w przyszłości metoda ta będzie refundowana, a więc także dostępna dla pacjentów.
– To także jeden z powodów, dla którego zdecydowaliśmy się na przeprowadzenie tego zabiegu – dodaje prof. Włodzimierz Jarmundowicz, kierownik Kliniki Neurochirurgii USK we Wrocławiu. – Chcemy być przygotowani do wykonywania neuromodulacji krzyżowych, gdyby stały się one w Polsce bardziej powszechną metodą, na co liczymy.

 
Ostry dyżur replantacyjny

Ostry dyżur replantacyjny od tego roku także we Wrocławiu


Klinika Chirurgii Urazowej i Chirurgii Ręki Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu dołączyła do elitarnego grona ośrodków, pełniących ostre dyżury replantacyjne dla pacjentów z całej Polski. W kraju takie dyżury organizowane są w zaledwie sześciu jednostkach. Nasz region ma obecnie dwa ośrodki, gdzie specjaliści pomogą pacjentom, którzy stracili kończyny na skutej urazów czy wypadków.

Dotychczas na Dolnym Śląsku replantacją kończyn w trybie ogólnopolskiego dyżuru zajmował się tylko Oddział Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej z Pododdziałem Replantacji Kończyn, Mikrochirurgii i Chirurgii Ręki Szpitala im. Św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy. Swój ośrodek replantacyjny ma także Poznań, Szczecin, Kraków i Gdańsk. Są one ujęte w ogólnopolskim grafiku ostrych dyżurów replantacyjnych, polegających na tym, że chirurg ręki jest dostępny 24 godziny na dobę. Pacjent, który stracił kończynę w jakimkolwiek miejscu w Polsce, jest transportowany (najczęściej transportem lotniczym) do ośrodka, w którym tego dnia czeka na niego specjalista. Taki system skraca czas, w jakim poszkodowany może uzyskać fachową pomoc, a przez to szansę na przywrócenie sprawności amputowanej kończyny.
Na początku stycznia tego roku po raz pierwszy w historii ostry dyżur replantacyjny został zorganizowany we wrocławskim USK.
– W ramach dyżuru przyjmowane są ściśle określone przypadki, po spełnieniu medycznych wymogów – tłumaczy prof. Jerzy Gosk, kierownik Kliniki Chirurgii Urazowej i Chirurgii Ręki. – Niestety, nie zawsze replantacja jest możliwa. Gdy tkanki są zmiażdżone w dużym stopniu, nie da się przywrócić ich ciągłości. Także nie każda amputacja wymaga replantacji, która jest zabiegiem niezwykle skomplikowanym, wymagającym zespolenia kości, ścięgien, naczyń i nerwów. Np. odcięty mały palec lewej ręki nie jest wskazaniem medycznym do tego zabiegu, bo bez niego pacjent może normalnie funkcjonować. Ale już amputacja kciuka w prawej dłoni kwalifikuje pacjenta do replantacji.
Wskazań i przeciwwskazań do zabiegu jest oczywiście więcej, a wszystkie musi ocenić specjalista. Z pomocą przychodzi nowoczesna technika. Gdy ktoś straci kończynę np. w Gdańsku, dyżurujący chirurg we Wrocławiu oceni wstępnie uraz poprzez obraz wysłany drogą elektroniczną. Gdy pacjent zostaje zakwalifikowany do replantacji, natychmiast organizowany jest jego transport do dyżurującego ośrodka.
O powodzeniu zabiegu decydują nie tylko umiejętności chirurga, ale też wiele innych czynników, na które nie ma on wpływu. Amputacja to poważny uraz, który może nawet zagrażać życiu. Priorytetem dla ratowników czy lekarzy, którzy jako pierwsi docierają do poszkodowanego, jest właśnie ratowanie życia, a nie utraconej części ciała. To, czy uda im się odpowiednio zabezpieczyć odciętą kończynę, także zależy od okoliczności.
By pełnić ogólnopolski dyżur replantacyjny ośrodek musi spełniać ściśle określone wymagania dotyczące bazy i sprzętu, a przede wszystkim zatrudniać specjalistów o wysokich kwalifikacjach. Od lutego b.r. w USK we Wrocławiu dyżur replantacyjny będzie pełniony dwa razy w miesiącu.

 
Europejski Tydzień Profilaktyki Raka Szyjki Macicy

Europejski Tydzień Profilaktyki Raka Szyjki Macicy


To inicjatywa Europejskiego Stowarzyszenia Raka Szyjki Macicy (ECCA), organizowana już po raz dziesiąty. W tym roku przypada w dniach 24-30 stycznia. Jej celem jest zwrócenie uwagi na wciąż wysoką zachorowalność na raka szyjki macicy – w całej Europie stwierdza się około 60 tysięcy zachorowań rocznie, a blisko 30 tysięcy kobiet umiera z powodu tego nowotworu.

Rak szyjki macicy to nowotwór, który rozwija się stosunkowo powoli, powstaje w wieloetapowym procesie, trwającym nawet kilkanaście lat. Specjaliści podkreślają, że jednej strony jest to „czynnik usypiający”, ale z drugiej strony powolny proces nowotworowy zwiększa szansę na wczesne wykrycie zmian przednowotworowych i wczesnonowotworowych w czasie wizyty u ginekologa. To jeden z tych nowotworów, które mogą być skutecznie leczone, pod warunkiem, że nastąpi to we wczesnym stadium.
– Lepiej zapobiegać niż leczyć, ponadto im wcześniej rak zostanie wykryty, tym większa szansa na wyleczenie – przekonuje prof. Mariusz Zimmer, kierownik Kliniki Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii Uniwersyteckiego szpitala Klinicznego we Wrocławiu oraz wojewódzki konsultant w dziedzinie położnictwa i ginekologii. – Profilaktycznie należy odwiedzać ginekologa i wykonywać badania USG jamy macicy raz na pół roku, a raz na rok wykonać badania cytologiczne. Poza tym każde nieprawidłowe krwawienie z jamy macicy skłania do szybkiej diagnostyki. Dotyczy to kobiet w każdym wieku.
Prof. Zimmer podkreśla, że przyczyny nieprawidłowego krwawienia są różne. U kobiet w okresie rozrodczym często wynikają z zaburzeń hormonalnych, które także się leczy. Krwawienia u kobiet w okresie okołomenopauzalnym mogą świadczyć o różnych zaburzeniach, ale także o rozwoju choroby nowotworowej.
– Ginekolodzy dysponują obecnie takimi możliwościami diagnostycznymi, że są w stanie szybko postawić właściwą diagnozę – mówi prof. Mariusz Zimmer. - Ultrasonografy są na tyle czułe, że możemy wykryć dzięki nim nawet drobne polipy, mięśniaki czy rozrosty endometrium, sugerujące procesy nowotworowe. Podkreślam tu słowo „sugerujące”, bo USG nie wystarczy do pełnej diagnostyki raka, konieczne są inne badania. Złotym standardem w diagnostyce nowotworowej jest histeroskopia, która pozwala na diagnostykę zmian niedostępnych innymi badaniami. Jej kolejną zaletą jest jednoczesna możliwość pobrania wycinka do badań histopatologicznych, które dają już jednoznaczną diagnozę.
Jak informuje ECCA, podczas zeszłorocznego Tygodnia Profilaktyki Raka Szyjki Macicy, w całej Europie zorganizowano ponad 5 tysięcy różnych imprez i wydarzeń. Każde z nich miało na celu intensywną edukację dorosłych kobiet i nastolatek w zakresie profilaktyki raka szyjki macicy i zachęcanie ich do korzystania z dostępnych świadczeń medycznych. Adresatami kampanii, organizowanej przez ECCA, są także politycy. To od nich bowiem zależy m.in. wdrażanie programów badań przesiewowych w kierunku raka szyjki macicy, które według organizacji trzeba traktować priorytetowo.
W Polsce realizowany jest Populacyjny program profilaktyki i wczesnego wykrywania raka szyjki macicy, skierowany do kobiet w wieku od 25 do 59 lat, które w ciągu ostatnich 3 lat nie miały wykonywanego badania cytologicznego w ramach ubezpieczenia NFZ. Kobieta zgłaszająca się na badanie nie musi posiadać skierowania.

 
Przylądek Nadziei

Od poniedziałku Przylądek zapełni się pacjentami


23 listopada zaplanowano transport dzieci do Przylądka Nadziei. Przez ostatnie tygodnie pracownicy szpitala przygotowywali budynek na przyjęcie pacjentów; testowali sprzęt, poznawali nową dla nich infrastrukturę, przeszli też niezbędne szkolenia z nowego sprzętu i procedur. Wszystko po to, by zapewnić dzieciom bezpieczeństwo.


– Nie możemy się doczekać momentu, kiedy nasi pacjenci rozpoczną leczenie w nowych warunkach – przyznaje dr Grzegorz Dobaczewski, który koordynuje przedsięwzięcie z ramienia kliniki. – Ostatnie tygodnie upłynęły przede wszystkim na testowaniu sprzętu. Wszystkie urządzenia w Przylądku są nowe, musieliśmy je dokładnie sprawdzić, zanim rozpoczniemy przyjmowanie dzieci. To niezbędna procedura bezpieczeństwa, a ponieważ chodzi o tysiące elementów, potrzebowaliśmy na to czasu.


Do kliniki, która weszła w strukturę Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego, zakupiono nowy sprzęt.


- Są to m.in. urządzenia do monitorowania pacjentów, podawania leków czy oceny poszczególnych parametrów zdrowotnych. Od ich sprawności i niezawodności zależy jakość diagnostyki i leczenia, stąd konieczność zadbania o każdy szczegół – wyjaśnia kanclerz Andrzej Kochan – koordynujący budowę ze strony Uniwersytetu Medycznego.


Na wyznaczenie terminu ostatecznej przeprowadzki wpływ miał także harmonogram przeszczepów. Akcja „przenosiny” musiała być tak zorganizowana, by go nie zakłócić.


– Naszym priorytetem od samego początku było bezpieczeństwo dzieci. Przeprowadzka nie może zaburzyć procesu leczenia pacjentów, dlatego zrobimy wszystko, by dzieci odczuły ją w jak najmniejszym stopniu – zapewnia prof. Marek Ziętek, rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.


- Dzieci zostaną przewiezione do nowej siedziby karetkami, przygotowujemy się na przewóz około 30 pacjentów – mówi Piotr Pobrotyn, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Tylko nieliczni będą wymagali specjalistycznego transportu – dodaje Piotr Pobrotyn. Nowi pacjenci oraz ci, którzy są od dawna pod opieką kliniki, ale wymagają cyklicznych wizyt, zapisywani są już do nowej siedziby.


Przylądek Nadziei ma status Ponadregionalnego Centrum Onkologii Dziecięcej, co oznacza, że będzie przyjmować pacjentów z całej Polski. Jego powstanie jest efektem współpracy Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, Fundacji „Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową” i Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, którego stanie się częścią. Uniwersytet Medyczny pozyskał 85 milionów złotych z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego – konkretnie programu Infrastruktura i Środowisko. Kolejne 15 milionów przekazało uczelni Ministerstwo Zdrowia. Dzięki tym pieniądzom pokryte zostały koszty budowy i wyposażenia obiektu. Kolejne kilka milionów pochodziło z ogólnopolskiej zbiórki zorganizowanej przez Fundację na ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową.


Budynek to przestrzeń blisko 13 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni użytkowej. Ma 4 kondygnacje. Pomyślano nie tylko o odpowiednim wyposażeniu oddziałów, ale też o rodzicach spędzających mnóstwo czasu w szpitalu. Będą mogli wygodnie nocować wraz z dzieckiem albo skorzystać z pokoi hotelowych. Dzieci, poza jasnymi wyposażonymi w ogromne okna pokojami, będą miały do dyspozycji także dobrze wyposażone świetlice i ciekawie zorganizowaną salę szkolną.



 
Nagroda Prezesa Rady Ministrów

Nagroda Prezesa Rady Ministrów


Kolejne wyróżnienie dla zespołu z USK: prof. Włodzimierza Jarmundowicza, dr hab. Pawła Tabakowa, dr hab. Bogdana Czapigi dr n. med. Wojciecha Fortuny.


Tym razem za udaną regenerację uszkodzonego rdzenia kręgowego, swoje wyróżnienie przyznała premier Ewa Kopacz.



W czwartek 5 listopada w Kancelarii Premiera odbyła się uroczystość wręczenia nagród za wybitne osiągnięcia naukowe, naukowo-techniczne i artystyczne. Premier Ewa Kopacz nagrodziła 44 naukowców, w tym 3 zespoły badawcze.
link do artykułu na stronie www.premier.gov.pl


- Nagroda Prezesa Rady Ministrów ma dla nas ogromne znaczenie i mobilizuje do dalszej pracy – mówi dr hab. Paweł Tabakow. – Jeszcze w tym roku chcemy uruchomić nabór do kolejnego projektu. Tym razem planujemy zregenerować przerwany rdzeń kręgowy u dwóch pacjentów. Na początku października znane będą kryteria kwalifikacji. Zamierzamy szukać pacjentów na całym świecie.


Przypomnijmy: w październiku 2014 r. wzrok całego świata skierował się na Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu. To tutaj po raz pierwszy na świecie udało się zrekonstruować przerwany rdzeń kręgowy. Dokonała tego grupa lekarzy z Kliniki Neurochirurgii USK pod kierownictwem dr hab. Pawła Tabakowa i prof. Włodzimierza Jarmundowicza: doc. Bogdan Czapiga oraz naukowcy z Instytutu Immunologii Polskiej Akademii Nauk: dr Wojciech Fortuna i dr Ryszard Międzybrodzki. Podczas prowadzonych badań polscy naukowcy współpracowali z zespołem z Instytutu Neurologii University College London, kierowanym przez prof. Geoffreya Raismana, światowej klasy neurobiologa, który jest uważany za orędownika wykorzystania komórek gleju węchowego w celu wywołania neuroregeneracji w uszkodzeniach rdzenia kręgowego u ludzi.


Obecnie pacjent – Dariusz Fidyka – dzięki operacji i niezwykle intensywnej rehabilitacji prowadzonej przez zespół fizjoterapeutów pod kierownictwem Stefana Okurowskiego, kierownika Zakładu Rehabilitacji „Axon” we Wrocławiu, stawia już samodzielnie pierwsze kroki. Po dwóch i pół roku od przeprowadzenia operacji zespół badawczy opublikował swoje wyniki. 21 października 2014 r. ukazały się one w renomowanym czasopiśmie medycznym „Cell Transplantation”. Zostały także pozytywnie ocenione przez niezależnego eksperta w dziedzinie leczenia urazów rdzenia kręgowego u ludzi, prof. Wagiha El Masri, który stwierdził: „nie sądziłem, że dożyję momentu, kiedy będę mógł zobaczyć pacjenta z taką poprawą”. W tym samym czasie telewizja BBC One wyemitowała blisko godzinny film na temat pionierskiej operacji. Pracowała nad nim przez dwa lata.


Wkrótce kolejne dwie osoby, wyłonione na podstawie złożonych wniosków, będą miały szansę znów zacząć chodzić. Zakwalifikowani zostaną pacjenci o szczególnym uszkodzeniu rdzenia – jego całkowitym przecięciu zadanym ostrym narzędziem. Wszystkie koszty tego etapu programu, w tym zabiegu, rehabilitacji i wszystkich niezbędnych badań przy udziale niezależnych ekspertów, pokryje brytyjska fundacja Nicholls Spinal Injury. Od kwalifikacji i początkowych badań do zabiegu minie co najmniej rok.




 
Nagrodzeni Portretem Polskiej Medycyny 2015

Nagrodzeni Portretem Polskiej Medycyny 2015


Prof. Włodzimierz Jarmundowicz i dr hab. Paweł Tabakow z Kliniki Neurochirurgii naszego szpitala zostali wyróżnieni Portretem Polskiej Medycyny 2015. Nagrodę wręczono podczas XI Forum Rynku Zdrowia, jednej z najbardziej opiniotwórczych debat o stanie i przyszłości systemu ochrony zdrowia.

Portrety Polskiej Medycyny są przyznawane co roku wybitnym osobom i instytucjom, mającym istotny i pozytywny wpływ na ochronę zdrowia w Polsce. Prof. Włodzimierz Jarmundowicz i dr hab. Paweł Tabakow otrzymali wyróżnienie w kategorii Lekarze Rynku Zdrowia 2015. W czasie uroczystej gali, która odbyła się 22 października 2015 r. w Warszawie, nagrodę w imieniu wrocławskiego zespołu odebrał dr hab. Paweł Tabakow.

Kierowany przez dr. hab. Pawła Tabakowa i prof. Włodzimierza Jarmundowicza zespół dokonał rzeczy uważanej dotąd za niemożliwą. Pacjent z przeciętym rdzeniem kręgowym po nowatorskiej operacji przeprowadzonej w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu zaczął chodzić z pomocą sprzętu ortopedycznego. Po raz pierwszy na świecie osobie z takim urazem przeszczepiono glejowe komórki węchowe pobrane z mózgu, doprowadzając do częściowej regeneracji rdzenia kręgowego. Brytyjski prof. Geoffrey Raisman z University College w Londynie, który odkrył właściwości regeneracyjne komórek glejowych, na widok Dariusza Fidyki, pacjenta stawiającego pierwsze kroki, powiedział: „To robi większe wrażenie, niż człowiek chodzący po księżycu”.

- Jest to osiągnięcie ponad dwudziestu lekarzy od piętnastu lat pracujących w tym samym składzie – mówił dr hab. Paweł Tabakow, odbierając Portret. – Wiemy, jakie wyzwanie stoi przed nami. Na przykładzie jednej udanej operacji nie możemy wyciągać daleko idących wniosków. Chcemy powtórzyć ten sukces, by móc powiedzieć, że opracowaliśmy nową metodę leczniczą.

Wyboru laureatów Portretów Polskiej Medycyny dokonuje kolegium dziennikarzy miesięcznika „Rynek zdrowia” i portalu rynekzdrowia.pl. Nagrody są przyznawane w kategoriach: Menedżer, Wydarzenie, Lekarz, Osobowość i Liderzy Rynku Zdrowia. W tym roku wśród wyróżnionych znaleźli się m.in. lekarze Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie, którzy uratowali życie skrajnie wyziębionemu 2-letniemu chłopcu, a nagrodę specjalną otrzymali Barbara i Jerzy Stuhrowie. Doceniono również powstanie Kliniki Przylądek Nadziei we Wrocławiu uznając stworzenie tej placówki za jedno z najważniejszych wydarzeń. Klinika funkcjonowała będzie w ramach Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

Gala wręczenia Portretów Polskiej Medycyny zwieńczyła pierwszy dzień XI Forum Rynku Zdrowia, prestiżowej publicznej debaty o obecnym stanie oraz przyszłości systemu ochrony zdrowia w Polsce. Co roku w dyskusji uczestniczy ponad 1000 osób, przedstawicieli szeroko rozumianego środowiska medycznego, wybitne postaci medycyny, menedżerowie placówek medycznych, przedstawiciele administracji publicznej i samorządowej.



 
konferencja okulistyczna

Kontrowersje w okulistyce


 W dniach 15-17 października 2015 Klinika Okulistyki Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, zorganizowała V Międzynarodową Konferencję "Okulistyka-Kontrowersje". Konferencja odbyła się w formie debat, dotyczących najbardziej kontrowersyjnych tematów współczesnej okulistyki. Celem konferencji było podjęcie naukowego dyskursu, dotyczącego problemów napotykanych przez okulistów na etapie diagnozowania, kwalifikowania pacjentów do zabiegów, przeprowadzania operacji, a także opieki pooperacyjnej - to swojego rodzaju pojedynek na różne podejścia w leczeniu, podczas których, przy użyciu pilotów, uczestnicy mogli dokonywać wyborów.

 Podczas konferencji promowany był rozwój młodych lekarzy, pojawiła się także możliwość wymiany opinii z ekspertami, a w efekcie poszerzenie bazy analiz oraz publikacji naukowych. To dla Nich organizatorzy przygotowali szereg kursów, wetlabów oraz warsztatów, podczas których w bardzo przystępny sposób mogli zapoznawać się „tajemnicami” okulistyki.

 Specjaliści z Polski, Włoch i Ukrainy dzielili się swoją wiedzą, spostrzeżeniami i opiniami z ponad tysięcznym gronem słuchaczy konferencji. Wrocławskie Centrum Kongresowe gościło ponad 1200 lekarzy okulistów z całej Polski. Sesje plenarne odbywały się na kilku salach równocześnie, aby każdy z uczestników znalazł dla siebie najbardziej interesujące tematy.

 Organizatorzy Konferencji zaproponowali zagadnienia związane z chirurgią i chorobami siatkówki, problematyką jaskrową, chirurgii zaćmy a także onkologii. Tak bogaty program naukowy został przygotowany przez Panią Profesor Marta Misiuk-Hojło – Kierownika Kliniki Okulistyki USK we Wrocławiu, pomysłodawczynię konferencji, która od pięciu edycji, niezmiennie cieszy się ogromnym zainteresowaniem.

 Okulistyka jest jedną z najbardziej dynamicznie rozwijających się dyscyplin naukowych, w zakresie diagnostyki oraz metod leczniczych – dlatego podczas konferencji uczestnicy głosowali na listę pięciu najważniejszy dokonań w tej dziedzinie. Konferencja została objęta patronatem honorowym przez JM Rektora Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu oraz prezesa Dolnośląskiej Izby Lekarskiej.

Więcej informacji również na stronie konferencji www.okulistyka-kontrowersje.pl

 
Informacja prasowa

Eksperci debatują jak pokonać sepsę



W dniach od 24 - 26 we wrocławskiej Hali Stulecia spotkają się światowej sławy eksperci, którzy rozpoczną dyskusję nad możliwością utworzenia narodowego programu leczenia ciężkich zakażeń ogólnoustrojowych. Ich zdaniem sepsa, z uwagi na swoją powszechność oraz bardzo wysoką śmiertelność, wymaga równie poważnego i systemowego traktowania jak choroby układu krążenia czy nowotwory.

Sepsa – interdyscyplinarny problem medyczny

Organizatorami I Polskiego Kongresu „Pokonać Sepsę” są Katedra Anestezjologii i Intensywnej Terapii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu oraz Stowarzyszenie na Rzecz Badania i Leczenia Sepsy „Pokonać Sepsę”. Kongres jest inicjatywą skierowaną przede wszystkim do środowiska medycznego, ale także do opinii publicznej. Jak pokazują aktualne dane, sepsa pomimo nowoczesnych i zaawansowanych technologii medycznych takich jak szczepionki, antybiotyki czy intensywna terapia stanowi na świecie najczęstszą przyczynę zgonów w Oddziałach Intensywnej Terapii (OIT).
Dlatego zagrożenia jakie niosą za sobą ciężkie ogólnoustrojowe zakażenia organizmu i związana z nimi śmiertelność pacjentów są przedmiotem coraz szerszego zainteresowania ze strony środowisk medycznych. Organizatorzy Kongresu szacują, że we wrześniowym wydarzeniu we Wrocławiu weźmie udział ponad 800 uczestników.
- Sepsa to interdyscyplinarny problem medyczny. Jej leczenie wykracza poza granice oddziałów intensywnej terapii i staje się problemem wielu lekarskich specjalizacji - uważa prof. dr hab. Andrzej Kübler, przewodniczący Komitetu Organizacyjnego Kongresu „Pokonać Sepsę”. Dlatego do udziału w nim oprócz lekarzy anestezjologów zaprosiliśmy m. in. chirurgów, kardiologów, pediatrów, transplantologów, specjalistów medycyny ratunkowej i medycyny rodzinnej a także mikrobiologów, diagnostów, epidemiologów oraz personel pielęgniarski.


W poszukiwaniu skutecznych rozwiązań

Organizatorzy Kongresu planują szerokie ujęcie problemu „medycyny zakażeń” w aspekcie ciężkich zakażeń ogólnoustrojowych. Podczas sesji naukowych omówione zostaną podstawowe problemy diagnostyki i leczenia ciężkiej sepsy. W programie wydarzenia znalazła się m. in. sesja warsztatowa Narodowego Programu Ochrony Antybiotyków, którą poprowadzi prof. Waleria Hryniewicz przedstawiając korzyści oraz ryzyka związane z leczeniem antybiotykami ciężkiej sepsy. W ramach sesji plenarnej poświęconej zagadnieniom biologii ciężkiej sepsy, wykład na temat mechanizmów biochemicznych związanych z procesem septycznym przedstawi prof. Andrzej Dżugaj, mechanizmy obronne drobnoustrojów omówi prof. Anna Przondo-Mordarska, a aktualne zagrożenia związane z ogólnoustrojowymi zakażeniami wirusowymi zaprezentuje prof. Andrzej Gładysz.
Oprócz zagadnień typowo medycznych w programie zaplanowano także sesję z udziałem specjalistów medycyny sądowej i prawników. Będzie ona dotyczyły kwestii etycznych i prawnych związanych z terapią sepsy takich jak błędy w leczeniu ciężkiej sepsy i ich następstwa czy praktyka postępowania przy nieskuteczności podtrzymywania czynności narządów u pacjentów leczonych w OIT.
- Interdyscyplinarna debata jest wręcz niezbędna dla wytyczenia właściwej strategii postępowania w przypadkach sepsy. Chcemy promować i wdrażać systemy wczesnego rozpoznawania oraz zapewnienia jak najszybszego intensywnego leczenia, dzięki czemu mamy nadzieję na odwrócenie tragicznego trendu zmniejszając odsetek śmiertelności. Bieżąca ocena ilu pacjentów ma objawy sepsy, oraz dlaczego i ilu z tego powodu umiera, pozwoli ustalić strategię postępowania i zoptymalizować wyniki leczenia tego zespołu chorobowego – dodaje prof. Andrzej Kübler.

Więcej informacji o I Polskim Kongresie „Pokonać Sepsę” znajduje się na stronie wydarzenia www.sepsa2015.pl oraz na stronie portalu www.pokonacsepse.pl

 
Przylądek Nadziei

Przylądek Nadziei - nowoczesne centrum onkologii dla dzieci już otwarty


Klinika Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej ponownie wraca w struktury Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego.
Nowa siedziba kliniki mieści się przy ul. Borowskiej. W poniedziałek 7 września oficjalnie otwarto placówkę. Pierwsi pacjenci pojawią się w Przylądku na początku października. Budowa nowej placówki była koniecznością z uwagi na zły stan techniczny budynku, w którym obecnie mieści się klinika przy ul. Bujwida. Budowa rozpoczęła się w czerwcu 2013 r. W klinice powstało wysokiej klasy laboratorium oraz nowoczesne pracownie inżynierii przeszczepu. Placówkę wyposażono w 76 łóżek, a oddział dzienny zyskał 10 miejsc. Sale chorych będą jedno- i dwuosobowe z łazienką, wyposażone w dodatkowe łóżka dla rodziców. W placówce będą także świetlica oraz sala doświadczania świata (metoda nowoczesnej rehabilitacji – stymulacja światłem i dotykiem). Niewątpliwym udogodnieniem jest hotel dla opiekunów i dzieci, które nie wymagają hospitalizacji. Dzieci mają do dyspozycji dużą salę lekcyjną, w której będą uczyć się w przyjaznych warunkach. Planowane jest również wprowadzenie systemu wirtualnej edukacji, dzięki któremu część dzieci będzie mogła się uczyć, nie opuszczając pokoju. - Budynek Przylądka Nadziei jest ściśle zintegrowany z całym systemem Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego – mówi Piotr Pobrotyn, dyrektor USK. - Teraz mali pacjenci będą mogli korzystać z całej infrastruktury szpitala przy ul. Borowskiej: usług specjalistycznych znajdujących się w 10 połączonych budynkach kampusu. Budowa nowej kliniki – Przylądka Nadziei - kosztowała ponad 100 milionów złotych, 85 mln to środki jakie Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu pozyskał z Unii Europejskiej, 15 milionów przekazało Ministerstwo Zdrowia, 10 milionów pochodzi z Fundacji "Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową”. - Podziękowania oraz słowa wielkiego uznania należą się wielu osobom. Ja pragnę z całego serca podziękować pracownikom Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego, którzy bezinteresownie zaangażowali się w pracę dla tej wspaniałej idei – mówi Piotr Pobrotyn. Klinika Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej we Wrocławiu pod kierownictwem prof. Alicji Chybickiej jest wiodącym ośrodkiem przeszczepowym w Polsce. Przeprowadza się tu ponad połowę wszystkich operacji transplantacji szpiku dokonywanych na terenie kraju. Rocznie pod opieką kliniki przebywają ponad dwa tysiące pacjentów.


 

 
USK i Szpital w Trzebnicy

Informacja prasowa


Pierwszy krok do połączenia Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu
ze Szpitalem im.  Św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy


W dniu 11 czerwca (czwartek)  o godzinie 11 w Sali Senatu Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu zostanie podpisany list intencyjny pomiędzy Uniwersytetem Medycznym im. Piastów Śląskich we Wrocławiu stanowiącym podmiot tworzący Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Jana Mikulicza-Radeckiego we Wrocławiu, a Starostwem Powiatowym w Trzebnicy stanowiącym podmiot tworzący Szpitala im. św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy.

Intencją podpisanego listu jest chęć podjęcia przez Uniwersytet Medyczny im. Piastów Śląskich we Wrocławiu oraz Starostwo Powiatowe w Trzebnicy współpracy w celu połączenia Szpitala im. Św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy z Uniwersyteckim Szpitalem Klinicznym im. Jana Mikulicza-Radeckiego we Wrocławiu.

- Dążymy do podniesienia naszego potencjału naukowo-dydaktycznego, mamy na względzie przede wszystkim dobro społeczności mieszkańców powiatu trzebnickiego oraz województwa dolnośląskiego, chcemy zapewnić świadczenia usług medycznych na najwyższym poziomie – podsumowuje Rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu prof.  dr  hab. Marek Ziętek, inicjator współpracy.

Jest to dopiero pierwszy krok do współpracy, dalsze decyzje co do jej kontynuacji zostaną podjęte po zakończeniu prac zespołów roboczych każdej ze stron. Celem wypracowanych stanowisk zespołów roboczych będzie odpowiedź na pytanie czy i w jakiej formie będzie to możliwe.

- Zależy nam na bardziej racjonalnym i skutecznym wykorzystaniu możliwości organizacyjnych i finansowych zarówno Szpitala im. Św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy jak i Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Jana Mikulicza-Radeckiego we Wrocławiu – wspólnie podkreślają zarówno Dyrektor Piotr Pobrotyn – dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego, jak i Piotr Dytko, dyrektor Szpitala św. Jadwigi Śląskiej.


Wśród argumentów przemawiających za podjęciem tej współpracy wymienić można m.in. zwiększenie bazy klinicznej dla prowadzonej przez Uniwersytet działalności naukowej i dydaktyki przeddyplomowej, rozszerzenie możliwości USK w zakresie prowadzenia praktyk dla studentów Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Jest to także zwiększenie możliwości powstałej z konsolidacji jednostki do zmian w zakresie zaspokajania potrzeb zdrowotnych populacji Dolnego Śląska określonych w mapach potrzeb zdrowotnych oraz przyspieszenie strategicznego kierunku rozwoju USK w obszarze transplantologii poprzez wykorzystanie bazy, zasobów ludzkich szpitala w Trzebnicy w zakresie transplantacji kończyn.

 

Monika Kowalska

Rzecznik Prasowy USK

 

 
<< Początek < Poprzednia 1 2 Następna > Ostatnie >>

Strona 1 z 2