Nie trać głowy na rowerze
Informacja prasowa 10.06.2022

Nie trać głowy na rowerze



Sezon rowerowy w pełni. Wraz z nadejściem ciepłych dni ochoczo przesiedliśmy się na rowery i hulajnogi. Tymczasem lekarze alarmują - najcięższe przypadki osób po wypadkach na rowerze czy hulajnodze, trafiające na szpitalne oddziały, to te, które jechały bez kasku.

Dlatego lekarze apelują o rozwagę podczas letnich aktywności. Absolutną podstawą jest przestrzeganie przepisów o ruchu drogowym, używanie kasków i ochraniaczy, które mogą nam uratować zdrowie, a nawet i życie. — Codziennie na SOR przyjmujemy 5-10 rowerzystów i użytkowników hulajnóg z różnymi obrażeniami, dominującymi są głównie obrażenia kończyn, ale także głowy i twarzy. Te obrażenia tak naprawdę dotyczą tylko tych osób, które jeżdżą bez kasku – mówi dr Janusz Sokołowski, kierownik SOR w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu.
— To obrażenia bardzo różne. Począwszy od otarć naskórka, po poważniejsze, jak wybicie zębów, złamania kości twarzoczaszki, co wymaga interwencji chirurga szczękowego, po rozerwania podniebienia, warg i te najcięższe dotyczące uszkodzenia środkowego układu nerwowego wymagające nawet interwencji neurochirurgicznej – wylicza.
Podczas jazdy jeździmy skoncentrowani, z bezpieczną prędkością, cały czas obserwując nawierzchnię i otoczenie. Nie zakładajmy na uszy słuchawek i nie korzystajmy ze smartfonów rozpraszających naszą uwagę.

Jazda w kasku nie boli



Prawidłowo założony i zapięty kask pochłania do 70 proc. energii kinetycznej uderzenia. Może to zapobiec wielu tragediom. — Pamiętam sytuacje z zawodów rowerowych, kiedy następowały upadki przy naprawdę dużych prędkościach, kończące się często pęknięciem kasku, ale nie były one w ogóle związane z obrażeniami ośrodkowego układu nerwowego, kask spełnił tu bowiem swoją ochronną rolę, przyjmując na siebie całą energię uderzenia – dodaje.
Lekarze przypominają, że jazda na hulajnodze elektrycznej bez kasku jest tak samo niebezpieczna, jak jazda na rowerze bez ochrony głowy.
— Obrażenia związane z wypadkami na hulajnogach najczęściej dotyczą osób będących pod wpływem alkoholu lub jeżdżących po 2-3 osoby na jednej hulajnodze. Najczęściej są to osoby młode do 25 roku życia – mówi kierownik SOR.


Co zrobić, jeżeli już ulegniemy wypadkowi na rowerze bądź hulajnodze?



— Po upadku, jeżeli obserwujemy u siebie niepokojące objawy takie, jak narastający ból głowy, wymioty, niepamięć tego co się stało, pilnie zgłośmy się do szpitala. Jeżeli mamy większe otarcia naskórka, rany te również trzeba zdezynfekować, a jeżeli przekroczyliśmy próg ważności szczepienia przeciw tężcowi również powinniśmy zgłosić się do lekarza celem oceny ryzyka i zastosowania odpowiedniej profilaktyki. Osobom dorosłym zalecane są dawki przypominające szczepionki, co 10 lat – dodaje. dr Sokołowski.