Anosmia – czym to pachnie?

Anosmia – czym to pachnie?


27 lutego przypada Dzień Wiedzy o Anosmii, czyli schorzeniu polegającym na utracie węchu. Może do niego dojść w wyniku infekcji wirusowej (zwłaszcza górnych dróg oddechowych), urazów głowy, działania substancji toksycznych, w przebiegu chorób neurodegeneracyjnych i schorzeń w zakresie zatok przynosowych. Rzadko, ale też zdarza się anosmia wrodzona. Choć problem jest znany od dawna, a na zaburzenia węchu według różnych badań może cierpieć nawet ok. 15 proc. populacji, to wiele osób usłyszało o nich dopiero podczas pandemii, gdy zakażeni koronawirusem masowo zaczęli tracić powonienie.

– Zaburzenia węchu nie są traktowane jako poważna choroba i z tego powodu problem jest bagatelizowany – przyznaje dr Katarzyna Resler z Kliniki Otolaryngologii, Chirurgii Głowy i Szyi Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, której praca doktorska, obroniona na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu, dotyczyła właśnie zaburzeń powonienia. – Dopiero pandemia zwróciła uwagę na tę dolegliwość. Utrata węchu i smaku (które często razem występują) w I fali pandemii stanowiły charakterystyczny objaw zakażenia koronawirusem. Co więcej, okazało się, że anosmia często utrzymuje się długo po przechorowaniu COVID-19 i nie cofa się tak, jak to jest w przypadku innych infekcji grypowych i grypopodobnych, gdy zaburzenie powonienia – jeśli do niego dojdzie – jest krótkotrwałe. Po COVID-19 można nie czuć zapachów przez kilkanaście dni, pół roku, a nawet dłużej. Ponadto u chorych po infekcji koronawirusem obserwujemy zjawisko jakościowych zaburzeń węchu: parosmii – niewłaściwego odbioru zapachów i fantosmii – odczuwania nieistniejących zapachów. Chorzy skarżą się, że są to zwykle nieprzyjemne wonie, np. zgnilizna, spalenizna.

Przyjmuje się, że te opaczne wrażenia węchowe są wynikiem procesu regeneracji nabłonka węchowego (coś już zaczynamy w ogóle czuć), ale jeszcze nie doszło do jego całkowitej odbudowy. Właśnie na zdolności nabłonka węchowego do regeneracji opiera się leczenie pocovidowej anosmii.

– Nie mamy wiele do zaoferowania pacjentom z tym problemem, ale możemy starać się przyspieszyć ten proces – mówi laryngolog. – Jeśli brak węchu trwa dłużej niż dwa tygodnie, zalecamy trening węchowy (dostarczający silnych bodźców zapachowych) i suplementację kwasów Omega 3. Trening polega na wąchaniu dwa razy dziennie czterech zapachów z różnych grup (pomarańcza, róża, goździk i eukaliptus) i jednoczesnym wyobrażaniu ich sobie. Trzeba to robić regularnie i nie zniechęcać się, bo na efekt można czekać tygodniami.

Dlaczego SARS-COV-2 upośledza węch w o wiele większym stopniu niż wcześniej znane patogeny? Tego naukowcy z całą pewnością jeszcze nie wiedzą. Patogen dostaje się do ludzkiego organizmu przez górne drogi oddechowe i powoduje stan zapalny nabłonka węchowego. Dr Kataryna Resler podkreśla, że badania w tej kwestii trwają i przed naukowcami jeszcze daleka droga do rozwikłania wszystkich tajemnic koronawirusa. Także tych związanych z węchem. O tym, jak skomplikowany to zmysł, świadczą m.in. odkrycia pary amerykańskich naukowców, nagrodzone w 2004 r. Nagrodą Nobla. Richard Axel i Linda B. Buck opisali rodzinę około tysiąca genów kodujących receptory węchowe.

Choć anosmia nie jest w medycynie uważana za stan niepełnosprawności, bez wątpienia wpływa na jakość życia. Zwłaszcza, gdy pojawia się nagle i nie ma charakteru przejściowego.

– Zwykle nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak ważnym zmysłem jest nasz węch – dodaje dr Resler. – Pozwala nam m.in. uniknąć niebezpieczeństwa (np. pożaru, zjedzenia zepsutego jedzenia), poczuć całą feerię zapachów wiosny, lata, perfum, wpływa na bliskie relacje między ludźmi (np. więź noworodka z matką opiera się w dużej mierze na zapachu). Według badań przeprowadzonych w Szwecji, zaburzenia węchu dotykają 19 proc. społeczeństwa, a opublikowane badania niemieckie wskazują na 22 proc. Jednak w obu krajach badano różne grupy wiekowe, stąd być może wynikają różnice (powonienie pogarsza się bowiem z wiekiem). Z kolei według danych pochodzących z samooceny pacjentów problem ten dotyka ok. 9,5-15 proc. populacji. Tak istotną różnicę można tłumaczyć faktem, że wielu pacjentów nie uświadamia sobie własnego upośledzenia powonienia. Szacuje się, że anosmia, czyli całkowita utrata węchu, występuje u 5 proc. populacji.