Szczepienia - przymierze ze zdrowiem

Szczepienia - przymierze ze zdrowiem



Szczepienia ochronne nie bez powodu uznawane są za jedno z największych osiągnięć medycyny. Dzięki nim udało się zmniejszyć śmiertelność i zachorowalność na wiele chorób zakaźnych. Nawet, jeśli nie udało się ich całkowicie wyeliminować, to w większości choroby zakaźne przestały zbierać śmiertelne żniwo i być przyczyną kalectwa i upośledzonego rozwoju. O sukcesach akcji szczepień z przeszłości rozmawiamy z prof. Leszkiem Szenbornem, kierownikiem Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

Można odnieść wrażenie, że doświadczamy na własnej skórze wyjątkowego momentu w historii medycyny. Czy w przeszłości zdarzały się akcje szczepień prowadzone na tak masową skalę, jak obecna?

Prof. Leszek Szenborn: Na pewno jesteśmy świadkami niezwykłego eksperymentu, jaki przeprowadza na nas natura. Od początku ubiegłego wieku nie mieliśmy pandemii o takiej skali i szybkości rozprzestrzeniania, uwzględniając nawet tę wywołaną przez grypę „hiszpankę” w latach 1918-20. Choć umierały wówczas miliony ludzi, do końca nie wiadomo, czy powodem tak wielkiej śmiertelności był sam wirus grypy, czy także powikłania bakteryjne grypy (pneumokokowe zapalenia płuc), którym moglibyśmy dzisiaj zapobiec, stosując antybiotyki. Dwie ostatnie pandemie grypy azjatyckiej z lat 1957-1958 oraz grypy Hongkong w latach 1968–1970 były odpowiednio przyczyną 1,5 mln oraz 1 mln zgonów. W przypadku COVID-19 jest jasne, że przyczyną chorobowości i śmiertelności jest samo zakażenie wirusem SARS-CoV-2 oraz predyspozycje osobnicze związane z wiekiem, chorobami współistniejącymi i płcią. Szczepienia na masową skalę miały już wielokrotnie miejsce w nowożytnej historii. Nie tak dawno w kilkunastu krajach Afryki w ciągu 3 lat zaszczepiono przeciwko meningokokom przeszło 220 mln osób poniżej 30 roku życia. Szczepienia przeciwko ospie prawdziwej wykonywano na świecie przez setki lat. W czasie ostatniej epidemii ospy prawdziwej w Polsce, która miała miejsce we Wrocławiu w 1963 roku, zaszczepiono w Polsce w kilka miesięcy 8 milionów 200 tysięcy osób. Szczepienie (jedna dawka) było obowiązkowe, a sama szczepionka zawierająca żywego wirusa krowianki wywoływała często objawy niepożądane, także skutki śmiertelne u 9 zaszczepionych. Na ospę zachorowało wtedy 99 osób, z których zmarło 7. W tym było 25 zachorowań pośród personelu medycznego i 4 zgony! Dzięki konsekwentnej prowadzonej akcji szczepień na całym świecie już 1979 roku udało się wyeradykować ospę prawdziwą. Wirus, który dziesiątkował ludzkość, istnieje już tylko w laboratoriach.

Jak widać, do rekordów mamy jeszcze daleko, ale szybko je pobijemy. Czy powszechne szczepienia pozwoliły wyeliminować jeszcze inne choroby, poza ospą prawdziwą?

Prof. Leszek Szenborn: Dotychczas o całkowitej eradykacji możemy mówić tylko w przypadku tego wirusa. Natomiast udało się opanować wiele innych chorób, cechujących się wysoką śmiertelnością lub groźnymi następstwami jak błonicę (krup prawdziwy), poliomyelitis, krztusiec i odrę. Jesteśmy bliscy eradykacji wirusów Polio, którymi zakażenia pod koniec lat 50-tych szerzyły się epidemicznie. Tylko w jednym roku 1959 zanotowano w Polsce ponad 6 tysięcy zachorowań z objawami neurologicznymi i 348 zgonów z powodu poliomyelitis. Rzeczywista liczba chorych dzieci była niedoszacowana, bo wiele osób przechodziło zakażenie bezobjawowo lub z niespecyficznymi objawami. Wtedy nie wykonywano badań PCR. Następstwa postaci porażennej choroby widoczne są w populacji 60+ do dzisiaj. Po wprowadzeniu szczepień skutecznie ograniczono zachorowania na polio wywołane dzikimi wirusami w Polsce, choć sam wirus nie został wyeradykowany i na świecie wciąż występują nieliczne ogniska zachorowań.

O sukcesie można też mówić w odniesieniu do gruźlicy, która już nie jest takim problemem, jak jeszcze w okresie przedwojennym?

Prof. Leszek Szenborn: Tak, ale w przypadku gruźlicy, wywoływanej przez prątki, szczepienie odgrywa podrzędną rolę. Najważniejsze pozostają wykrywanie osób prątkujących oraz leczenie. Dzięki szczepionce ograniczono natomiast zachorowania na najcięższe i najpoważniejsze w skutkach uogólnione postaci zakażeń u najmłodszych dzieci (prosówkę i gruźlicze zapalenie opon). Wielkim spektakularnym sukcesem powszechnych szczepień było opanowanie krztuśca – choroby cechującej się dużą śmiertelnością. W 1951 r. na krztusiec zmarło 1371 osób. Po wprowadzeniu szczepionki w 1960 r. śmiertelność zaczęła istotnie spadać, a w r. 1964 przy zbliżonej liczbie zachorowań jak w roku 1951 zanotowano już tylko 134 zgony. Ten dziesięciokrotny spadek śmiertelności zawdzięczmy zaszczepieniu najmłodszych dzieci, w której to grupie żniwo choroby było największe. Niestety spadek zaufania do szczepień spowodował powrót krztuśca, co zmusza nas do zmiany strategii postępowania, w tym podawania dawek przypominających szczepionki młodzieży i dorosłym oraz szczepieniu kobiet ciężarnych.

Patrząc historycznie, wydaje się, że największe korzyści z powszechnego stosowania szczepionek przeciwko chorobom zakaźnym odniosły dzieci.

Prof. Leszek Szenborn: : Nie tylko, korzyści dotyczą całej populacji. Przed upowszechnieniem szczepień po prostu ogromna rzesza nie dożywała wieku dorosłego. Ponadto są choroby, które stanowią śmiertelne zagrożenie zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. Jedną z nich jest błonica, która w przeszłości zabierała tysiące ludzi w rożnym wieku. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych w krajach byłego ZSSR, z powodu załamania systemu ochrony zdrowia, w tym akcji szczepień, wybuchła wielka epidemia błonicy. Odnotowano ponad 50 tys. zachorowań w tym 3 tys. zgonów u dzieci i dorosłych.

PZH podaje, że według danych z XVI-wiecznej Anglii, aż 30 proc. wszystkich dzieci zmarło przed 15 rokiem życia, prawdopodobnie z powodu czerwonki, szkarlatyny, krztuśca, grypy, ospy i zapalenia płuc. W dzisiejszych czasach brzmi to przerażająco.

Prof. Leszek Szenborn: Jeszcze do XVIII wieku w Europie śmiertelność wśród dzieci była tak duża, że nikt się nimi nie przejmował, zanim nie przeżyły wczesnego dzieciństwa. Bogaci mieszczanie, nierzadko wysyłali często swoje pociechy na kilka lat na wieś, bo tam miały większe szanse na przeżycie niż w mieście. Uważano, że kluczowym życiowym momentem jest przechorowanie ospy prawdziwej. Dopiero kiedy dziecko ją przeszło, uznawane było za pełnoprawnego członka rodziny. Takie podejście wpłynęło na sukces „Trenów” Jana Kochanowskiego, wydanych w 1580 r. W tamtym czasie było to coś niebywałego, by opłakiwać zmarłe dziecko. Śmierć dziecka była częstym rodzinnym dramatem. Na szczęście dziś możemy się cieszyć zdrowym wzrostem i rozwojem dzieci od ich narodzin, co w dużej mierze zawdzięczamy także skutecznej kontroli chorób zakaźnych wieku dziecięcego metodą powszechnych szczepień.

Czy do polskiego programu szczepień wprowadzono ostatnio jakieś istotne zmiany?

Prof. Leszek Szenborn: Nowością są szczepienia przeciwko zakażeniom rotawirusowym, od wielu lat z powodzeniem stosowane w innych rozwiniętych krajach. W ciągu trzech lat możemy spodziewać się zmniejszenia potrzeby hospitalizacji dzieci z powodu biegunek co najmniej o 75 proc

Rozmawiała: Alicja Giedroyć, Borowska 213 (styczeń 2021)
Fot. Adam Zadrzywilski, Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu


 

Studenci materiały szkoleniowe i informacje

materialy_szkoleniowe.jpg
Obraz_420.jpg

BIP

bip_maly.gif